Od Nowego Jorku i Bermudów, przez Grenlandię i Przejście Północno-Zachodnie, aż po Antarktydę i Cieśninę Magellana. Darek Krowiak z Mississaugi od lat realizuje swoją żeglarską pasję, przemierzając najbardziej wymagające akweny świata.
Za rufą jego jachtów zostały już dziesiątki tysięcy mil morskich, a przed nim kolejne plany i kolejne wyzwania.
Są ludzie, dla których żeglarstwo jest sposobem na spędzenie kilku tygodni wakacji. Są też tacy, dla których morze staje się częścią życia. Darek Krowiak należy zdecydowanie do tej drugiej grupy.
Nasz rodak z Mississaugi od ponad dekady konsekwentnie realizuje swoją pasję, wybierając coraz odleglejsze i trudniejsze trasy. Jego żeglarska historia to nie tylko imponująca lista przebytych mil. To przede wszystkim opowieść o wytrwałości, odwadze, przygotowaniu i fascynacji światem, który najlepiej poznaje się z pokładu własnego jachtu.

Początek oceanicznej przygody
Pierwsze dalekie wyprawy Darka rozpoczęły się w 2015 roku. W grudniu, na pokładzie jachtu Fazisi, 83-stopowego żaglowca prowadzonego przez kapitana Michała Bogusławskiego, popłynął z Nowego Jorku przez Bermudy do Saint Martin. Trasa liczyła około 1200 mil morskich.
Rok później przyszła kolej na kolejną oceaniczną przeprawę. Na jachcie Opoka, typu Delphia 47, pod dowództwem kapitana Sławka Królikiewicza, Darek pokonał trasę z Wysp Kanaryjskich do Saint Martin – około 3250 mil.
W 2017 roku znalazł się na południowej półkuli. Na pokładzie Catharsis, 72-stopowego jachtu prowadzonego przez kapitana Mariusza Kopra, odbył rejs z Hobart na Tasmanii przez Morze Tasmana do Auckland w Nowej Zelandii.
Była to wyprawa, która szczególnie mocno pokazała, z jakim żywiołem mają do czynienia oceaniczni żeglarze. Kilkaset mil od ich trasy zanotowano falę o wysokości około 24 metrów.
To nie jest już turystyka. To spotkanie człowieka z potęgą oceanu.
Grenlandia, północ i coraz większe wyzwania
Kolejne lata przynosiły następne wyprawy. W 2018 roku Darek pływał m.in. między Florydą a Annapolis, z Norfolk na Bermudy, a następnie wziął udział w wymagającym rejsie z Québecu na Grenlandię.
Na jachcie CNC 43, ponownie z Michałem Bogusławskim, trasa prowadziła do Narsaq na Grenlandii, a następnie przez Morze Grenlandzkie i Zatokę Baffina aż do Corner Brook na Nowej Fundlandii. Łącznie około 2000 mil morskich.
Był też czas na Karaiby, a w latach 2019–2020 na Patagonię, Ziemię Ognistą i słynny Beagle Channel. Rejs na pokładzie jachtu , pod dowództwem kapitana Leszka Stankiewicza, obejmował również okolice przylądka Horn i udział w regatach.
Hornu tym razem nie udało się zaliczyć, ale dla Darka nie był to koniec południowych przygód. Wręcz przeciwnie – były one zapowiedzią jeszcze większych wyzwań.
Hayat – jacht, który stał się domem na oceanie
Prawdziwy nowy rozdział rozpoczął się wraz z jachtem Hayat.
W 2020 roku Darek rozpoczął na nim pływanie po Wielkich Jeziorach, przygotowując jednostkę do kolejnych wypraw. W ciągu tego okresu pokonał około 4500 mil morskich.
Dwa lata później Hayat ruszył dalej. Najpierw przez Georgian Bay, jeziora Huron, St. Clair, Erie i Ontario, a następnie rzeką Świętego Wawrzyńca aż do Halifaxu.
Później przyszła kolej na Atlantyk – Halifax, Bermudy, St. Thomas, Brytyjskie Wyspy Dziewicze i powrót do Halifaxu. Łącznie około 3000 mil.
Ale prawdziwym przełomem okazał się rok 2023.
Przejście Północno-Zachodnie
Latem 2023 roku Hayat wyruszył z Halifaxu w kierunku Grenlandii. Dalej trasa prowadziła przez Zatokę Baffina, północną Kanadę i północną Alaskę, aż do Kodiak.
To była wyprawa licząca około 7000 mil morskich i jedno z największych przedsięwzięć w dotychczasowej żeglarskiej historii Darka.
Przejście Północno-Zachodnie od pokoleń jest symbolem żeglarskiego wyzwania. Lód, niskie temperatury, zmienna pogoda, ograniczona infrastruktura i ogromne odległości od cywilizacji wymagają nie tylko dobrego jachtu, ale także doświadczenia i odpowiedzialnego podejmowania decyzji.
Hayat sprostał tej trasie.
Po dotarciu do Kodiak przygoda się jednak nie skończyła.
W 2024 roku Darek żeglował po Zatoce Alaskańskiej, a następnie po Prince William Sound. Kolejna wyprawa prowadziła wzdłuż wybrzeża Alaski, przez Inside Passage, wzdłuż wybrzeża Kanady aż w rejon wyspy Texada i cieśniny Juan de Fuca.
Z Alaski na Pacyfik
W maju 2025 roku Hayat ponownie ruszył w wielką podróż. Z wyspy Texada Darek popłynął na Pacyfik, kierując się ku Polinezji Francuskiej przez Markizy.
To około 5200 mil morskich otwartego oceanu.
Potem przyszła kolej na miesiące spędzone wśród wysp Polinezji Francuskiej – Wysp Towarzystwa, Tuamotu, Makatea i innych odwiedzanych po drodze miejsc. Kolejne około 2500 mil.
Dla wielu osób Polinezja jest wymarzonym końcem podróży. Dla Darka była jednak tylko kolejnym etapem.
W listopadzie 2025 roku Hayat opuścił Tahiti. Przez Tubuai ruszył w kierunku Ushuaia, pokonując około 5500 mil morskich przez słynne czterdziestki i pięćdziesiątki – pasma szerokości geograficznych znane żeglarzom z silnych wiatrów i trudnych warunków.
Antarktyda – kolejny wielki rozdział
Styczeń, luty i marzec 2026 roku przyniosły wyprawę, która dla wielu żeglarzy byłaby celem całego życia.
Z Ushuaia Hayat skierował się na Półwysep Antarktyczny. Dalej trasa prowadziła wśród antarktycznych wysp i wzdłuż wybrzeży Antarktydy, następnie na Georgię Południową i z powrotem do Ushuaia.
Około 4000 mil morskich
Antarktyda to miejsce, gdzie człowiek szczególnie wyraźnie odczuwa własną małość wobec natury. Lód, wiatr, temperatura, odległość od bezpiecznych portów i gwałtownie zmieniające się warunki sprawiają, iż każda decyzja na morzu nabiera szczególnego znaczenia.
Darek i Hayat po raz kolejny wrócili jednak bezpiecznie.
„Ledwo z tego ocalałem”
Marzec 2026 roku przyniósł jeszcze jedną wyprawę. Tym razem trasa prowadziła z Puerto Williams przez Beagle Channel i Cieśninę Magellana do Punta Arenas.
Zaledwie około 300 mil.
Liczba mil może jednak kilka mówić o trudności rejsu. Była to, jak sam Darek wspomina, jedna z najtrudniejszych wypraw w jego żeglarskim życiu. Warunki dały mu się tak mocno we znaki, iż później powiedział wprost: „Ledwo z tego ocalałem.”
To zdanie najlepiej pokazuje, iż ocean nie jest dla niego miejscem, które można traktować lekko. Każdy rejs jest spotkaniem z naturą, której nie da się do końca przewidzieć ani ujarzmić.
Dziesiątki tysięcy mil i ciągle nowe plany
Historia Darka Krowiaka robi wrażenie nie tylko ze względu na liczbę przebytych mil. Imponująca jest przede wszystkim różnorodność miejsc, które odwiedził.
Atlantyk, Karaiby, Morze Tasmana, Grenlandia, Zatoka Baffina, Przejście Północno-Zachodnie, Alaska, Pacyfik, Polinezja Francuska, Patagonia, Ziemia Ognista, Antarktyda i Cieśnina Magellana.
Każdy z tych akwenów wymaga innych umiejętności, innego przygotowania i innego podejścia.
A mimo to Darek nie zamierza jeszcze stawiać kropki.
Na ten rok ma już wiele kolejnych planów. Jak zawsze, będą one związane z morzem, podróżą i odkrywaniem kolejnych miejsc. Szczegóły kolejnych wypraw pozostają jeszcze częścią jego planów, ale jedno wydaje się pewne: dla Darka Krowiaka przygoda na morzu jeszcze się nie skończyła.
Z Mississaugi na koniec świata
W jego historii jest coś szczególnego.
Wielkie oceany i odległe zakątki świata wydają się odległe od codzienności mieszkańców Mississaugi. Tymczasem jeden z naszych rodaków uczynił z nich miejsce swoich kolejnych przygód.
Darek Krowiak pokazuje, iż wielkie podróże nie zawsze zaczynają się w wielkich portach i iż odległość od oceanu nie musi być przeszkodą w realizacji morskich marzeń.
Czasem wystarczy pasja, doświadczenie, dobry jacht i odwaga, by ruszyć w drogę.
Michał Bogusławski














