Zaczęło się niepozornie
Historia Tomasza Kaniewskiego nie zaczęła się od dziecięcego marzenia o karierze jeździeckiej. Konie pojawiły się w jego życiu dopiero gdy był nastolatkiem.
To właśnie wtedy po raz pierwszy usiadł na koniu. Pojechał do znajomych, spróbował jazdy i gwałtownie okazało się, iż przypadła mu ona do gustu.
– Miałem gdzieś tak 16/17 lat, kiedy pojeździłem u znajomych pierwszy raz na koniu i mi się spodobało. Za namową znajomych kupiłem sobie niedługo po tym własnego konia – Wertero, właśnie po nim nazwałem stadninę – wspomina Tomasz.
Zakup własnego konia sprawił, iż jego życie całkowicie się zmieniło. Tomek sam zaczął pracować z Wertero i uczyć się wszystkiego w praktyce metodą prób i błędów. Początki były normalne. Jeździł przede wszystkim wokół domu i po lesie. Z czasem przestało mu to wystarczać.
– Sam go ułożyłem. W końcu znudziło mi się jeżdżenie na nim tylko wokół domu i po lesie, więc zacząłem brać udział w zawodach, na początku TREC-owych – opowiada.
Z TREC-u do Working Equitation
https://kutno.net.pl/wydarzenia/tych-miejsc-w-kutnie-mozesz-nie-znac-spacer-sladem-niezwyklych-murali-zdjecia/jocpEmoOGVDpem4S2FhNStarty w zawodach otworzyły przed nim zupełnie nową drogę. Tomasz – jak wspomina – zawsze lubił rywalizację, więc szukał dyscypliny, w której mógłby rozwijać się dalej.
Wtedy trafił na Working Equitation.
– To też jest stosunkowo młoda dyscyplina. W Polsce jest od dziewięciu lat. Od początku wspierałem jej rozwój w kraju – mówi.
Dziś Working Equitation aktywnie uprawia w Polsce około 200–300 zawodników. Na świecie zainteresowanie jest jednak znacznie większe. Tomek jeździ w tej dyscyplinie od około siedmiu–ośmiu lat. Z czasem w jego życiu pojawiały się kolejne zawody, wyjazdy zagraniczne i coraz poważniejsza rywalizacja.
Working Equitation wymaga od jeźdźca i konia wszechstronności. Rywalizacja obejmuje między innymi ujeżdżenie, próbę zręczności oraz test szybkości. Na zawodach międzynarodowych pojawia się również praca z bydłem.
To sprawia, iż nie wystarczy samo opanowanie podstaw jazdy konnej. Potrzebne są precyzja, wyszkolenie konia, szybkość reakcji i bardzo dobre porozumienie pomiędzy zawodnikiem a zwierzęciem.
- To nie tylko drogi, ale i wymagający sport dla konia oraz dla jeźdźca. Żeby być wśród najlepszych trzeba wielu lat sumiennej pracy – tłumaczy.
Ponad rok walki o mistrzostwa świata
Jego celem stały się mistrzostwa świata.
Droga do nich nie była jednak prosta. Tomek przez około półtora roku próbował zdobyć wymagane punkty kwalifikacyjne. Startował w kolejnych zawodach i walczył o możliwość wyjazdu na najważniejszą imprezę w swojej dotychczasowej karierze.
To udało się w styczniu tego roku.
– Jeździłem, próbowałem się zakwalifikować i po półtora roku udało mi się – mówi.
Tym samym pojawiła się możliwość startu w mistrzostwach świata, które odbędą się w Hiszpanii. W zawodach ma wziąć udział ponad 70 zawodników z 22 krajów. Rywalizacja potrwa pięć dni.
Tomek wystartuje w klasie Masters z AJ Wiedźminem.
Wiedźmin był jeszcze źrebakiem
Tomasz Kaniewski kupił AJ Wiedźmina, kiedy ten miał zaledwie rok i dwa miesiące. Dziś koń ma dziewięć lat.
Większość pracy nad jego wyszkoleniem wykonał sam. To właśnie z tym koniem w ostatnich latach zaczął odnosić coraz większe sukcesy w Working Equitation. W 2025 roku Tomek zajął pierwsze miejsce w krajowym rankingu.
Teraz przed nimi najważniejszy start.
– Na mistrzostwach nie reprezentujemy stajni, tylko kraj. Jest klasyfikacja teamowa i indywidualna. To motywuje jeszcze bardziej – podkreśla.
Oznacza to, iż wyjazd do Hiszpanii będzie czymś więcej niż kolejnym startem w zawodach. Tomek stanie na arenie jako reprezentant Polski.
Zawodnik stworzył też własną stajnię
Sportowa kariera to jednak tylko część jego historii. gwałtownie wraz z rozwojem swojej pasji Tomek zaczął myśleć również o stworzeniu miejsca, które jednocześnie zapewniłoby koniom jak najbardziej zbliżone do naturalnych warunki bytowania, jak i możliwość rozwoju sportowego.
Zanim powstała Stajnia Wertero, przez pewien czas dzierżawił stajnię pod Włocławkiem. Chciał w ten sposób sprawdzić, czy prowadzenie takiego miejsca rzeczywiście jest dla niego. gwałtownie przekonał się, iż chce stworzyć własny ośrodek. Wiedział też, czego w nim nie chce.
– Zawsze w stajniach jest coś, co nie do końca pasuje nam jako właścicielom koni. W moim przypadku najważniejszą rolę grała możliwość wolnego wybiegu. Koń, który się rusza, jest koniem zdrowszym – mówi Tomek.
Tak powstała Stajnia Wertero, której nazwa pochodzi od pierwszego konia Tomasza. Znajduje się w miejscowości Moskwa, w gminie Nowosolna,w województwie łódzkim. Ośrodek jest usytuowany na terenie Parku Krajobrazowego Wzniesień Łódzkich, około 6 minut od autostrady A1.
Ośrodek zajmuje około 10 hektarów, a przebywa w nim 41 koni.
– To niestandardowa stajnia. Nie mamy boksów z korytarzami, tylko są domki po dwa boksy, konie mogą wychodzić, kiedy chcą. Dlatego kiedy szukałem idealnego miejsca warunkiem było aby teren miał 10h i znajdował się niedaleko większego miasta – opowiada właściciel.
Konie mają całodobowy dostęp do dużych, trawiastych padoków oraz schronienia. Mają także stały dostęp do świeżej wody i siana. Spośród 41 koni 11 należy do Tomka, a pozostałe są własnością klientów. W stajni aktywnie startuje również dziewięciu zawodników.
Dwie osoby ze Stajni Wertero w reprezentacji Polski
Znaczenie stajni widać również w tegorocznej reprezentacji Polski. Na mistrzostwach świata Polskę reprezentować będą Ewelina Zoń, Tomasz Kaniewski, Anna Skrzypek i Maria Dzięcioł. Aż dwie osoby z tej czwórki są związane ze Stajnią Wertero. Jedną z nich jest Tomek, a drugą Maria Dzięcioł.
Miejsce, które powstało z potrzeby stworzenia koniom lepszych warunków, dziś pomaga także rozwijać zawodników, którzy rywalizują na najwyższym poziomie.
Treningi przed najważniejszym startem
Przygotowania Tomka do mistrzostw realizowane są już od dłuższego czasu. Zawodnik wraz ze swoim koniem trenują trzy razy w tygodniu pod okiem Anny Bienias, wielokrotnej mistrzyni Polski w ujeżdżeniu. Ponadto każdego dnia odbywają treningi ogólnorozwojowe, budujące siłę i kondycję, co konieczne jest, aby zaprezentować wypracowane efekty podczas kilkudniowych zawodów.
Pracy wymaga zarówno sam zawodnik, jak i AJ Wiedźmin. Na mistrzostwach nie będzie miejsca na przypadkowe decyzje. Każdy element przejazdu może mieć znaczenie dla końcowego wyniku.
– Jak już się za coś brałem, to na 100%, zawsze lubiłem rywalizację, a do tego trzeba ciągle iść do przodu – mówi.
Teraz ta zasada prowadzi go aż do Hiszpanii.
Cztery dni podróży do Hiszpanii
Zanim jednak Tomek i Wiedźmin pojawią się na arenie, czeka ich długa podróż. Do Hiszpanii pojadą specjalnie przygotowanym transportem. Przejazd potrwa około czterech dni, a po drodze zaplanowano trzy postoje w zaprzyjaźnionych stajniach.
Co interesujące Tomasz sam zaprojektował i przebudował naczepę ciężarową, którą wykorzystuje do transportu koni podczas podróży na różne zawody.
– Transport sam zbudowałem z własnym projektem, aby naczepa była jak najbardziej przyjazna dla koni. Zastosowałem rozwiązania, które według mnie ułatwiają koniom podróż – opowiada.
W czasie podróży konie będą miały zapewniony przewiew oraz klimatyzację. W transporcie zamontowany został również monitoring, za pomocą którego Tomek będzie mógł cały czas obserwować zwierzęta.
To zresztą dobrze pokazuje podejście Tomka do koni. Sport jest dla niego ważny, ale równie istotny pozostaje dobrostan zwierząt. Tak samo wygląda to w jego własnej stajni, gdzie konie nie są zamykane przez cały dzień w boksach, ale mogą swobodnie korzystać z padoków i schronienia.
Najpierw długa droga, później walka o wynik
Przed Tomkiem i AJ Wiedźminem najpierw cztery dni podróży, a następnie pięć dni rywalizacji. W Hiszpanii zmierzą się z zawodnikami z całego świata. To będzie niewątpliwe inny poziom rywalizacji.
Po ponad półtora roku walki o kwalifikację wreszcie znalazł się w miejscu, do którego dążył.
A jego droga zaczęła się bardzo niepozornie od nastolatka, który pojechał do znajomych i pierwszy raz wsiadł na konia.
Później był pierwszy własny koń – Wertero. Były treningi, zawody TREC, odkrycie Working Equitation, kolejne starty, kwalifikacja.
Dziś Tomasz Kaniewski jedzie do Hiszpanii jako członek reprezentacji Polski.
Z Kutna na mistrzostwa świata. A wszystko rzeczywiście zaczęło się od jednego konia.

1 godzina temu












