W Wygodzie będzie... niewygodnie

1 godzina temu
Marcin Petruk: Skąd wziął się pomysł na tak nietypową imprezę?Wiktor Deniszczuk: Historia jest dość zabawna. Wszystko zaczęło się podczas spaceru z moją suczką Dori. W pewnym momencie wskoczyła do rowu pełnego torfu. Kiedy z niego wyszła, była cała brudna, ale jednocześnie wyglądała na najszczęśliwszego psa na świecie. Pomyślałem wtedy: skoro zwierzęta mają z tego tyle frajdy, to dlaczego ludzie nie mieliby spróbować? Tak narodził się pomysł na bieg z przeszkodami oparty głównie na tym, co daje nam natura. To nie jest bieg dla tych, którzy chcą wrócić do domu w czystych butach. Jest takie powiedzenie, iż szczęśliwe dzieci to brudne dzieci. Myślę, iż z dorosłymi jest podobnie – jeżeli dobrze się bawią, nie boją się ubrudzić. Trasa liczy 5 kilometrów i prowadzi przez naturalne przeszkody – będą sadzawki, rowy melioracyjne, bagna, torfianki i krzaki i trzciny . Oczywiście przygotowujemy również kilka przeszkód sztucznych, ale największym wyzwaniem będzie sama natura. I właśnie to najbardziej podoba się uczestnikom.MP: To wydarzenie ma jednak nie tylko sportowy charakter, prawda?WD: Dokładnie. Od pierwszej edycji staramy się łączyć aktywność fizyczną z pomaganiem. W tym roku prowadzimy zbiórkę karmy dla zwierząt z chełmskiego schroniska. Zachęcam wszystkich uczestników i kibiców, aby zabrali ze sobą choć jedną puszkę lub worek karmy. Dla nas to niewielki gest, a dla zwierząt ogromna pomoc. Wpisowe wynosi 60 złotych. W tej cenie każdy otrzymuje bogaty pakiet startowy, ciepły posiłek po biegu, napoje, pamiątki oraz zaproszenie na małe after party, gdzie będzie można odpocząć, porozmawiać i wspólnie podsumować emocje po biegu. Zapisy prowadzimy telefonicznie pod numerem 698 382 622. Liczba miejsc jest ograniczona, dlatego warto nie zostawiać decyzji na ostatnią chwilę.MP: Kto może wziąć udział w wydarzeniu?WD: Absolutnie każdy, kto lubi aktywnie spędzać czas i nie boi się ubrudzić. Nie liczy się rekord ani miejsce na mecie. Liczy się dobra zabawa, pokonanie własnych słabości i wspólne przeżycie czegoś wyjątkowego. Kiedy po trasie jesteśmy zmęczeni, ubrudzeni i czasami brakuje już sił, wtedy najbardziej widać siłę tego wydarzenia – wzajemną pomoc, wsparcie i wspólne pokonywanie przeszkód. Takie chwile budują piękne wspomnienia i więzi między zawodnikami na długie lata. Zresztą w ubiegłym roku wydarzyło się coś wyjątkowego – na naszym biegu poznała się jedna para i z tego, co wiemy, do dziś są razem. Jak widać, Niewygodny Bieg potrafi łączyć ludzi nie tylko na trasie.MP: Wasz bieg pokazuje, iż jest dla wszystkich. Czy pamięta Pan, kto był dotychczas najmłodszym i najstarszym uczestnikiem?WD: I to jest właśnie coś, z czego jestem bardzo dumny. W poprzednich edycjach na starcie stanęły osoby w bardzo różnym wieku. Najmłodszy uczestnik miał 12 lat, oczywiście biegł pod opieką rodzica, natomiast najstarszy miał 72 lat. To pokazuje, iż Niewygodny Bieg nie jest wydarzeniem wyłącznie dla zawodowych sportowców. Wystarczą chęci, odrobina odwagi i pozytywne nastawienie. Każdy pokonuje trasę we własnym tempie, a na mecie wszyscy są zwycięzcami. Chcemy, żeby był to dzień pełen atrakcji dla całych rodzin. Dla dzieci przygotowaliśmy dmuchańce, będą również lody i dodatkowe atrakcje, które sprawią, iż najmłodsi też będą się świetnie bawić. Zależy nam, żeby każdy znalazł coś dla siebie – zawodnicy, kibice, rodziny i dzieci. Niewygodny Bieg ma być nie tylko wyzwaniem sportowym, ale przede wszystkim wspólnie spędzonym czasem w dobrej atmosferze.
Idź do oryginalnego materiału