"Żona to jednak miała rację, iż wysłała mnie z tym plastikiem. Zarobiłem i teraz mam na kilka piw" - ucieszył się pewien mój znajomy, odchodząc od automatu kaucyjnego, do którego chwilę wcześniej - z pokaźnego worka - wpakował kilkadziesiąt plastikowych butelek i aluminiowych puszek. "Jak zarobiłeś - zapytałem cicho sam siebie - skoro zaledwie odzyskałeś to, co wcześniej wpłaciłeś jako kaucję?" No chyba, iż żona płaciła kaucje...