Wezwania za parkowanie na Alei Solidarności. Mieszkańcy mówią o eskalacji konfliktu i braku reakcji Rady Dzielnicy XVII Nowa Huta

3 dni temu

Poranek na Aleja Solidarności w Nowej Hucie przyniósł zaskoczenie i oburzenie wśród mieszkańców. Około 25 kierowców otrzymało wezwania na policję za nieprawidłowe parkowanie. Interwencje dotyczyły odcinka między skrzyżowaniami Struga / Aleja Solidarności oraz Aleja Przyjaźni / Aleja Solidarności.

Sprawa wywołała silne emocje, ponieważ – jak podkreślają mieszkańcy – po remoncie ulicy powstały asfaltowe zatoczki parkingowe oraz oznakowanie poziome, które w ich ocenie jednoznacznie sugerują możliwość parkowania, w tym parkowania ukośnego. Jednocześnie za skrzyżowaniem wciąż obowiązuje znak B-36 (zakaz zatrzymywania). To właśnie ta sprzeczność stała się źródłem problemu. W praktyce część pojazdów parkowała równolegle do jezdni, jednak – według kierowców – nie powodowało to utrudnień w ruchu ani zagrożenia dla bezpieczeństwa.

To już jest jakaś wojna i przesada. Tak nie może być – mówią osoby, które otrzymały wezwania. Zwracają uwagę, iż samochody stoją w tym miejscu od dłuższego czasu i stały się naturalnym uzupełnieniem deficytowych miejsc parkingowych w tej części Nowej Huty. Dla wielu mieszkańców Aleja Solidarności była alternatywą po wcześniejszych interwencjach służb w innych rejonach, m.in. w okolicach osiedla Szkolnego. – To miejsce, w którym realnie mieści się dużo aut i gdzie parkowanie nikomu nie przeszkadza – argumentują.

Problem ma jednak znacznie dłuższą historię. Jak ustalił krknews.pl, sprawa była oficjalnie zgłoszona już w kwietniu 2025 roku do Rada Dzielnicy XVIII Nowa Huta. Mimo upływu niemal roku, sytuacja nie została rozwiązana. Od momentu oddania wyremontowanego odcinka do użytkowania Straż Miejska regularnie wystawia kierowcom wezwania do zapłaty, powołując się na obowiązujący zakaz.

W odpowiedzi na zgłoszenie Zarząd Dzielnicy XVIII poinformował mieszkańca, że:
„Po zakończeniu remontu Alei Solidarności znak zakazu zostanie zlikwidowany”.
Remont jednak
został zakończony, a znak nadal obowiązuje. Autor zgłoszenia dopytywał, kiedy konkretnie zakaz zostanie usunięty, jednak – jak relacjonuje – na to pytanie nie otrzymał już żadnej odpowiedzi.

Dzisiejsza poranna akcja, w wyniku której kilkudziesięciu kierowców zostało wezwanych na policję, ponownie rozpaliła emocje. Zdaniem mieszkańców sytuacja jest efektem braku konsekwencji i realnych działań po stronie miasta oraz dzielnicy, a także przykładem chaosu organizacyjnego.

Mamy do czynienia z absurdem: infrastruktura sugeruje jedno, a służby egzekwują coś zupełnie innego. Mieszkańcy od miesięcy są pozostawieni sami sobie – mówią kierowcy.

Mieszkańcy Nowej Huty apelują o pilne uporządkowanie organizacji parkowania na Alei Solidarności, jednoznaczne oznakowanie zasad oraz wywiązanie się z deklaracji złożonych przez Radę Dzielnicy. W ich ocenie dalsze odkładanie decyzji nie tylko pogłębia konflikt, ale również podkopuje zaufanie do lokalnych instytucji, które powinny stać na straży interesu mieszkańców, a nie stawiać ich w roli winnych niejasnych i sprzecznych regulacji.

(AI)

Idź do oryginalnego materiału