"Więcej niż dziwne" towarzystwo kanclerza Niemiec w Chinach. Politolog: zastanawiam się, kto tu jest koniem, a kto jeźdźcem
Zdjęcie: Kanclerz Niemiec Friedrich Merz (L) i przywódca Chin Xi Jinping
Kanclerz Friedrich Merz z obstawą 30 szefów niemieckich koncernów poleciał właśnie do Chińskiej Republiki Ludowej. Ta podróż swoim rozmachem przypomina czasy dawno minionej ery Angeli Merkel. Jednak tam, gdzie dawniej kusiły kontrakty, dziś pojawia się strach. Nic dziwnego — Niemcy oparły się pierwszej fali "chińskiego szoku", który odmienił światową gospodarkę, ale druga uderzyła w nich z całą mocą i usuwa im grunt pod nogami. Politolodzy i ekonomiści tłumaczą, o co toczy się gra, kto tu tak naprawdę rozdaje karty i co kanclerz Niemiec będzie mógł przywieźć z Pekinu jako sukces.

1 godzina temu













