Wakacje z senatorem

2tk.pl 3 godzin temu

Gdy większość z nas szuka na urlopie wyłącznie świętego spokoju, kielecka ekipa ze Świętokrzyskiego Stowarzyszenia „Niepełnosprawni Plus” jedzie nad morze po coś znacznie cenniejszego – po prawdziwą wspólnotę.

Na czele tej wyjątkowej armii dobrych serc od czterech dekad niezmiennie stoi ten sam człowiek: senator Krzysztof Słoń. Dla swoich podopiecznych po prostu „Krzysiu”.
Zdjęcia: Stowarzyszenie „Niepełnosprawni Plus”

Nieliczni mogą powiedzieć, iż ich wakacyjny wypoczynek jest planowany i wyczekiwany przez okrągłe 365 dni. Dla podopiecznych kieleckiego stowarzyszenia dwutygodniowy turnus rehabilitacyjny w Sarbinowie to jednak znacznie więcej niż zwykły urlop. To jedyna w roku ucieczka od samotności, która dla wielu osób z niepełnosprawnościami na co dzień zamyka świat w granicach czterech ścian. Tegoroczny wyjazd nad Bałtyk udowodnił, iż stworzona w Kielcach machina ludzkiej życzliwości działa bez zarzutu, choć chętnych zawsze jest więcej niż wolnych miejsc i organizacyjnych czy finansowych możliwości.

Od studenta politechniki do turnusowego opiekuna

Ta historia nie zaczęła się wcale w sejmowych czy senackich ławach. Krzysztof Słoń to unikalny przypadek społecznika, który swoją misję rozpoczął blisko 40 lat temu jako student Politechniki Świętokrzyskiej, działając w Duszpasterstwie Akademickim. To tam, pod okiem swoich legendarnych mentorów – śp. księży Wojciecha Piwowarczyka i Bogusława Bodzionego – uczył się bezkompromisowej opieki nad chorymi. Dzisiaj, choć piastuje wysokie funkcje państwowe, co roku zdejmuje garnitur, zakłada sportowe buty i jedzie nad morze jako pełnoetatowy opiekun grupy. I to bez taryfy ulgowej.

Twarda selekcja oazowa. Malkontenci zostają w Kielcach

Ułożyć pasjans towarzyski dla niemal stu osób tak, aby nikt nie czuł się wykluczony, to prawdziwa sztuka. Jednak senator Krzysztof Słoń wraz z zarządem stowarzyszenia doskonale wie, jak to zrobić. Budowanie wspólnoty zaczyna się od jasnych zasad. Podstawą udanego wyjazdu ma być chrześcijański optymizm, poczucie humoru i wyrozumiałość. Malkontenci, egoiści czy osoby roszczeniowe gwałtownie przekonują się, iż w Sarbinowie po prostu nie ma dla nich przestrzeni. Liczy się absolutne skupienie na drugim człowieku – zwłaszcza na „wózkowiczach”, którzy są najmocniej dotknięci przez los. W tej grupie nikt nie ma prawa czuć się sam.

Rytm Sarbinowa – od Koronki do wieczornego karaoke

Program wczasorekolekcji mógłby zadziwić niejednego kuracjusza dynamiką i kontrastami. Kielecki organizator, czerpiąc ze swoich młodzieńczych doświadczeń animatora Ruchu „Światło-Życie”, idealnie połączył elementy oazowe z tradycyjną, nadmorską rozrywką.

Dzień w Sarbinowie kręci się wokół stałych, mocnych punktów. Codzienna Msza Święta, Koronka do Miłosierdzia Bożego i spotkania modlitewne pod okiem zaangażowanego w turnus księdza dają grupie potężny zastrzyk duchowej energii. Zaraz potem nadchodzi jednak czas na intensywną rehabilitację. A później wspólne spacery promenadą, ogniska przy gitarze, a wieczorami prawdziwe szaleństwo w lokalnych kawiarniach, karaoke i pełne energii wieczorki taneczne.

Testament mentorów wciąż żywy

Spłacany od blisko 40 lat dług wdzięczności wobec nauk ks. Piwowarczyka owocuje dziś uśmiechem na twarzach 62 niepełnosprawnych uczestników oraz grupy oddanych wolontariuszy, którzy nad morzem oddali im swój prywatny czas.

Podopieczni stowarzyszenia już teraz odliczają dni do kolejnego lata, modląc się, by ich „Krzysiowi” wystarczyło zdrowia, sił i zapału do przełamywania kolejnych barier. Bo bez niego te wakacje po prostu by się nie udały.

Kielecka ekipa wróciła już do domów, ale wspomnienia z Sarbinowa będą ich grzać przez całą nadchodzącą jesień i zimę.
Polecamy:

Spojrzenia


Idź do oryginalnego materiału