Staw w Izbicku to prawdziwa duma sołectwa i gminy – miejsce spotkań, spacerów i relaksu, w które lokalny samorząd z powodzeniem pompuje spore środki.
– Bardzo dużo inwestujemy, rozwijając to miejsce tak, by stało się przyjazne dla całych rodzin – mówi wójt Marzena Baksik.
Niestety, woda dosłownie znika w oczach. Dlatego zamiast nowych inwestycji (takich jak budowa placów zabaw czy siłowni plenerowej), na pierwszy plan wysuwa się walka o przetrwanie samego akwenu.
– Bardzo niepokoi nas zmniejszająca się ilość wody w stawie w Izbicku. Od wiosny zauważamy, iż poziom lustra się obniża. Nie chcielibyśmy, by doszło do sytuacji, jaką znamy z Jemielnicy, gdzie staw kompletnie wysechł – przyznaje wójt.
Zjawisko potęguje ekstremalnie trudna sytuacja hydrologiczna i brak opadów.
– Podobne sytuacje zdarzały się już wcześniej, jednak ten rok jest wyjątkowo trudny ze względu na długotrwałą suszę – dodaje sołtys Izbicka Justyna Mientus.
Staw w Izbicku – będą go ratować
Gmina nie zamierza bezczynnie czekać. W planach są doraźne akcje ratunkowe oraz poszukiwanie długofalowych rozwiązań, choć te drugie wymagałyby przejścia długiej drogi biurokratycznej.
– Zamierzamy w najbliższym czasie oczyścić rowy doprowadzające wodę do stawu, tak by ułatwić jej przepływ, usuwając niepotrzebną roślinność, gałęzie czy śmieci. Rozważamy też, czy są inne rozwiązania, aby zwiększyć ilość wody docierającej do zbiornika. Chcemy przeanalizować, czy w przyszłości byłaby możliwość, aby połączyć staw z rzeką lub stawami w Utracie – wskazuje Marzena Baksik.
Doraźne działania to jedno, ale ostatecznie wszystko leży w rękach natury.
– Mamy nadzieję, iż oczyszczenie rowu doprowadzającego wodę do stawu oraz obfita, mokra zima pomogą odbudować jego poziom. Nie ukrywamy, iż obawy pozostają, bo staw w Izbicku jest ważnym elementem naszego lokalnego krajobrazu i bardzo zależy nam na jego przyszłości – mówi pani sołtys.
Brak wody – czego przykładem jest staw w Izbicku – to potężny znak zmian klimatycznych w regionie. Gmina musi w tej chwili mierzyć się z nowymi wyzwaniami i budować nowe studnie. Różnicę widać gołym okiem.
– Jeszcze niedawno wody w stawie potrafiło być tak dużo, iż okoliczni mieszkańcy prosili nas, abyśmy ją spuszczali, bo inaczej zaczynało im podciekać w piwnicach – podsumowuje wójt.
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania

1 godzina temu








