Wiosna niedługo, a z nią kontrole. Kary idą w tysiące, a kontrolerzy ruszają w teren

2 godzin temu

Wydaje Ci się, iż deszczówka, która spada na Twój dach, to Twoja prywatna sprawa? Nic bardziej mylnego. W dobie gwałtownych zmian klimatu i betonowania miast, woda opadowa stała się gorącym kartoflem, który parzy w ręce właścicieli domów jednorodzinnych. Przepisy są bezlitosne: za skierowanie rynny na działkę sąsiada, nielegalne wpięcie do kanalizacji czy zabetonowanie podwórka bez odwodnienia grożą surowe kary. Sprawdź, czy Twoja posesja spełnia wymogi prawa, zanim zapukają urzędnicy lub otrzymasz pozew od wściekłego sąsiada.

Fot. Shutterstock

Betonoza i ulewy stulecia. Dlaczego prawo jest tak surowe?

Klimat w Polsce zwariował. Zamiast kapuśniaczku padającego przez trzy dni, mamy „pompy z nieba” – nawałnice, które w 30 minut zrzucają miesięczną normę opadów. Woda z dachów i podjazdów musi się gdzieś podziać. jeżeli Twoja działka jest szczelnie wybrukowana, a rynny „patrzą” na ulicę lub płot sąsiada, stwarzasz zagrożenie powodziowe. Dlatego Rozporządzenie Ministra Infrastruktury w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie nakłada na właściciela twardy obowiązek: woda opadowa musi zostać zagospodarowana na terenie własnej działki, chyba iż masz zgodę na odprowadzenie jej do sieci miejskiej.

Grzechy główne właścicieli domów. Za to dostaniesz mandat

Wielu Polaków żyje w błogiej nieświadomości, popełniając wykroczenia, które mogą ich słono kosztować. Oto lista najczęstszych naruszeń:

Rynna na sąsiada: To klasyk polskich sporów. Zmiana naturalnego spływu wód opadowych w taki sposób, iż szkodzi to sąsiedniej nieruchomości (zalewa piwnicę, niszczy uprawy, tworzy bagno przy płocie), jest zakazana przez Prawo wodne i Kodeks cywilny. Sąsiad ma prawo żądać odszkodowania i przywrócenia stanu poprzedniego (czyli kosztownej przebudowy Twojego odwodnienia).

Wpięcie „na dziko” do kanalizacji sanitarnej: To plaga. Wpuszczanie deszczówki do rur przeznaczonych na ścieki bytowe (z toalety i kuchni) jest surowo zabronione. Podczas ulewy taka woda przeciąża oczyszczalnie i powoduje wybijanie studzienek (a czasem toalet) w najniższych punktach miasta. Przedsiębiorstwa wodociągowe używają zadymiania rur, by wykryć nielegalne przyłącza. Kara? choćby 10 000 zł grzywny plus nakaz natychmiastowego odłączenia.

Woda na ulicę: Wyprowadzenie rury na chodnik lub drogę gminną jest nielegalne (chyba iż zarządca drogi wydał zgodę, co zdarza się rzadko). Zimą tworzy to lodowisko, za które odpowiadasz karnie, jeżeli ktoś złamie nogę.

Co zrobić z wodą? Legalne sposoby na deszczówkę

Skoro nie do sąsiada i nie do ścieków, to gdzie? Prawo przewiduje kilka scenariuszy:

Kanalizacja deszczowa: jeżeli w ulicy biegnie sieć „burzowa”, masz obowiązek (lub prawo, w zależności od gminy) się do niej podłączyć. Wymaga to projektu, uzgodnień i uiszczania opłat za zrzut wód.

Teren własnej działki: jeżeli sieci brak, musisz „zatrzymać” wodę u siebie. Jak?

Studnie chłonne i drenaż: Rozprowadzają wodę w gruncie.

Zbiorniki retencyjne (podziemne i naziemne): Magazynują wodę, którą później podlewasz ogród.

Ogrody deszczowe i stawy: Ozdobne zbiorniki, które pełnią funkcję buforową.

Opłata od „zabetonowania”. Podatek od deszczu to nie mit

Warto wiedzieć, iż w wielu miastach obowiązuje opłata za zmniejszenie naturalnej retencji terenowej (tzw. podatek od deszczu). Dotyczy ona nieruchomości, na których znaczna część powierzchni została uszczelniona (kostka, beton, dach), co uniemożliwia wsiąkanie wody w grunt. Im więcej betonu, tym wyższy rachunek otrzymasz od gminy. Z drugiej strony, magazynowanie wody to czysty zysk. Używając deszczówki do podlewania trawnika, mycia auta czy spłukiwania toalet (wymaga osobnej instalacji), możesz obniżyć rachunki za wodę wodociągową choćby o 50%.

Dotacje leżą na ulicy. Weź 5000 zł na zbiornik

Państwo i samorządy, widząc problem suszy i powodzi błyskawicznych, sypią groszem. Program „Moja Woda” oraz lokalne dotacje gminne pozwalają odzyskać choćby 80% kosztów inwestycji (zazwyczaj do 5-6 tys. zł) w systemy zbierania deszczówki. Możesz za to kupić zbiornik, pompę, zrobić drenaż czy oczko wodne. To się opłaca podwójnie: unikasz kar, masz darmową wodę do ogrodu, a państwo dorzuca się do budowy.


Co to oznacza dla Ciebie?

Jeśli Twoja rynna kończy się „gdzieś w trawie” przy płocie sąsiada, a podczas ulewy woda płynie wartkim strumieniem na ulicę – masz problem. Nie czekaj na kontrolę ani pismo od prawnika.

1. Zrób audyt: Sprawdź, dokąd spływa woda z dachu i podjazdu.

2. Zainwestuj w retencję: Kup beczkę na deszczówkę lub zaplanuj ogród deszczowy.

3. Sprawdź dotacje: W Twoim urzędzie gminy na pewno wiedzą, czy są aktualnie środki na małą retencję.

Pamiętaj: woda na Twojej działce to Twój zasób, ale i Twoja odpowiedzialność.


Podstawa prawna

1. Ustawa z dnia 20 lipca 2017 r. – Prawo wodne (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 1478):

Idź do oryginalnego materiału