Wagony śmierci do KL Auschwitz wyruszyły z Tarnowa. 14 czerwca obchodzimy jako Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Niemieckich Nazistowskich Obozów Koncentracyjnych i Obozów Zagłady.

tymbark.in 2 godzin temu

W czerwcu 1940 roku odjechał pociąg z 728 więźniami do nowo powstającego obozu w Auschwitz. W większości byli to Polacy, głównie ludzi młodzi, harcerze, studenci, członkowie podziemnych organizacji niepodległościowych, żołnierze kampanii wrześniowej 1939 r., którzy próbowali przedostać się na Węgry do powstającej tam Armii Polskiej oraz grupa polskich Żydów. Otrzymali oni numery od 31 do 758.

O świcie 14 czerwca 1940 r. piątkami, więźniów przeprowadzono wyludnionymi ulicami miasta z łaźni na rampę kolejową, gdzie czekał na nich podstawiony pociąg. Jechali w nieznane. Niewielu przetrwało obóz. Nieliczni świadkowie, którym się to udało, co roku przyjeżdżali do Tarnowa na uroczystości rocznicowe, aby opowiadać o gehennie, która była ich udziałem. Dzisiaj nie ma już żadnego z nich.

Wśród 728 wywiezionych do Auschwitz Polaków był bohaterski żołnierz pochodzący z Piekiełka , kapitan Tadeusz Paolone – Lisowski (nr obozowy 329), patron Jednostki Strzeleckiej nr 2007 im. kpt. Tadeusza Paolone ZS „Strzelec” OSW w Tymbarku. Siedem lat temu nadano również Jego imię Bibliotece Publicznej Gminy Tymbark. W miejscowości Piekiełko obok Niepublicznej Szkoły Podstawowej kamienny obelisk upamiętniający kpt. Paolonego, ufundowała miejscowa jednostka Ochotniczej Straży Pożarnej. Chwała bohaterom!

Uchwałą Sejmu 14 czerwca obchodzimy jako Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Niemieckich Nazistowskich Obozów Koncentracyjnych i Obozów Zagłady.

Obchody tragicznej rocznicy zainaugurowano w piątek (12 czerwca) przy Pomniku I Transportu Więźniów do KL Auschwitz, który stoi obok dawnej łaźni, gdzie rozpoczęła się ich droga do obozu.

Moment wyjścia więźniów z placu w kierunku rampy można zobaczyć na wielkoformatowym, archiwalnym zdjęciu, które rok temu zawieszono na ścianie kamienicy obok pomnika przy ul. Dębowej.

– Ciągle pojawiają się ludzie, którzy fałszują tę historię. Musimy jej bronić. Ten obóz został stworzony dla Polaków, ale później więziono w nim także Żydów. To Polacy trafiali do niego w pierwszej kolejności – mówi Ryszard Lis, prezes Towarzystwa Opieki nad Oświęcimiem – Pamięć o KL Auschwitz.

W uroczystościach rocznicowych wzięły udział władze miasta, radni, parlamentarzyści, przedstawiciele TOnO – Pamięć o KL Auschwitz, służby mundurowe, społecznicy, mieszkańcy oraz liczne delegacje młodzieży z tarnowskich szkół ze sztandarami. Uzupełnieniem tegorocznych obchodów jest wystawa plenerowa Instytutu Pamięci Narodowej Oddział w Krakowie „Pierwszy masowy transport Polaków do Auschwitz”, prezentowana przy Regionalnym Centrum Edukacji o Pamięci im. gen. Zdzisława Baszaka (ul. Mościckiego 29). (źródło informacji: https://tarnow.naszemiasto.pl/wagony-smierci-do-kl-auschwitz-wyruszyly-z-tarnowa-obchody-86-rocznicy-pierwszego-transportu-wiezniow-do-niemieckiego-obozu-zaglady/ar/c1p2-29084429)

4 września 2019 roku, w ramach uroczystości nadania Bibliotece Publicznej Gminy Tymbark imienia kpt. Tadeusza Paolone, odsłonięcia tablicy pamiątkowej dokonała Pani Zofia Posmysz-Piasecka (1923-2022), była więźniarka niemieckiego KL Auschwitz, pisarka i scenarzystka, która osobiście poznała w KL Auschwitz kpt.Tadeusza Paolone (1909-1943), i dla której Kapitan był bardzo istotną osobą, w tym tragicznym okresie niemieckiej niewoli. Podczas tego wydarzenia Pani Zofia Posmysz podarowała kopię medalika „Chrystus oświęcimski” Bibliotece Publicznej, działającej przy niej Izbie Pamięci w Tymbarku, na ręce dyrektor biblioteki Ewy Skrzekut.

z opracowania Stanisława Wcisło (1930-2022) (publikowanego na portalu www.głos24/historia)

W kilka tygodni po akcie rozstrzelania, 20 listopada 1943 r., w obozie sporządzono akt zgonu Tadeusza Lisowskiego, w którym wpisano: „Tadeusz Lisowski, syn Franciszka Lisowskiego i Julii Lisowskiej, z domu Homa, ur. 23 lipca 1909 r. w Krzywczycach koło Lwowa, zmarł 12 października 1943 r. na zapalenie opłucnej i płuc, co stwierdził doktor medycyny w Oświęcimiu (podpis nieczytelny).” Akt ten przesłano do wiadomości rodzinie Tadeusza Paolone.

Tak zakończył swą ziemską wędrówkę jeden z naszych bohaterskich rodaków – gorący patriota, który świadomie złożył na ołtarzu Ojczyzny najcenniejszy skarb – własne życie, dając w ten sposób przykład innym, jak należy żyć i postępować, w imię wyższych idei oraz wspólnego dobra, jakim jest Ojczyzna.

Panią Zofię Posmysz – więźniarkę z obozu kobiecego, którą Tadeusz uczył buchalterii kuchennej – o aresztowaniu „Lisowskiego” oficjalnie poinformowała jej „opiekunka” z SS, o czym pani Zofia pisze w swym opowiadaniu „Chrystus Oświęcimski”:

„Nazajutrz Aufseherin Franz zjawiła się w pracy wcześniej nią zwykle. Przez chwilę przyglądała mi się badawczo. „Mam nadzieję, iż z nim nie korespondowałaś?” powiedziała. Udało mi się wydusić z siebie zdziwienie „z kim?” oraz wytrzymać przenikliwe spojrzenie. „Z kim? Z tym Tadeuszem, który cię uczył”. Zaprzeczyłam. Zdawało mi się, iż uwierzyła. „Nie tak dawno pytał jak sobie radzisz.” Wydawało mi się, iż czeka na moją reakcję, a gdy milczałam, dodała: „Na, pass bloss(?) auf. Er wurde verhaftet”.(…)

Został rozstrzelany 11 października 1943 roku. Dowiedziałam się o tym nie od kogo innego, tylko od samej Aufscherin Franz. Raz jeszcze ukazała mi swą drugą twarz, twarz człowieka.„Schade um den Kerl” powiedziała cicho. To „Schade um den Kerl” zapadło mi w pamięci na zawsze.To była także Aufseherin Annelise Franz. Potrafiła czasami nie pamiętać, iż nosi mundur SS.”

Tadeusz Lisowski – Paulone został rozstrzelany, wydawać by się mogło, iż ten epizod w życiu Zofii Posmysz został zakończony. A jednak nie. Pozostała jeszcze sprawa medalika, który otrzymała od niego ze słowami: „Strzeż go, donieś do wolności”. Tu rozpoczyna się nowa historia związana z tymi osobami – Tadeuszem, ofiarodawcą i Zofią, która pragnęła spełnić jego prośbę, donieść medalik do wolności. Oto fragmenty „Chrystusa Oświęcimskiego”, dotyczące tej historii:„Wiozłyśmy „fasung” z głównego magazynu. Popychając wózek dostrzegłam w pewnej chwili coś, po co się schyliłam. Medalik. Widać jakiś przerażony Zugang zobaczywszy na drodze esesmana, wyrzucił go w popłochu. Po wieczornym apelu obejrzałam medalik. Na metalowym łańcuszku owalna, aluminiowa blaszka z wytłoczonym wizerunkiem Matki Boskiej Szkaplerznej. Przyszło mi na myśl, iż ten łańcuszek mógłby przygarnąć i mój skarb. Wydostałam go zza krokwi, spróbowałam czy zapinka przejdzie przez uchwyt ryngrafiku. Ściągnęłam z łańcuszka znaleziony medalik. Po chwili jednak, nie wiedząc co z nim począć, w odruchu jakby litości, ponownie nań nawlekłam. Następnie zawiesiłam na szyi.”

I dalej:„(…) Ten esesman skorzystał z okazji, iż Aufscherin Franz wyjechała na obiad, aby wtargnąć do brotkamery. Wpadł do baraku z wrzaskiem „antreten” zaczął przetrząsać najpierw szuflady w jej kantorku, następnie półki z chlebem, wreszcie, gdy nic nie znalazł, rozkazał stojącym w szeregu więźniarkom pokazać ręce, odsłonić nadgarstki i szyje. Poczułam ziębnięcie twarzy i drobniutkie, obrzydliwe szczękanie zębów. „Zdjąć” rozkazał. Podniosłam ręce, dłonie jednak drżały, nie mogłam uporać się z zapięciem. „Los, runter damit!” ponaglił. Wtedy podbiegła Marta. Czułam na karku jej palce. A potem zobaczyłam. Zobaczyłam wpadający do worka łańcuszek.Tropiciel biżuterii odszedł, a ja wciąż siedziałam na ziemi. Nie na wszystko, jak mi się zdawało, byłam gotowa. Marta pomogła mi wstać, wprowadziła do kantorka. „Masz” wyciągnęła rękę. Na jej dłoni leżał medalik. Mój, z głową Chrystusa. Jak? Jak to zrobiłaś?” Tylko tyle zdołałam z siebie wykrztusić. „Zsunęłam go z łańcuszka. Do worka trafił drugi”.

Cud? Odżyła w pamięci chwila, gdy z błota Lagerstrasse podniosłam aluminiową blaszkę z wizerunkiem Matki Boskiej Szkaplerznej. Czy nie dlatego tam się znalazł, prawie pod moim butem, aby ocalić moją bezcenną pamiątkę, Oświęcimskiego Chrystusa? Do końca mojego pobytu w Birkenau, a i później, w Ravensbrück i Neustadt Glewe przechowywałam medalik a to w zakamarkach odzieży, a to w bucie, czasami w ciasno upiętych włosach, a raz, podczas szczególnie dokładnej rewizji w ustach. Doniosłam go do wolności. I zachowałam do dzisiaj.”

Opracowanie: Stanisław Wcisło

odsłonięcie tablicy pamiątkowej na budynku Biblioteki Publicznej w Tymbarku
Pani Zofia Posmysz
spotkanie Pani Zofii Posmysz z Panem Stanisłąwem Wcisło – autorem opracowań historycznych
Kopię medaliku „Chrystus oświęcimski”, jaką otrzymała Izba Pamięci w Tymbarku, prezentuje dyrektor Biblioteki Ewa Skrzekut
Idź do oryginalnego materiału