Wielkie emocje i bolesny zwrot akcji w Olsztynie. Indykpol AZS wypuścił zwycięstwo z rąk

2 godzin temu
Zdjęcie: Wielkie emocje i bolesny zwrot akcji w Olsztynie. Indykpol AZS wypuścił zwycięstwo z rąk / fot. Indykpol AZS Olsztyn


To nie był udany wieczór dla siatkarzy Indykpolu AZS Olsztyn. Choć podopieczni Daniela Plińskiego wygrali inauguracyjną partię, w kolejnych setach musieli uznać wyższość Ślepska Malow Suwałki. „Derby Północy” zakończyły się wynikiem 3:1 dla gości, a statuetka MVP trafiła w ręce Asparuha Asparohova.

​Wtorkowe starcie w Hali Urania miało dla obu ekip szczególne znaczenie. Choć w pierwszym meczu sezonu olsztynianie pewnie wygrali bez straty seta, statystyk Indykpolu AZS, Kacper Goździkiewicz, przestrzegał przed lekceważeniem rywala, wskazując na lepszą dyspozycję liderów z Suwałk. Boisko brutalnie zweryfikowało te przewidywania.

​Dobry początek to za mało

​Początek meczu należał do przyjezdnych, którzy gwałtownie objęli prowadzenie 10:5. Akademicy z Kortowa zdołali jednak wrócić do gry dzięki ofiarności Jakuba Ciunajtisa w obronie i kąśliwym zagrywkom powracającego do składu Moritza Karlitzka. Po zaciętej końcówce gospodarze wygrali pierwszą partię 25:22, co zwiastowało udany wieczór dla olsztyńskich kibiców.

​Niestety, od drugiego seta inicjatywę przejęli podopieczni Dominika Kwapisiewicza. Skuteczne ataki Bartosza Filipiaka oraz świetna dyspozycja Asparuha Asparohova pozwoliły gościom kontrolować przebieg gry. Problemy gospodarzy z przyjęciem i brak skuteczności w ataku sprawiły, iż kolejne odsłony wpadały na konto Ślepska (21:25 i 19:25).

​Rezerwowi bez recepty na rywala

​W trzecim i czwartym secie trener Daniel Pliński szukał impulsu do zmiany gry, wprowadzając na boisko Karola Borkowskiego oraz Szwarca. Mimo ambicji, zmiennicy nie byli w stanie zatrzymać rozpędzonej ekipy z Suwałk. Czwarty set, choć momentami wyrównany, zakończył się zwycięstwem gości 25:21 i przypieczętował ich triumf w całym meczu.

​– Przegraliśmy i szkoda straconych trzech punktów. Dziś brakowało nam jakości i nie zagraliśmy swojej siatkówki. Mieliśmy problemy ze skończeniem piłek po dobrym przyjęciu, a samo przyjęcie również nie funkcjonowało tak, jak powinno – podsumował krytycznie libero gospodarzy, Jakub Ciunajtis.

​Szansa na rehabilitację już w niedzielę

​Mimo bolesnej porażki, zawodnicy z Olsztyna nie mają czasu w rozpaczanie. Już w najbliższą niedzielę, 1 lutego o godzinie 20:00, czeka ich kolejna szansa na punkty przed własną publicznością. Przeciwnikiem w Hali Urania będzie ekipa Steam Hemarpol Politechniki Częstochowa.

źródło: Materiały prasowe

Idź do oryginalnego materiału