Wakacje dopiero się zaczęły, a wielu kierowców już przeżyło pierwszy urlopowy szok. Na niektórych stacjach, zwłaszcza przy autostradach, litr oleju napędowego znów kosztuje ponad 7 złotych. Widać to szczególnie tam, gdzie ceny zawsze były najwyższe – po zakończeniu rządowego programu ograniczającego ceny paliw różnice wróciły z pełną siłą. A wszystko zaczęło się tysiące kilometrów od Polski.
Jeszcze kilka dni temu tankowanie wyglądało znacznie przyjemniej. Przez ostatnie miesiące obowiązywał pakiet CPN – mechanizm wprowadzony po gwałtownym wzroście cen ropy wywołanym konfliktem na Bliskim Wschodzie. Dzięki niemu ceny paliw były sztucznie ograniczane i kierowcy mogli odetchnąć z ulgą.
Od 1 lipca ta osłona zniknęła. Wrócił 23-procentowy VAT, wcześniej przywrócono również standardową akcyzę. Efekt? W wielu miejscach ceny wzrosły dosłownie z wybiciem północy. Tam, gdzie benzyna kosztowała niespełna sześć złotych, pojawiły się ceny przekraczające 6,80 zł za litr. Diesel podskoczył w okolice siedmiu złotych, a na niektórych stacjach przy autostradach kierowcy zobaczyli na pylonach choćby 7,20 zł za litr oleju napędowego.
To boli szczególnie teraz, gdy tysiące rodzin ruszają na wakacje. Kilkadziesiąt groszy więcej na litrze oznacza przy dalszym wyjeździe dodatkowe kilkadziesiąt złotych. Niby niewiele, ale przy obecnych kosztach urlopu każdy taki wydatek daje się odczuć.
Paradoks polega na tym, iż nie jest to wyłącznie historia o podatkach. Gdyby świat był spokojniejszy, ceny ropy prawdopodobnie byłyby dziś znacznie niższe. Tymczasem rynki od miesięcy żyją napięciem wokół Iranu, Izraela i całego Bliskiego Wschodu. Każda groźba zablokowania Cieśniny Ormuz, każda kolejna wojskowa demonstracja i każde nieudane negocjacje natychmiast odbijają się na cenach surowca.
Polityka administracji prezydenta Donalda Trumpa wobec Iranu miała przynieść szybkie uspokojenie sytuacji. Zamiast trwałej stabilizacji świat otrzymał jednak kolejne miesiące niepewności. Negocjacje prowadzone przez amerykańskich wysłanników przez cały czas utknęły w miejscu, a inwestorzy reagują nerwowo na każdą informację z regionu. Dla giełd to tylko wykresy. Dla kierowców – kolejne złotówki zostawione przy kasie na stacji.
Nie bez znaczenia pozostaje również fakt, iż po zakończeniu programu CPN wrócił normalny rynek. Przez kilka miesięcy ceny były niemal identyczne w całym kraju. Teraz ponownie jedne stacje walczą o klienta promocjami, inne – zwłaszcza przy autostradach – korzystają z tego, iż podróżni często nie mają wyboru.
Wakacje miały zacząć się od pakowania walizek i planowania odpoczynku. Zamiast tego wielu kierowców najpierw patrzy na ceny paliw. I chyba tylko jedna rzecz się nie zmieniła -– najdroższym elementem wakacyjnej podróży wciąż potrafi być… pierwsze tankowanie.












![Czołowe zderzenie 24-latka z 23-latkiem w Tomaszkowie pod Olsztynem. Dwie osoby ciężko ranne [ZDJĘCIA]](https://static.olsztyn.com.pl/static/articles_photos/47/47407/08cee05584a528e27332f39eed3bf179.jpg)
