Warszawiacy mówią „dość”. Bunt przeciwko zwężaniu ulic i likwidacji parkingów

2 godzin temu

Cierpliwość stołecznych kierowców właśnie się wyczerpała. Polityka „uspokajania ruchu”, która w praktyce oznacza zwężanie kluczowych arterii i likwidację miejsc postojowych, wywołała w sieci prawdziwą burzę. Mieszkańcy Warszawy nie gryzą się w język, punktując absurdy drogowe i „słupkozę”, która opanowała miasto. W komentarzach wylewa się frustracja, a głos sprzeciwu wobec „dojeżdżania kierowców” staje się coraz głośniejszy.

Fot. Warszawa w Pigułce

Marszałkowska, Świętokrzyska, a teraz Grochowska – lista ulic, które padły ofiarą drogowej rewolucji, wydłuża się z każdym miesiącem. To, co ratusz nazywa „oddawaniem miasta pieszym”, dla wielu zmotoryzowanych mieszkańców stało się codziennym koszmarem stania w korkach i bezowocnego poszukiwania miejsca do zaparkowania. Wszechobecne słupki, które wyrastają jak grzyby po deszczu, skutecznie blokują każdą wolną przestrzeń, a likwidacja parkingów w centrum i dzielnicach ościennych przelewa czarę goryczy.

„To nie ekologia, to ideologia”. Internauci bez litości

W mediach społecznościowych zawrzało. Pod postami dotyczącymi zmian w organizacji ruchu mieszkańcy dają upust swoim emocjom, wskazując, iż argumenty o ochronie środowiska są jedynie zasłoną dymną. Wprost zarzucają decydentom, iż zwężanie ulic nie ma nic wspólnego z ekologią i nawołują do natychmiastowego zatrzymania tego procesu.

Krytyka dotyka również samych samorządowców. Mieszkańcy, w tym ci z Pragi Północ, czują się ignorowani przez radnych, których oskarżają o kierowanie się skrajnym aktywizmem i ideologią, zamiast realnymi potrzebami społeczności. Hasło „koniec dojeżdżania kierowców” staje się nowym motywem przewodnim dyskusji w internecie, zyskując coraz szersze poparcie wśród zmęczonych utrudnieniami warszawiaków.

Ursynów i inne dzielnice „nie obroniły się”

Problem nie dotyczy tylko ścisłego centrum. Frustracja rozlewa się na dzielnice sypialniane. Komentujący z goryczą wymieniają kolejne ulice na Ursynowie, takie jak Cynamonowa, Ciszewskiego czy rejon Dolinki Służewieckiej i ulicy Anody, które „nie obroniły się” przed zwężeniami.

Mieszkańcy zauważają, iż polityka uspokajania ruchu wywołuje silny „odruch zwrotny”, choćby w środowiskach, które dotychczas mogły wydawać się przychylne zmianom. W dyskusjach pojawia się wręcz satysfakcja, iż warszawiacy wreszcie zaczynają mówić głośno i wyraźnie „dość” praktykom, które paraliżują miasto.

Co to oznacza dla Ciebie? Jeszcze trudniej o parking

Narastający gniew w komentarzach to sygnał, iż granica wytrzymałości została przekroczona. jeżeli polityka miasta się nie zmieni, kierowcy muszą przygotować się na:

  • Jeszcze większe korki: Zwężone arterie nie są w stanie przyjąć obecnego natężenia ruchu, co wydłuża czas dojazdu do pracy i domu.
  • Walkę o każdy metr: Postępująca „słupkoza” i likwidacja miejsc postojowych sprawiają, iż zaparkowanie w legalnym miejscu graniczy z cudem.
  • Napięcia społeczne: Konflikt na linii kierowcy-aktywiści miejscy zaostrza się, co widać w coraz bardziej radykalnych komentarzach w sieci.
Idź do oryginalnego materiału