Wypadł z okna w szpitalu. Rodzina domaga się wyjaśnień

1 godzina temu

Albert, będąc pacjentem słupeckiego szpitala, wypadł z okna na pierwszym piętrze. Przeżył, ale doznał poważnych obrażeń. Jego rodzina domaga się wyjaśnienia, co wydarzyło się tragicznej nocy.

43-letni Albert 9 sierpnia został przyjęty na oddział wewnętrzny słupeckiego szpitala. Powodem był ból w klatce piersiowej i wysokie ciśnienie. Teraz jego problemy zdrowotne są o wiele poważniejsze. To efekt zdarzenia, do którego doszło w nocy z 10 na 11 sierpnia w słupeckim szpitalu. Mężczyzna wypadł z okna znajdującego się na pierwszym piętrze szpitala. Siostra Alberta skierowała do prokuratury zawiadomienie. Ma bowiem wątpliwości dotyczące poczynionych przez policję ustaleń w tej sprawie.

– Z informacji przekazanych rodzinie wynika, iż w policyjnej notatce dotyczącej zdarzenia zapisano, iż Albert sam wyskoczył z okna, będąc ze śnie. Rodzina nie interpretuje tego zapisu jako stwierdzenia, iż Albert chciał popełnić samobójstwo. Nie twierdzimy również, iż został wypchnięty przez inną osobę. Istotą niniejszego zawiadomienia jest konieczność ustalenia, w jakim stanie świadomości znajdował się Albert przed zdarzeniem, dlaczego znalazł się przy oknie, w jaki sposób doszło do jego wypadnięcie oraz czy podczas hospitalizacji zapewniono mu odpowiedni poziom nadzoru i bezpieczeństwa. Samo ustalenie, iż Albert „sam wyskoczył”, nie wyjaśnia bowiem, z jakiego powodu znalazł się przy oknie, czy jego działanie było świadome, czy mógł znajdować się w stanie zaburzonej świadomości lub dezorientacji oraz czy personel szpitala miał wiedzę o jego stanie i powinien był zastosować szczególne środki nadzoru. W ocenie rodziny te okoliczności wymagają zbadania, a nie przyjęcia wyłącznie na podstawie wstępnej oceny zdarzenia – czytamy w zawiadomieniu skierowanym do prokuratury.

Rodzina Alberta dysponuje zdjęciami historii połączeń z jego telefonu. Wynika z niej, iż o godz. 4.24 dzwonił do swojej dziewczyny, która w tym czasie również przebywała w słupeckim szpitalu, na oddziale chirurgicznym, piętro wyżej. Połączenie trwało 56 sekund. – Według relacji dziewczyny Alberta podczas tej rozmowy prosił ją, aby zeszła do niego na dół – mówi siostra Alberta.

Z historii połączeń wynika, iż o godz. 4.30 Albert dzwonił na numer alarmowy 112. Wynika też, iż rozmowa ta trwała 8 minut i 30 sekund. Rodzina uważa, iż to jeden z najważniejszych dowodów w tej sprawie i domaga się zabezpieczenia pełnego nagrania tej rozmowy. Ich zdaniem, może ono pozwolić ustalić m.in. w jakim stanie świadomości znajdował się Albert, gdzie dokładnie się znajdował i co mówił operatorowi. – Nie można w tej chwili na podstawie samej historii telefonu stwierdzić, czy Albert zadzwonił przed wypadnięciem, bezpośrednio po nim czy w innym momencie związanym ze zdarzeniem. Właśnie dlatego konieczne jest zabezpieczenie pełnego nagrania rozmowy oraz danych systemowych zgłoszenia. Zapis ten może mieć zasadnicze znaczenie dla ustalenia chronologii wydarzeń oraz stanu świadomości Alberta – uważa rodzina.

O godz. 4.40 mężczyzna ponownie zadzwonił do swojej dziewczyny, a kiedy się rozłączył, odebrał połączenie z numeru stacjonarnego. Później w historii widnieje kolejne połączenie z dziewczyną (godz. 4.44). – Według informacji rodziny około tej godziny Policja została powiadomiona o zdarzeniu, w czasie gdy Albert przez cały czas znajdował się pod budynkiem szpitala. Dokładną godzinę i sposób powiadomienia Policji należy zweryfikować w dokumentacji zgłoszenia – pisze rodzina w zawiadomieniu do prokuratury. Wskazuje też kolejne połączenia, które zostały zapisane w telefonie.

W wyniku zdarzenia Albert doznał bardzo poważnych obrażeń. – Jeszcze w słupeckim szpitalu przeszedł ratującą życie operację płuc, po czym został przetransportowany do szpitala w Koninie – opisuje siostra mężczyzny. Stan brata po zdarzeniu opisuje jako ciężki i niestabilny krążeniowo-oddechowo. Kilka dni leżał na OIOMie, potem przeniesiono go na neurochirurgię. – Albert doznał m.in. złamań kręgosłupa w trzech miejscach, złamania miednicy, złamania żeber, urazu/pęknięcia płuca – wyliczają bliscy mężczyzny i dodają, iż z dokumentacji zespołu ratownictwa medycznego wynikało m.in. rozpoznanie urazu miednicy z określeniem czasu do 7 dni, jednak dalsza diagnostyka i aktualny stan zdrowia Alberta wskazują na znacznie poważniejszy zakres obrażeń. Rodzina domaga się zabezpieczenia pełnej dokumentacji medycznej 43-latka, zarówno ze szpitala w Słupcy, jak i w Koninie.

W zawiadomieniu skierowanym do słupeckiej prokuratury siostra Alberta domaga się wyjaśnienia okoliczności zdarzenia. Stawia konkretne pytania. Dlaczego Albert znalazł się przy oknie na pierwszym piętrze oddziału wewnętrznego? W jaki sposób opuścił miejsce, w którym miał przebywać? Kiedy personel po raz ostatni widział go przed zdarzeniem? W jakim stanie fizycznym, psychicznym i pod względem świadomości znajdował się przed zdarzeniem? Czy był zdezorientowany, senny, miał zaburzenia świadomości albo inne objawy, które mogły wpływać na jego zachowanie? Jakie leki otrzymywał przed zdarzeniem i czy mogły one wpływać na jego świadomość lub zachowanie? Czy personel medyczny posiadał informacje wskazujące na konieczność zwiększonego nadzoru nad Albertem? Czy powinien pozostawać pod szczególnym nadzorem z uwagi na swój stan zdrowia? Czy okno, z którego doszło do wypadnięcia, było odpowiednio zabezpieczone? Czy monitoring obejmuje drogę, którą Albert mógł przejść od miejsca pobytu do okna? Kiedy dokładnie został znaleziony i kiedy udzielono mu pierwszej pomocy? To tylko część z pytań, które w zawiadomieniu skierowanym do prokuratury stawia siostra mężczyzny.

– Wnoszę o zbadanie, czy zachowanie lub zaniechanie osób zobowiązanych do opieki nad Albertem mogło narazić go na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, w szczególności w związku z obowiązkiem sprawowania nad nim opieki podczas hospitalizacji, a także o zbadanie wszelkich innych okoliczności mogących wskazywać na popełnienie przestępstwa. Ostateczną kwalifikację prawną pozostawiam Prokuraturze. Z uwagi na ciężki i niestabilny stan zdrowia Alberta, a także możliwość utraty lub nadpisania elektronicznego materiały dowodowego, wnoszę o niezwłoczne zabezpieczenie wskazanych dowodów, w szczególności monitoringu oraz nagrania rozmowy z numerem 112 – w zawiadomieniu pisze siostra Alberta. W rozmowie z naszym dziennikarzem zapewnia, iż jej brat nie był pod wpływem alkoholu ani środków odurzających. – Docierają do nas już głosy, jakoby brat miał być pijany czy znajdować się pod wpływem narkotyków. Chciałabym to stanowczo zdementować. Badanie alkomatem wykazało 0,0. Swoją drogą, zastanawiam się, czy zmuszanie brata do dmuchania w alkomat w sytuacji, kiedy za chwilę przeszedł ratującą życie operację płuc było adekwatnym działaniem ze strony policji. To, iż brat nie znajdował się pod wpływem środków odurzających może potwierdzić szpital – zapewnia siostra Alberta.

O komentarz poprosiliśmy dyrektor szpitala. – W dniu 11 sierpnia w naszej placówce doszło do nieszczęśliwego zdarzenia z udziałem pacjenta, który wypadł z okna sali szpitalnej. Pacjentowi udzielono niezbędnej pomocy medycznej. Szpital współpracuje z policją, która wyjaśnia dokładne okoliczności tego zdarzenia – napisała Marlena Sierszchulska, dyrektor SP ZOZ w Słupcy.

Słupecka prokuratura potwierdza przyjęcie zgłoszenia w tej sprawie. O ustaleniach śledczych poinformujemy.

Idź do oryginalnego materiału