Coraz więcej osób zamienia wielkomiejski pośpiech na spokojne życie bliżej natury. Jedną z takich historii jest opowieść o przeprowadzce z Sandomierza w okolice Czaplinka – do Nowego Drawska – miejscu, gdzie jeziora i lasy wyznaczają codzienny rytm dnia. To historia Grzegorza Słotwińskiego i jego rodziny.
Choć wcześniej życie toczyło się w większych ośrodkach, ostatecznie to Pojezierze Drawskie okazało się przestrzenią, w której można odnaleźć równowagę. Decyzja o przeprowadzce nie była przypadkowa – poprzedziły ją liczne wizyty w regionie, podczas których dojrzewała myśl o zmianie. Budowa domu i organizacja nowego życia zajęły około dwóch lat, ale – jak podkreśla bohater tej historii – była to jedna z najlepszych decyzji w jego życiu.
Największym magnesem okazała się przyroda. Jezioro Drawskie, pagórkowaty krajobraz i dostęp do szlaków wodnych tworzą warunki, których trudno szukać w zatłoczonych miastach. Bliskość natury sprzyja nie tylko wypoczynkowi, ale i rozwijaniu pasji.
Codzienność w Nowym Drawsku różni się od miejskiej rzeczywistości. Tu nie ma korków ani nieustannego hałasu. Jest za to przestrzeń – dosłownie i w przenośni. Obok pracy zawodowej pojawił się czas na twórczość i realizację własnych projektów artystycznych. Spokojniejsze tempo życia pozwala łączyć obowiązki z zainteresowaniami, a lokalna społeczność sprzyja integracji.
Oczywiście życie poza dużym miastem ma też swoje wyzwania. Ograniczona infrastruktura czy konieczność dojazdów samochodem to elementy, do których trzeba się przyzwyczaić. Jednak dla wielu osób bilans pozostaje jednoznaczny – cisza, natura i poczucie wspólnoty rekompensują niedogodności.
Ta historia pokazuje, iż zmiana miejsca zamieszkania może być początkiem nowego etapu – spokojniejszego, bardziej świadomego i bliższego naturze. W czasach, gdy coraz częściej szukamy równowagi między pracą a życiem prywatnym, Drawskie Pojezierze dla niektórych staje się odpowiedzią na te potrzeby.

2 godzin temu













