Warszawa rozszerza płatne parkowanie o cztery dzielnice. To samo szykuje pół Polski

3 godzin temu

Siedem tysięcy nowych miejsc postojowych w stolicy przestanie być darmowe już 7 września. Rada m.st. Warszawy przegłosowała rozszerzenie Strefy Płatnego Parkowania Niestrzeżonego na cztery dzielnice, a pierwsi kierowcy odczują to już za kilka tygodni. Warszawa nie jest w tym odosobniona – niemal w tym samym czasie podobny krok robi Kraków, a Wrocław po dwudziestu latach przebudowuje cennik abonamentów.

Parkometr w Strefie Płatnego Parkowania w Warszawie. | Fot. Warszawa w Pigułce.

Wola i Praga-Południe płacą pierwsze, Włochy wchodzą do gry, jako ostatnie

Uchwałę przyjęto 11 czerwca. Pierwszy etap obejmie całe osiedle Odolany na Woli oraz pas ulic między Saską a Międzynarodową na Pradze-Południe. To tereny, które jeszcze piętnaście lat temu kojarzyły się z poprzemysłowym zapleczem miasta, a dziś są gęsto zabudowane blokami i regularnie brakuje w nich miejsc dla mieszkańców.

Drugi etap zaplanowano na połowę maja 2027 roku. Obejmie Służewiec na Mokotowie oraz Raków i północną część Okęcia we Włochach. To dla Włoch moment bez precedensu – strefa płatnego parkowania nigdy wcześniej nie sięgała tej dzielnicy. Bliskość Lotniska Chopina ma tu znaczenie kluczowe: pasażerowie od lat zostawiali auta na okolicznych ulicach na czas wylotu, blokując miejsca mieszkańcom.

Zarząd Dróg Miejskich w uzasadnieniu uchwały wskazał wprost, iż bez opłat samochody stoją w tych rejonach godzinami, a czasem dniami, co ogranicza dostępność miejsc dla osób załatwiających krótkie sprawy. Celem jest zwiększenie rotacji pojazdów i realizacja miejskiej polityki transportowej – w tym ograniczenie dostępności centrum dla aut na rzecz komunikacji zbiorowej.

Ile realnie zapłaci kierowca za cały dzień postoju

Od 1 maja 2026 roku w całej strefie, także w nowych obszarach, obowiązuje stawka progresywna: 4,50 zł za pierwszą godzinę, 5,40 zł za drugą (razem 9,90 zł), 10,90 zł za trzecią (razem 20,80 zł), a od czwartej godziny – 9,50 zł za każdą kolejną. Licząc typowy dzień pracy od 8:00 do 17:00, czyli 9 godzin postoju, rachunek wychodzi na 77,80 zł. Bez wykupionego abonamentu, parkując tak codziennie przez miesiąc liczący około 20 dni roboczych, kierowca zapłaciłby ponad 1550 zł.

Mechanizm progresywny ma jasny cel z perspektywy ratusza – przy takiej stawce całodniowy postój bez abonamentu przestaje się opłacać, a pracownikowi dojeżdżającemu do biura wychodzi taniej miejsce w parkingu podziemnym niż codzienny parkomat. Podstawą prawną całego mechanizmu jest ustawa z 21 marca 1985 r. o drogach publicznych (Dz.U. z 2025 r. poz. 889 t.j.), a konkretnie jej art. 13 i 13b – to one określają, kiedy gmina może wprowadzić strefę płatnego parkowania i jak duża może być progresja opłat. Przepis wprost ogranicza wzrost stawki do 20 proc. za każdą kolejną godzinę w pierwszych trzech godzinach, a od czwartej godziny opłata nie może już przekroczyć stawki za godzinę pierwszą.

Kraków rusza z podobną zmianą – ale z dwuletnim opóźnieniem

Warszawa nie działa w próżni. Niemal równolegle, bo od 10 sierpnia 2026 roku, powiększy się Obszar Płatnego Parkowania w Krakowie. Nowe fragmenty podstrefy C obejmą okolice Ronda Matecznego, Cmentarza Podgórskiego oraz rejon Błoń wraz z miasteczkiem studenckim. Zamiast jednego zwartego obszaru powstaną tam dwa fragmenty połączone jedynie ulicą Reymana – po tym, jak z projektu wyłączono Cichy Kącik.

Co ciekawe, ta decyzja zapadła jeszcze w lutym 2023 roku i pierwotnie miała wejść w życie w sierpniu 2024. Termin przesunął się o dwa lata z powodu sporu prawnego – chodziło o to, czy zniżki dla posiadaczy Karty Krakowskiej mogą być naliczane wyłącznie w aplikacjach mobilnych, czy trzeba do tego dostosować również parkomaty. Sprawa trafiła do Naczelnego Sądu Administracyjnego, a miasto czekało z wdrożeniem na rozstrzygnięcie. Abonamenty na nowe obszary mieszkańcy mogą kupować od 10 lipca.

Wrocław po dwudziestu latach zmienia cennik abonamentów

Trzecim miastem, które w tym samym roku przebudowuje zasady parkowania, jest Wrocław. Od 1 stycznia 2026 roku zamiast jednego typu abonamentu mieszkańca funkcjonują tam dwa – MAB dla ścisłego centrum i MC dla pozostałych obszarów strefy. Powód jest prozaiczny: ceny abonamentów nie były tam aktualizowane od co najmniej 2003 roku, czyli ponad dwadzieścia lat.

Porównanie cen abonamentu mieszkańca w największych miastach pokazuje coś, co może zaskoczyć choćby doświadczonego kierowcę: Warszawa – 600 zł, Szczecin – 440 zł, Łódź – 365 zł, Poznań – 360 zł, Gdańsk i Kraków – po 120 zł, a Wrocław – zaledwie 100 zł, najniżej w całym kraju. Różnica między stolicą a Wrocławiem sięga więc pięciuset złotych rocznie za ten sam, w gruncie rzeczy, przywilej – prawo do parkowania pod własnym blokiem.

Aktywista: polski system parkingowy jest niesprawiedliwy wobec uczciwych kierowców

Rozszerzanie stref płatnego parkowania w kolejnych miastach to nie tylko kwestia budżetów samorządów. Szymon Nieradka, twórca ogólnopolskiego ruchu społecznego Miejska Agenda Parkingowa i serwisu Uprzejmie Donoszę, od lat zwraca uwagę na nierówność w egzekwowaniu przepisów. Jak powiedział Szymon Nieradka, twórca Miejskiej Agendy Parkingowej, w rozmowie z portalem Wprost, polski kompromis parkingowy jest wbrew pozorom najbardziej niesprawiedliwy wobec uczciwych kierowców.

Dane, na które powołuje się jego środowisko, są wymowne: w Warszawie 50 kontrolerów Strefy Płatnego Parkowania wystawiło w 2023 roku opłaty dodatkowe na sumę ponad 40 mln zł, podczas gdy 1300 strażników miejskich w tym samym czasie ukarało kierowców mandatami na łączną kwotę 16 mln zł. Kontroler strefy wystawia opłatę dodatkową średnio co pół godziny, strażnik miejski – mandat raz na 28 godzin. To pokazuje, dlaczego kolejne miasta wolą rozszerzać strefy płatnego parkowania, niż liczyć na skuteczność tradycyjnych patroli.

Piąta dzielnica na horyzoncie – Bielany czekają na wyniki badań

Zarząd Dróg Miejskich nie zwalnia tempa. Choć uchwała z czerwca dotyczy czterech dzielnic, na liście do analizy trafiła już piąta – Bielany. Miasto nie ogłasza jeszcze żadnej konkretnej mapy nowego obszaru, na razie mowa wyłącznie o pomiarach. Zastępca dyrektora ZDM Mikołaj Pieńkos poinformował Radio Kolor, iż badania i pomiary parkingowe na Bielanach ruszą na początku jesieni i mają ocenić faktyczne zapotrzebowanie na strefę w tym rejonie.

Całe tegoroczne powiększenie strefy o cztery dzielnice ma przynieść miastu dodatkowo blisko 18,5 mln zł rocznie. Wymaga to jednak realnych nakładów – około 2 mln zł w 2026 roku, 8 mln zł w 2027 roku i po około 5 mln zł w każdym kolejnym roku funkcjonowania, głównie na parkomaty, oznakowanie i systemy poboru opłat.

Co to oznacza dla Ciebie? Sprawdź, zanim zapłacisz pierwszy mandat

Mieszkańcy Odolan i pasa między Saską a Międzynarodową mają czas do 7 września, żeby przygotować się na nowe zasady. Warto to zrobić wcześniej, bo pierwsze dni po wejściu strefy w życie to zwykle moment, w którym kontrolerzy wystawiają najwięcej opłat dodatkowych – kierowcy po prostu zapominają, iż ich ulica przestała być bezpłatna.

  • Dokładną granicę nowej strefy na Odolanach i Pradze-Południe pokazuje mapa na stronie Zarządu Dróg Miejskich – warto ją sprawdzić jeszcze przed 7 września.
  • Osoby mieszkające na stałe w nowym obszarze mogą wykupić abonament mieszkańca, który znacząco obniża miesięczny koszt w porównaniu z codziennym opłacaniem parkometru.
  • Kierowcy dojeżdżający do pracy w rejonie Służewca, Rakowa czy Okęcia mają jeszcze czas do maja 2027 roku, ale mogą już teraz przeliczyć, czy taniej wyjdzie im miejsce w parkingu podziemnym niż codzienny postój w strefie.
  • Mieszkańcy innych miast – zwłaszcza Krakowa i Wrocławia – również powinni sprawdzić lokalne komunikaty, bo tegoroczne zmiany w obu miastach wchodzą w życie niemal równolegle z warszawskimi.
Idź do oryginalnego materiału