Wielki dramat i genialny finał. Staniszewski nokautuje rywali w Czechach!

1 dzień temu
Zdjęcie: Wielki dramat i genialny finał. Staniszewski nokautuje rywali w Czechach! / Fot. Petr Sulcik


To był weekend pełen skrajnych emocji dla kibiców rallycrossu. Zbigniew Staniszewski wygrał trzecią rundę rallycrossowych mistrzostw Europy strefy centralnej (FIA CEZ) w klasie SuperCars. Choć sobotnie zmagania na torze w czeskich Sedlcanach zapowiadały katastrofę, olsztyński kierowca drugiego dnia pokazał mistrzowską klasę, obronił pozycję lidera i powiększył przewagę w klasyfikacji generalnej.

​Trudny i nieprzewidywalny czeski tor

​Tor w Sedlcanach to stały punkt w kalendarzu mistrzostw, jednak staż i doświadczenie nie gwarantują tam łatwego sukcesu. Przekonał się o tym sam Staniszewski, który mimo siedmiu lat startów w tym miejscu, wciąż podchodzi do czeskiego obiektu z ogromnym respektem.

​„Jest to tor trudny i nieprzewidywalny, za każdym razem generuje dużo niepewności i stresu. Wynik nigdy nie jest z góry ustalony. Ponadto, gdy popada deszcz to tworzy się wielka breja i zastanawiam się czy trafię w drogę” – relacjonował po wyścigu olsztyński kierowca.

​Sobota okazała się dla polskiego zespołu prawdziwym koszmarem. Problemy technologiczne i błędy taktyczne zepchnęły Staniszewskiego na dalszy plan. Kierowca Forda Fiesty dwukrotnie przegrał start, wchodząc w pierwszy zakręt dopiero na czwartej lub piątej pozycji. Oliwy do ognia dolał błąd proceduralny – Polak zapomniał przejechać obowiązkowego tzw. „Joker Lapa”, co poskutkowało nałożeniem kary i stratami w punktacji.

​Niedzielne odrodzenie i „petarda” w finale

​Prawdziwi mistrzowie potrafią jednak wyjść z najgłębszego kryzysu. W niedzielę mechanicy i kierowca zapanowali nad technologią. Optymalnie dobrana mapa silnika oraz perfekcyjna zmiana biegów pozwoliły Staniszewskiemu idealnie wstrzeliwać się w zielone światło startowe. Efekt? Dwa spektakularne zwycięstwa w niedzielnych biegach kwalifikacyjnych z ogromną przewagą.

​Szczęście również uśmiechnęło się do Polaka. Jego najgroźniejszy rywal i gospodarz toru, Ales Fucik, popełnił w niedzielę ten sam błąd, co Staniszewski w sobotę – nie pojechał jokera i otrzymał karę. Dzięki temu reprezentant Polski rzutem na taśmę wygrał kwalifikacje i zapewnił sobie pierwsze pole startowe w finale.

​W decydującym biegu Staniszewski nie pozostawił już złudzeń rywalom:

​„Skoro staliśmy w finale na polu z numerem jeden to już nie odpuściłem. Petarda start i wjechałem jako pierwszy w zakręt. Potem to już wystarczyło ciągnąć i się rozpędzać. Zaowocowało to zwycięstwem w finale. Cieszymy się, bo wieziemy do Olsztyna komplet punktów (…) Jesteśmy zadowoleni, aczkolwiek bardzo zmęczeni, bo sobota dała nam się mocno we znaki.”

​Wyniki i sytuacja w klasyfikacji generalnej

​W finałowym biegu rozegranym 7 czerwca 2026 roku Staniszewski w swojej Fioście wyprzedził drugiego Alesa Fucika o ponad 7 sekund, deklasując resztę stawki.

​Oficjalne wyniki finału FIA CEZ SuperCars (Sedlcany, 07.06.2026):

Dzięki wygranej w Czechach, olsztynianin zainkasował komplet punktów i umocnił się na fotelu lidera cyklu FIA CEZ po trzech rundach. Jego przewaga nad drugim Fucikiem wzrosła do bezpiecznych 22 punktów.

​Klasyfikacja klasy SuperCars po 3 rundach:

1. Zbigniew Staniszewski – 84 pkt.

2. Ales Fucik – 62 pkt.

3. Norman Ganser – 32 pkt.

    Idź do oryginalnego materiału