Rozebranie wyciągów orczykowych w górnej części Pilska to możliwy scenariusz, jeżeli właściciele ośrodka nie dojdą do porozumienia z właścicielami gruntów.
Ośrodek Pilsko od wielu lat nie ma szczęścia do właścicieli. Przez wiele lat był własnością Gliwickiej Agencji Turystycznej (GAT), czyli spółki Skarbu Państwa. W 2012 r. ośrodek kupiła spółka CTE z Istebnej, która jesienią 2021 r. sprzedała go Grupie Kapitałowej Zasada i przedsiębiorcy z Żywca. Inwestorzy zapowiadali szereg inwestycji, ale kilka z tego zrealizowali, za to często popadali w konflikty z ekologami. Teraz jednak pojawiło się inne zagrożenie dla przyszłości ośrodka narciarskiego.
Spotkanie na szczycie
Kilka tygodni temu doszło do spotkania przedstawicieli właścicieli ośrodka z przedstawicielami spółki leśno-gruntowej Hala Miziowa, która zrzesza ponad 20 właścicieli mających z ośrodkiem umowę dzierżawy na udostępnienie gruntów pod wyciąg i w rejonie trasy narciarskiej nr 5. Jak poinformował jeden z internautów, umowa obowiązuje jeszcze przez około 17 lat, ale właściciele ośrodka zaproponowali podpisanie aneksów do umów dzierżawy ze zmianą stawek. Zaproponowali, iż jeżeli w ciągu sezonu będzie śnieg i wyciągi orczykowe będą działać przez ponad 20 dni, to właściciele gruntów dostaną 600 tys. zł z rewaloryzacją zależną od inflacji. Gdyby jednak okazało się, iż wyciągi pracowałaby tylko do 20 dni w sezonie, wówczas właściciele gruntów otrzymaliby połowę stawki, czyli 300 tys. zł. Podczas rozmów argumentowano, iż zimy są coraz słabsze, a zmiana stawek pozwoli na obniżenie kosztów i ewentualne zmniejszenie strat finansowych. Właściciele ośrodka wskazali, iż poza dzierżawą gruntów muszą jeszcze przeznaczyć około 100 tys. zł na przeglądy wyciągów. Również ponad 100 tys. zł trzeba wydać na zabezpieczenie w postaci dyżurów ratowników Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Ponadto dochodzą wydatki na pracowników i utrzymanie ośrodka. Ze strony właścicieli ośrodka miała paść informacja, iż jeżeli właściciele gruntów nie zgodzą się na te propozycje, to rozpocznie się procedura uzyskania pozwoleń na rozbiórkę orczyków – wiosną przyszłego roku. Chodzi o wyciągi orczykowe V i VI Hala Szczawiny – Hala Miziowa (oba po 913 metrów długości) oraz VII Hala Miziowa – Pilsko (670 metrów). Tyle iż jeżeli wyciągi zostałyby rozebrane, to w tym miejscu nie uda się już ich wybudować. Dlaczego? Teren Hali Miziowej i okolice znajdują się w obszarze chronionym Natura 2000, a przepisy środowiskowe raczej blokują nowe inwestycje. jeżeli wyciągi by pozostały, wówczas nie byłoby przeszkód na ich modernizację.
Część właścicieli gruntów chce, aby w nowych umowach zapisano dokładne terminy – do kiedy zostanie wykonane sztuczne naśnieżanie na Hali Szczawiny i kiedy powstanie wyciąg krzesełkowy Hala Szczawiny – Hala Miziowa, gdzie jeszcze ważne jest pozwolenie na budowę. To wyciąg, który miałby zastąpić orczyki nr V i VI. Przedstawiciele właściciela ośrodka wskazują, iż postulowane inwestycje to wydatek około 100 mln zł, co przy krótkich zimach staje się coraz mniej opłacalne.
Odstraszeni inwestorzy
Zwolennicy porozumienia wskazują, iż spór o rozbiórkę mógłby się ciągnąć latami w sądzie, co pozbawiłoby narciarzy atrakcyjnych tras i tym samym przyczyniłoby się to do upadku narciarstwa na Pilsku. Niektórzy wskazują, iż z 25 kilometrów tras narciarskich mogłyby w efekcie pozostać zaledwie… 3 kilometry!
Przez ostatnie lata grupa mieszkańców zrzeszona w jednym ze stowarzyszeń podejmowała rozmowy z przedstawicielami słowackiej spółki Tatry Mountain Resorts (właściciel m.in. Szczyrkowskiego Ośrodka Narciarskiego) oraz z Polskimi Kolejami Linowymi (właściciel m.in. kolejki linowo-terenowej na górę Żar w Międzybrodziu Żywieckim czy kolejki kanapowej na Mosorny Groń w Zawoi). Niestety potencjalnych inwestorów odstraszała wizja konfliktów z ekologami, a także problemy z dzierżawą gruntów i obszarem Natura 2000 oraz problemy z wodą do naśnieżania.
– Trzeba pamiętać, iż Pilsko to nie tylko wyciągi. To Korbielów, turystyka, hotele, pensjonaty, restauracje, sklepy i miejsca pracy. Mamy jeden z najbardziej wyjątkowych terenów narciarskich w Beskidach. Zamiast go rozwijać, możemy być świadkami jego stopniowego kurczenia się – wskazują przedstawiciele jednego ze stowarzyszeń, które zabiega o rozwój Korbielowa.
Co na to właściciel ośrodka? Zwróciliśmy się do jego przedstawicieli w Korbielowie, jak i do spółki Ski&Sun z grupy Zasady. Niestety do obecnej chwili nie otrzymaliśmy odpowiedzi (w poprzednich latach również nie udzielano żadnych informacji).
Zapytaliśmy w gminy Jeleśnia, czy urzędnicy zamierzają pośredniczyć w negocjacjach właścicieli ośrodka z właścicielami gruntów? Wójt gminy Jeleśnia Anna Wasilewska podkreśla, iż gmina nie jest stroną. Dlatego nie posiada szczegółowej wiedzy dotyczących umów, jak i prowadzonych negocjacji.
– Do Urzędu Gminy Jeleśnia nie wpłynęła również oficjalna informacja od władz ośrodka o podjęciu decyzji dotyczącej rozbiórki wyciągów. Wobec tego nie jest zasadnym, aby gmina odnosiła się do informacji funkcjonujących w przestrzeni publicznej jako do faktów przesądzonych. Jednocześnie należy podkreślić, iż dalsze funkcjonowanie i rozwój ośrodka Pilsko ma istotne znaczenie dla Korbielowa, mieszkańców oraz całej gminy Jeleśnia, w szczególności z punktu widzenia rozwoju turystyki i lokalnej gospodarki. Dlatego gmina jest zainteresowana polubownym rozwiązaniem ewentualnych kwestii spornych pomiędzy stronami. o ile zarówno właściciel ośrodka, jak i właściciele gruntów, wyrażą wolę podjęcia rozmów, to jesteśmy otwarci na spotkanie z nimi i – w granicach możliwości oraz kompetencji samorządu – na wsparcie dialogu zmierzającego do wypracowania rozwiązania satysfakcjonującego zainteresowane strony – podkreśla wójt Anna Wasilewska.
Do tematu wrócimy.

1 godzina temu
















