Plany firmy Waymo dotyczące wprowadzenia do Kanady samochodów autonomicznych, które będą przewozić pasażerów bez udziału kierowcy, budzą coraz więcej obaw. Część osób związanych z branżą transportową ostrzega, iż rynek przewozów może stać się jeszcze bardziej konkurencyjny, a kierowcy taksówek i Ubera mogą stracić źródło dochodu.
W ubiegłym tygodniu Waymo poinformowało o planach rozpoczęcia testów swoich pojazdów w Toronto. Firma przygotowuje się w ten sposób do uruchomienia usługi przewozu pasażerów, które planowane jest na 2028 rok.
Informacja ta zaskoczyła George’a Wedge’a, byłego kierowcę Ubera, a w tej chwili prezesa Stowarzyszenia Kierowców Przewozów Współdzielonych Ontario (Rideshare Drivers Association of Ontario).
– Myślałem, iż jesteśmy mądrzejsi – powiedział Wedge. Nie ukrywa, iż obawia się, jak kolejna firma przewozowa wpłynie na sytuację osób, które już teraz zarabiają na wożeniu pasażerów.
Z raportu władz Toronto z 2024 roku wynika, iż pod koniec tego roku w mieście było już ponad 80 tys. aktywnych kierowców posiadających licencję na przewozy prywatnymi pojazdami, określane jako PTC. Liczba ta dotyczy kierowców korzystających z aplikacji takich jak Uber i Lyft. Nie obejmuje natomiast osób posiadających licencje na prowadzenie taksówek i limuzyn.
Zdaniem Wedge’a rynek przewozów pasażerskich już teraz znajduje się w bardzo trudnej sytuacji z powodu ogromnej konkurencji między kierowcami. Uważa on, iż pojawienie się Waymo może jeszcze bardziej pogorszyć sytuację.
– Myśleliśmy, iż gorzej już być nie może, ale teraz okazuje się, iż pozostało gorzej – powiedział.
Wedge obawia się, iż samochody autonomiczne mogą stopniowo zastępować ludzi wykonujących tę pracę.
– Postrzegamy to jako całkowite zastępowanie pracowników. Na każdy samochód Waymo poruszający się po drogach może przypadać od jednego do trzech kierowców przewozów współdzielonych, którzy stracą możliwość zarabiania na swojej dotychczasowej pracy – wyjaśnił.
Waymo przekonuje jednak, iż rozwój usługi nie musi oznaczać wyłącznie likwidacji miejsc pracy. Firma poinformowała, iż jeżeli otrzyma zgodę na rozpoczęcie działalności, zamierza zatrudnić w Toronto setki osób. Pracownicy mieliby zajmować się między innymi zarządzaniem flotą samochodów oraz obsługą klientów.
Rzecznik Waymo w wiadomości przesłanej pocztą elektroniczną do CBC News wyjaśnił, iż firma chce korzystać z doświadczenia osób już pracujących w branży przewozowej.
– Na takich stanowiskach często zatrudniani są obecni kierowcy taksówek i osoby wykonujące przejazdy zamawiane przez aplikacje – poinformował rzecznik.
Dodał, iż Waymo stosowało podobne rozwiązania również w innych miejscach, między innymi we współpracy z firmą Lyft w Nashville.
Nie wszyscy jednak wierzą, iż obietnice dotyczące nowych miejsc pracy wystarczą, aby zrekompensować kierowcom ewentualne straty.
Kristine Hubbard, dyrektor zarządzająca firmy Beck Taxi, uważa, iż kierowcy taksówek już wcześniej mocno odczuli skutki pojawienia się aplikacji umożliwiających zamawianie przejazdów.
Jej zdaniem historia wejścia Ubera na rynek Toronto pokazuje, iż obietnice składane przez duże firmy nie zawsze przekładają się na rzeczywistość.
– Kiedy Uber pojawił się w Toronto, mówił między innymi, iż zmniejszy liczbę samochodów na drogach i zapewni dobrze płatną pracę osobom, które będą dla niego jeździć – przypomniała Hubbard.
– Tymczasem wszystko, co robi, to zwiększanie liczby pojazdów na ulicach. Teraz kolejna amerykańska firma warta miliardy dolarów chce przejąć kontrolę nad naszymi ulicami – dodała.
Uber przedstawia jednak swoją działalność w inny sposób. Firma twierdzi, iż od początku chciała zapewnić kierowcom możliwość zarabiania w elastyczny sposób, pozwalając im samodzielnie decydować, kiedy i ile pracują.
Rzecznik Ubera w oświadczeniu przesłanym pocztą elektroniczną podkreślił, iż mieszkańcy Toronto chętnie korzystają z przejazdów zamawianych przez aplikację zarówno jako pasażerowie, jak i kierowcy.
Według firmy pasażerowie zyskują dzięki temu większy wybór sposobów przemieszczania się po mieście. Mogą na przykład bezpiecznie wrócić do domu po wieczornym wyjściu, dojechać na spotkanie, dotrzeć do przystanku komunikacji publicznej lub odwiedzić lokalny biznes.
Uber przekonuje również, iż dla kierowców taka praca oznacza większą swobodę i możliwość zarabiania na własnych warunkach.
Doświadczenia kierowców ze Stanów Zjednoczonych pokazują jednak, iż pojawienie się samochodów autonomicznych może stanowić poważne wyzwanie dla osób utrzymujących się z przewozu pasażerów.
Bhupendra Chouhan, który od około pięciu lat pracuje jako kierowca Ubera w Atlancie, twierdzi, iż od 2023 roku obserwuje ogólny spadek zarobków za wykonywane przejazdy. Jego zdaniem sytuacja jeszcze bardziej się pogorszyła, gdy Waymo weszło na rynek Atlanty w 2025 roku.
Chouhan uważa, iż pojawienie się autonomicznych samochodów było jednym z najpoważniejszych ciosów dla lokalnej branży przewozowej.
– Chciałbym, żebyśmy wcześniej wiedzieli, co nas czeka, zamiast dowiadywać się o tym dopiero wtedy, gdy takie firmy pojawiają się na naszym rynku – powiedział.
Szacuje on, iż w ciągu ostatniego roku liczba pasażerów korzystających z usług kierowców takich jak on zmniejszyła się o około 20–30 proc.
Obecnie Chouhan pełni funkcję współprzewodniczącego związku zawodowego kierowców przewozów współdzielonych w Atlancie. Wspólnie z innymi członkami organizacji sprzeciwia się działaniom Waymo i zwraca uwagę na ich możliwe konsekwencje dla pracowników.
Kierowca uważa, iż gdyby wcześniej wiedział, jak wejście firmy na rynek wpłynie na jego zarobki i liczbę pasażerów, próbowałby doprowadzić do wprowadzenia przepisów chroniących osoby pracujące w branży.
– w tej chwili panuje zasada, iż każdy walczy o siebie. Samochody autonomiczne mogą pojawić się na rynku bardzo szybko, gdy tylko zakończą się wymagane testy – powiedział Chouhan.
W Ontario Waymo jest jednak dopiero na początku drogi do uzyskania zgody na korzystanie z dróg publicznych w ramach planowanej usługi.
Firma rozpoczyna testy w ramach prowincjonalnego programu pilotażowego dotyczącego pojazdów autonomicznych. Program ten uruchomiono około dziesięciu lat temu, aby sprawdzić, jak tego rodzaju technologia może funkcjonować na drogach Ontario.
Kiedy w 2015 roku władze prowincji ogłaszały rozpoczęcie programu, podkreślały, iż jego celem jest wspieranie innowacji w dziedzinie transportu. Początkowo przepisy wymagały, aby w testowanym pojeździe na miejscu kierowcy znajdowała się osoba nadzorująca jazdę.
W 2019 roku zasady zostały jednak zmienione. Pozwoliło to na testowanie samochodów autonomicznych bez kierowcy za kierownicą, pod warunkiem spełnienia określonych wymogów.
Władze Ontario zapewniają, iż przed podjęciem decyzji o dopuszczeniu Waymo do dalszej działalności przeanalizują również wpływ tej technologii na rynek pracy.
Dakota Brasier z Ministerstwa Transportu Ontario poinformował w oświadczeniu, iż firma będzie musiała spełnić rygorystyczne wymagania dotyczące bezpieczeństwa i prowadzenia działalności.
– Aby Waymo mogło przejść poza początkowy etap, musi przez cały czas przestrzegać surowych wymagań bezpieczeństwa i zasad operacyjnych obowiązujących w Ontario. Firma musi również wywiązać się ze swoich zobowiązań wobec pracowników prowincji – przekazał Brasier.
Wyjaśnił, iż Waymo będzie musiało przedstawić wiarygodny plan zatrudnienia. Dokument powinien określać, jakie stanowiska mogą powstać, kiedy planowane są rekrutacje oraz jakie inne możliwości firma zamierza stworzyć dla pracowników i przedsiębiorstw w Ontario.
Na razie również władze Toronto nie wprowadzają nowych licencji ani szczegółowych przepisów dotyczących samochodów autonomicznych. Powodem jest to, iż pojazdy te nie zostały jeszcze dopuszczone do świadczenia usług przewozowych w mieście.
Kayla Lewis, menedżer ds. komunikacji miasta Toronto, poinformowała, iż urzędnicy analizują obecne przepisy oraz to, czy w przyszłości konieczne będą zmiany.
– Pracownicy miasta sprawdzają, w jaki sposób obowiązujące przepisy dotyczące pojazdów wynajmowanych do przewozu pasażerów będą miały zastosowanie do pojazdów zautomatyzowanych, a także jakie zmiany mogą okazać się potrzebne w przyszłości – powiedziała Lewis.
Zanim Waymo zacznie konkurować z tradycyjnymi taksówkami i kierowcami Ubera w Toronto, jego pojazdy będą musiały jeszcze przejść odpowiednią procedurę zatwierdzającą, czyli homologację.
Mimo iż do planowanego uruchomienia usługi pozostało jeszcze kilka lat, część kierowców już teraz zastanawia się nad swoją przyszłością.
Ahmed Abdel Rahman, który od wielu lat pracuje jako taksówkarz w Toronto, uważa, iż jeżeli Waymo rzeczywiście rozpocznie działalność w 2028 roku, może to być dla niego odpowiedni moment, aby zrezygnować z tego zawodu.
Rahman obwinia aplikacje do zamawiania przejazdów o osłabienie tradycyjnej branży taksówkarskiej. Obawia się, iż pojawienie się kolejnego konkurenta, który nie potrzebuje ludzkich kierowców, jeszcze bardziej utrudni mu utrzymanie się z pracy.
Jak przyznaje, może być zmuszony do poszukania zupełnie innego zajęcia.
– Technologia zmieniła wszystko – powiedział.














