Wjazdówki pomogły, ale mieszkańcy Retkini i tak mają dość. „Ludzie spali w krzakach i dzwonili domofonami”

1 godzina temu

Z parkowaniem było lepiej niż rok temu

Jeszcze przed rozpoczęciem festiwalu wielu mieszkańców zastanawiało się, czy wjazdówki rzeczywiście ograniczą napływ samochodów na osiedla. Po weekendzie większość przyznaje, iż pod tym względem było zdecydowanie lepiej niż podczas ubiegłorocznej edycji.

Na osiedlowych ulicach nie było już tak wielu aut z rejestracjami z całej Polski. Nie powtórzyły się też sytuacje, gdy kierowcy zastawiali trawniki, chodniki czy każde wolne miejsce między blokami.

Nie oznacza to jednak, iż wszystko przebiegło bez problemów. Na lokalnych grupach mieszkańcy informowali o przypadkach, gdy ktoś zajął wykupione miejsce na parkingu. Pojawiły się też skargi na utrudnienia przy samym wjeździe do stref objętych ograniczeniami.

- W piątek był dramat. Korki były tak duże, iż długo nie mogłam dojechać do punktu kontroli i wjechać na osiedle. Jak już się udało, pod blokiem było adekwatnie jak zawsze. Ciężko znaleźć miejsce, ale ostatecznie się udało

- opowiada pani Dorota, mieszkanka osiedla Botanik.

Prawdziwe problemy zaczęły się po koncertach

Znacznie więcej emocji niż same wjazdówki wywołało jednak to, co działo się po zakończeniu koncertów. Mieszkańcy Retkini twierdzą, iż tysiące ludzi wracających z Łódzkich Błoni rozchodziły się po okolicznych ulicach, a część z nich zachowywała się w sposób, którytrudno zaakceptować...

Na facebookowych grupach osiedlowych pojawiło się wiele podobnych wpisów. Mieszkańcy skarżyli się na pijane osoby, hałas i akty wandalizmu.

- Mam nadzieję, iż więcej nie powtórzą się sytuacje, w których pijane osoby - w tym młodzież - wymiotują, załatwiają potrzeby fizjologiczne na środku chodnika, rzucają butelkami, wyrywają furtki i klamki, szarpią się i zaczepiają przypadkowych ludzi. Ludzie spali na chodnikach i w krzakach, wydzwaniali domofonami po nocach i krzyczeli pod oknami

- napisała pani Magdalena na grupie mieszkańców Retkini.

Jak podkreśla, nie jest przeciwniczką samego festiwalu.

- Nie chodzi o festiwal - niech sobie będzie i gra. Ale to, jak pozostawione są tereny Retkini same sobie, jest nie do przyjęcia. Te dwa dni to była gehenna, bo chamstwo zmarnowało nam spokojny, sobotni wieczór

- dodała.

Pod podobnymi wpisami pojawiły się kolejne komentarze mieszkańców, którzy zwracali uwagę na hałas do późnych godzin nocnych oraz grupy podchmielonych osób spacerujących między blokami.

Były też pochwały dla służb

Nie wszyscy jednak oceniali organizację wyłącznie krytycznie. Część mieszkańców przyznała, iż po zakończeniu imprezy służby miejskie znacznie sprawniej niż przed rokiem uprzątnęły osiedlowe uliczki.

Choć rano przy śmietnikach i na chodnikach widać było pełne kosze oraz porozrzucane butelki i odpady, już około południa większość z nich została uprzątnięta.

https://tulodz.pl/na-sygnale/pilny-komunikat-przed-finalem-lodz-summer-festival-miasto-zmienia-zasady-wejscia/WB1UFyxRW6tCfOWxXtuM
Idź do oryginalnego materiału