Połączenie szpitali w Sulechowie i Zielonej Górze to jedyne rozsądne wyjście. Nasza spółka generuje coraz większe straty – mówią starosta zielonogórski Tadeusz Pająk i prezeska szpitala w Sulechowie Izabela Kniżatko. Naciskają, by zarząd województwa wydał zgodę na połączenie jak najszybciej, bo tylko do końca października w Ministerstwie Zdrowia można składać wnioski o pozyskanie dodatkowych pieniędzy za konsolidację.
– Połączenie szpitali jest konieczne bez względu na to, czy zdążymy się starać o te pieniądze, czy nie. Pierwszy list intencyjny w tej sprawie podpisany został już parę lat temu – mówi starosta Tadeusz Pająk. Przypomnijmy, powiat zielonogórski posiada 100 proc. udziałów w spółce, która zarządza szpitalem w Sulechowie.
Starostwo od 2020 r. dołożyło do funkcjonowania szpitala ponad 26 mln zł. Tymczasem straty spółki z każdym rokiem rosną. W tym roku strata ma wynieść ok. 14 milionów złotych, co oznacza, iż zadłużenie szpitala osiągnie pułap 40 milionów złotych.
– Spółka działała całkiem nieźle do zeszłorocznych podwyżek płac – mówi starosta Pająk:
Wśród mieszkańców największe kontrowersje wzbudziła planowana likwidacja porodówki. Jej obowiązki przejąć miałoby wybudowane przed paru laty w Zielonej Górze Centrum Zdrowia Matki i Dziecka. Prezeska szpitala Izabela Kniżatko tłumaczy, iż musiała podjąć trudną decyzję o zawieszeniu oddziału, bo generuje on ok. 6 milionów złotych straty rocznie.
– Demografia jest nieubłagana. Odbieramy około 450 porodów rocznie. To ledwie 20 proc. możliwości oddziału, a płacić musimy za jego funkcjonowanie 24 godziny na dobę – mówi prezeska szpitala:
W szpitalu w Sulechowie zatrudnionych jest ok. 400 osób. Petycję przeciwko likwidacji porodówki podpisało ponad 2,6 tys. osób.
CZYTAJ TAKŻE:
- Protest przeciwko zamknięciu porodówki w Sulechowie
- Porodówka w Sulechowie do likwidacji? Rząd chce konsolidacji szpitali

1 godzina temu








