Ważna inwestycja w woj. łódzkim. Prace mają ruszyć jeszcze w tym roku
Mówi się, iż to jeden z najpilniej wymagających interwencji odcinków dróg krajowych w regionie. Mieszkańcy wożą tędy do szkół i przedszkoli swoje dzieci, dojeżdżają do pracy do Kutna, Łęczycy czy choćby Łodzi. Tymczasem szosa jest już mocno nadszarpnięta zębem czasu, dlatego Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad planuje jej gruntowny remont.
Chodzi o przebudowę i rozbudowę drogi krajowej nr 60 na 20-kilometrowym odcinku Topola Królewska – Kutno.
W ramach inwestycji zaplanowano budowę nowych chodników, ścieżek rowerowych i zatok autobusowych, wybudowane zostanie aż siedem rond, we wsi Leszno zniknie jednopoziomowy przejazd kolejowy, a w jego miejsce powstanie wiadukt. Ponadto na wysokości Witoni zlikwidowane zostaną dwa uciążliwe i niebezpieczne zakręty.
W pierwszym kwartale tego roku podpisana ma zostać umowa na rozpoczęcie robót budowlanych. Wykonawca będzie miał 22 miesiące na zakończenie inwestycji, z wyłączeniem przerw zimowych (16 grudnia - 15 marca).
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Ogromne zagrożenie na drogach woj. łódzkiego. Inspektorzy alarmują
Inwestor kontra mieszkańcy. Kością niezgody odszkodowania
Długo przez wbiciem pierwszej łopaty pojawiły się już obiekcje ze strony mieszkańców gminy Kutno, na terenie objętym rozbudową drogi krajowej. Najpierw kwestie sporne dotyczyły m.in. sposobu zaprojektowania zatok autobusowych czy wycinki tysięcy drzew.
GDDKiA argumentowała, iż umowa na wykonanie dokumentacji projektowej z 2018 roku nie przewidywała konsultacji z mieszkańcami w formie bezpośrednich spotkań, a sama dokumentacja projektowa była wielokrotnie przekazywana adekwatnym jednostkom samorządu terytorialnego w celu zaopiniowania i zgłoszenia ewentualnych uwag.
W sprawę zaangażowana została posłanka Paulina Matysiak (więcej pisaliśmy o tym w tym miejscu - KLIK).
Problemem numer jeden wśród mieszkańców gminy jest jednak temat wykupu gruntów znajdujących się w obszarze objętym inwestycją. Sprawa dotyczy właścicieli działek w Dudkach i Leszczynku.
Ci ze zdziwieniem przyjęli informacje o wysokości odszkodowań zaproponowanych przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad. Wątpliwości mieszkańców co do mechanizmu wyceny nieruchomości objętych procedurą wywłaszczeń miało rozwiać spotkanie konsultacyjne w murach Zespołu Dworsko-Pałacowego w Leszczynku.
W poniedziałek (26 stycznia), na zaproszenie władz Gminy Kutno, zjawili się tam przedstawiciele Łódzkiego Urzędu Wojewódzkiego oraz łódzkiego oddziału GDDKiA. Obecny był też m.in. wójt Michał Łuczak.
Eksperci obu instytucji szczegółowo omówili ścieżkę prawną oraz standardy, jakimi kierują się rzeczoznawcy majątkowi przy określaniu wartości odszkodowań. Omówiono także etapy procesu inwestycyjnego oraz terminów wypłat odszkodowań.
Koniec końców tłumaczenia urzędników nie ukontentowały mieszkańców. I nie ma się im, co dziwić, skoro — jak się dowiadujemy — kwoty odszkodowań zaproponowane przez wykonawcę są choćby trzykrotnie niższe, niż oczekiwali właściciele nieruchomości. Ci, w wyniku planowanej inwestycji, stracą np. część bramy, trawnika, ogródka bądź wjazdu na podwórko.
- Jest wiele pytań, za to kilka odpowiedzi. Mieszkańcy w dalszym ciągu nie są w stanie zaakceptować tak niskiej ceny działek w stosunku do ich wartości rynkowych — mówi w rozmowie z KCI radny Rafał Olszewski, który uczestniczył w poniedziałkowym spotkaniu — Warto pamiętać, o tym, iż dla niektórych utracone grunty mają wartość nie tylko pieniężną, ale często również sentymentalną — dodaje.
Teraz pozostaje czekać na dalszy ciąg wydarzeń. Niewykluczone, iż mieszkańcy złożą pozew zbiorowy i propozycję nowej oferty wyceny. Nie wiadomo jednak, czy ich starania przyniosą oczekiwane rezultaty, kiedy mierzą się z biurokratyczną, działającą na mocy specustawy machiną. Do tematu wrócimy.

2 godzin temu









