Pani Valentyna dostała udaru i trafiła do szpitala na Szaserów. Po pięciu dniach została wypisana. - Nie mamy pieniędzy, więc nie mamy odpowiedniego leczenia. Nikt mnie nie przekona, iż wszystko jest z mamą w porządku, skoro ma gorączkę i ciągle krzyczy z bólu - mówi Nadia, córka pani Valentyny.