W Słupcy pobity zostanie rekord Guinnessa? Taki plan ma Wojciech Pruński. Opowiedział nam, jak chce tego dokonać i dlaczego wybrał właśnie nasze miasto.
Jak z Gdyni trafił Pan do Słupcy?
Specjalizuję się w postępowaniach dotyczących alienacji rodzicielskiej i często reprezentuję ojców walczących o prawa do kontaktu ze swoimi dziećmi. Tak poznałem Piotra ze Słupcy. Zawodowo jestem jego pełnomocnikiem, a prywatnie się przyjaźnimy. Jakiś czas temu, kiedy byłem u Piotra w odwiedzinach, wybrałem się na morsowanie nad Jezioro Słupeckie. Od razu złapałem dobry kontakt ze słupeckimi morsami. Morsy Borowinka to świetni, pozytywni i otwarci ludzie. Poczułem się związany ze Słupcą i wpadłem na pomysł, żeby właśnie tu pobić rekord Guinnessa w najdłuższym kontakcie ciała z lodem.
Brzmi to dość skomplikowanie.
Ale w praktyce jest to bardzo proste. Chodzi o to, żeby moje ciało cały czas znajdowało się w lodzie. W praktyce wyglądać to będzie tak, iż wejdę do przezroczystej skrzyni wypełnionej lodem. Tylko głowa będzie wystawać. Żeby pobić rekord, będę musiał przesiedzieć tam ponad 5 godzin.
Czuje się Pan na siłach wytrwać taki okres?
Już raz ustanowiłem rekord Guinnessa w tej konkurencji. W zeszłym roku, w Kaliszu wytrzymałem w lodzie 4 godziny i 6 minut. Rekord został zatwierdzony, ale długo się nim nie cieszyłem, bo w czerwcu został pobity. Najnowszy rekord ustanowiony został w październiku i wynosi 5 godzin i 6 minut. Mam plan, by w Słupcy w lodzie spędzić 6 godzin.
Tyle czasu Pan już spędził w zimnie, konkretnie w wodzie z lodem.
Dokładnie 6 godzin i 8 minut, miało to miejsce w Sopocie. 1 lutego, dokładnie dzień przed moimi 46. urodzinami. To najlepszy wynik na świecie, ale Guinness nie przewiduje takiej konkurencji, dlatego w ich księdze rekordów nie można było tego odnotować. Jako ciekawostkę dopowiem tylko, iż przebywanie w wodzie z lodem kilka się różni od przebywania w samym lodzie. Zimno jest dokładnie tak samo. Wtedy w Sopocie miałem bardzo dobry dzień, spokojnie posiedziałbym dłużej. Wyszedłem tylko dlatego, iż założyłem się z kolegą, iż wyjdę po nim. Kiedy on wyszedł, zostałem jeszcze parę minut i też wyszedłem.
Kiedy i gdzie planuje Pan słupeckie bicie rekordu?
Wstępnie mamy już ustaloną datę i miejsce, ale z burmistrzem umówiliśmy się, iż jeszcze poczekamy z podaniem tej informacji. Na razie powiem tylko, iż wydarzy się to wiosną.
Bicie rekordu Guinnessa to drogie przedsięwzięcie?
Zależy, co dla kogo znaczy drogie. Kilka tysięcy złotych kosztuje załatwienie formalności związanych z wpisem do Księgi Rekordów Guinnessa. Na klatkę, w której będę bić rekord nie muszę wydawać ani złotówki, bo mam już ją z poprzedniej próby. Potrzebny będzie jeszcze specjalny lód w dużych, ale zaokrąglonych kostkach. Ostatnio producent mi go zasponsorował. Liczę na to, iż teraz będzie podobnie. Do tego dojdą koszty organizacji samego wydarzenia, ale tu pomoc zadeklarowały władze miasta. Jestem wdzięczny burmistrzowi za to, iż pomoże w organizacji tego przedsięwzięcia. Myślę, iż koszty nie staną na przeszkodzie i Słupca stanie się miejscem czegoś naprawdę ciekawego.


1 godzina temu














![Eurowizja 2026: Dziś finał narodowy w Luksemburgu. Bułgaria i Litwa ruszają z preselekcjami. Gdzie oglądać, kto jest faworytem? [PRZEWODNIK]](https://i0.wp.com/dziennik-eurowizyjny.pl/wp-content/uploads/2026/01/img_2347.jpg?fit=1200%2C675&ssl=1)