Wrócił do Polski i znów wyjechał. Podróżnik z woj. łódzkiego kupił bilet w jedną stronę

4 godzin temu

Wrócił do Polski, ale znów ruszył w świat

Darek Świerczyński od 28 lat podróżuje po świecie. Na swoim koncie ma już 144 odwiedzone kraje. Przez lata przemierzał kolejne miejsca na motocyklu, a podczas afrykańskiej wyprawy ruszył w drogę samochodem, który stał się również jego domem.

W lipcu wrócił do Polski i rodzinnego domu. Miał odpocząć po miesiącach trudnej podróży. Jak się okazało, przerwa nie trwała długo. Kilka dni temu kutnowski podróżnik ponownie poleciał do Afryki. Tym razem również nie zamierza z góry określać, jak długo pozostanie poza krajem.

- Wróciłem do Afryki. Kupiłem bilet w jedną stronę, więc ponownie nie wiem, kiedy wrócę. Nie mam żadnych planów, nie wiem, co będzie. A przygody? Może jakieś będą - komentuje Darek Świerczyński.

Informacja o jego powrocie wywołała pozytywne reakcje wśród obserwujących. W komentarzach pojawiły się gratulacje i wiadomości od osób, które czekają na kolejne relacje z podróży.

"Nie potrafiłem się zatrzymać, a miało być tylko Maroko"

Podczas rozmowy z nami w maju Darek opowiadał, jak z pozoru niewielki plan przerodził się w wielką wyprawę. Początkowo miało chodzić o Maroko. Ostatecznie podróżnik przemierzył dziesiątki afrykańskich krajów, mierząc się z trudnościami, których nie da się porównać ze zwykłą wycieczką.

https://kutno.net.pl/lodzkie/lka-zmienia-rozklad-jazdy-beda-dodatkowe-kursy-i-nocne-pociagi-po-koncertach/0cFQUJGsFM5bqUsqPY3Z

Afryka okazała się dla niego jednym z największych podróżniczych wyzwań. Darek nie ukrywał, iż właśnie trudności są tym, co najbardziej go przyciąga.

- Najbardziej podoba mi się w Afryce to, iż jest trudno. Ciężko się podróżuje przez Afrykę, zwłaszcza swoim samochodem. Każda kraina jest nieporównywalna z żadnym innym miejscem na świecie. Afryka jest trudna po prostu, a ja lubię trudne wyprawy i podróżnicze wyzwania - mówił nam.

Podróż nie była jednak wyłącznie przygodą i poznawaniem nowych miejsc. W Etiopii Darek został zaatakowany, gdy bronił swojego portfela. W wyniku szarpaniny doznał obrażeń, stracił ząb i złamał palec. W Kenii spędził dobę w więzieniu, a w Burkina Faso przez tydzień nie mógł swobodnie kontynuować podróży po odebraniu mu paszportu przez służby.

Najbardziej bolesna strata wydarzyła się w Beninie

Wśród wszystkich trudnych doświadczeń podróżnik szczególnie mocno wspomina stratę swojego psa, który towarzyszył mu na początku wyprawy. Zwierzę nie wytrzymało trudnych warunków i wysokich temperatur.

Darek nocował w samochodzie, który służył mu za dom. W środku, przy braku klimatyzacji, temperatura potrafiła dochodzić do 40*C.

- Wszystkie noce spędzam w swoim kamperze, bez klimatyzacji, czasami jest tam jak w piekarniku. Najbardziej szkoda mi mojego psa, który umarł w Beninie półtora roku temu. Podróżował ze mną na początku. Pochowałem go w Beninie, na ziemi mojego miejscowego przyjaciela - opowiadał nam w maju.

Mimo bolesnych przeżyć Darek nie stracił ochoty na kolejne wyprawy. Jak podkreślał, ogromną motywację dawały mu wiadomości od ludzi obserwujących jego podróż.

Kiedy wróci do Kutna? Tego nie wie choćby on

Podczas naszej wcześniejszej rozmowy podróżnik przyznawał, iż jego największym celem jest powrót do rodzinnego miasta. Nie oznaczało to jednak, iż zamierza wracać bez żadnych przystanków. Na trasie wciąż chciał odwiedzać kolejne miejsca.

Teraz znów jest w Afryce, a jego plan pozostaje otwarty. Bilet w jedną stronę oznacza, iż nie wyznaczył sobie konkretnej daty powrotu.

Idź do oryginalnego materiału