Z widowni na scenę

1 godzina temu

Z widowni prosto na scenę, tak w uproszczeniu można opisać historię Adriana Skawińskiego, mieszkańca Lubonia, który podczas koncertu Piotra Cugowskiego niespodziewanie dostał szansę wspólnego występu. Spontaniczna decyzja, duże emocje i nagranie, które gwałtownie obiegło internet, sprawiły, iż ten moment stał się dla niego czymś więcej niż tylko koncertową anegdotą. W rozmowie opowiada o kulisach tego wydarzenia, swojej muzyce i planach na przyszłość.

Gazeta Lubońska: Jak wyglądał moment, w którym Piotr Cugowski zaprosił Pana na scenę, co Pan wtedy pomyślał i poczuł?

Adrian Skawiński: To było jedno z tych doświadczeń, które pokazują, iż coś niezwykłego może przydarzyć się każdemu. Jeszcze chwilę wcześniej siedziałem po prostu wśród publiczności, a za moment byłem już na scenie. Nie było w tym żadnego planu, tylko spontaniczny odruch i sekunda odwagi. Właśnie dlatego ten moment był tak mocny, bo nagle okazało się, iż granica między widzem a uczestnikiem może zniknąć w jednej chwili. Pamiętam przede wszystkim ogromne zaskoczenie, adrenalinę i radość.

Gazeta Lubońska: Czy spodziewał się Pan, iż zwykłe podniesienie ręki może zakończyć się wspólnym występem przed publicznością?

Adrian Skawiński: Absolutnie nie. Byłem kompletnie zaskoczony, bo choć chodzę na koncerty od lat, to nigdy wcześniej nie spotkałem się z czymś takim. To też wiele mówi o Piotrze Cugowskim, iż potrafi budować na koncercie taki klimat, w którym publiczność naprawdę czuje się częścią wydarzenia, a nie tylko widzem. W tym wszystkim było dużo naturalności, luzu i autentyczności. Dzięki temu ten moment nie był tylko efektowną koncertową sytuacją, ale czymś naprawdę żywym i prawdziwym.

Gazeta Lubońska: Jak poradził Pan sobie ze stresem i ogromną adrenaliną, stojąc obok swojego idola?

Adrian Skawiński: W takim momencie człowiek nie ma gotowej instrukcji, jak się zachować. Po prostu wchodzi w sytuację całym sobą. Stres oczywiście był ogromny, ale zadziałało chyba to, co w muzyce jest najważniejsze, szczerość. Na scenie nie da się niczego udawać. Albo jesteś prawdziwy, albo publiczność od razu to wyczuwa. Starałem się więc nie walczyć z emocjami, tylko po prostu zaśpiewać najlepiej, jak potrafię.

Gazeta Lubońska: Wspominał Pan o problemach z gardłem, czy wpłynęły one na Pana ocenę tego występu?

Adrian Skawiński: Tak, bo po takim występie człowiek od razu myśli o tym, co mógł zrobić lepiej. Problemy z gardłem na pewno miały znaczenie, szczególnie przy tak wymagającym utworze. Z drugiej strony była to sytuacja całkowicie spontaniczna, nic wyreżyserowanego i bez czasu w przygotowanie. Dlatego z perspektywy czasu patrzę na ten moment bardziej jak na próbę charakteru i opanowania niż tylko na samo wykonanie.

Gazeta Lubońska: Nagranie z koncertu zdobyło dużą popularność w internecie. Jak reaguje Pan na tak pozytywny odbiór?

Adrian Skawiński: To było dla mnie bardzo poruszające, bo internet potrafi być dziś miejscem naprawdę surowym. Wystarczy chwila, żeby ktoś stał się obiektem złośliwych komentarzy. Dlatego tak mocno zapamiętam to, iż w tym przypadku stało się coś odwrotnego, ludzie okazali dużo serca, empatii i życzliwości. Mam wrażenie, iż zobaczyli w tym nie tylko sam występ, ale po prostu człowieka, który w jednej chwili musiał zmierzyć się z czymś wielkim. To daje wiarę, iż mimo wszystko w ludziach przez cały czas jest więcej dobra, niż czasem nam się wydaje.

Gazeta Lubońska: Od lat jest Pan fanem Piotra Cugowskiego. Czy to wydarzenie zmieniło coś w Pana podejściu do muzyki lub własnych marzeń?

Adrian Skawiński: Cenię głos Piotra przynajmniej od dekady. A odpowiadając na drugą część pytania o zmianę podejścia do muzyki to tak, bo takie chwile przypominają, iż marzenia nie są tylko dla wybranych. Czasem człowiek latami odkłada coś na później, myśli, iż jeszcze nie teraz, iż jeszcze nie jest gotowy. A potem przychodzi jeden moment i pokazuje, iż warto przestać się chować. Dla mnie to był sygnał, żeby nie traktować muzyki wyłącznie jako prywatnej pasji, ale jako coś, czym naprawdę warto dzielić się z ludźmi.

Gazeta Lubońska: Współpracuje Pan ze swoją żoną przy tworzeniu muzyki. Jak wygląda Wasz proces twórczy?

Adrian Skawiński: Tworzymy razem projekt Neony Nocy i od początku zależało nam na tym, żeby nie była to tylko muzyka „do posłuchania”, ale coś, co niesie sens i nadzieję. Nasze utwory dotykają tematów, które są bliskie wielu ludziom: życia w schematach, potrzeby zmiany, szukania własnej drogi, wartości człowieka i tego, żeby nie zgubić siebie w codziennym pędzie. Chcemy mówić o emocjach i sprawach ważnych w sposób przystępny, ale nie banalny. Muzycznie ja odpowiadam za produkcję, aranżację, nagrania, miks i mastering, a żona wnosi teksty, wrażliwość i dużą część pomysłów muzycznych. Dzięki temu Neony Nocy są dla nas czymś więcej niż projektem, to sposób opowiadania o tym, co naprawdę nas porusza i co, mamy nadzieję, poruszy też innych.

Gazeta Lubońska: Ile utworów mają już Państwo na swoim koncie? Czy planujecie wydanie płyty?

Adrian Skawiński: Na razie stawiamy na single, bo chcemy konsekwentnie budować repertuar i krok po kroku pokazywać, czym są Neony Nocy. Mamy już wydane utwory „Słowa” oraz „Świąteczny czas”, a teraz pojawia się kolejny singiel „Transformacja”, który samym tytułem dobrze pokazuje kierunek tego projektu: zmianę, wychodzenie poza schemat, szukanie w sobie odwagi. Kolejne utwory są już w przygotowaniu. Płyty na ten moment nie planujemy, bo patrzymy na to długofalowo. To ma być maraton, nie sprint. Chcemy tworzyć nowe single, systematycznie budować materiał i dopiero z odpowiednią bazą myśleć szerzej o koncertach. One na pewno są w naszych planach, ale najpierw chcemy mieć z czym naprawdę wyjść do ludzi.

Gazeta Lubońska: Jak długo jest Pan mieszkańcem Lubonia i skąd się Pan tutaj przeprowadził?

Adrian Skawiński: W Luboniu mieszkam od listopada 2011 roku. Trafiłem tu po czasie spędzonym w Poznaniu, a pochodzę z Gubina. Przez te lata Luboń stał się po prostu moim miejscem. To ważne, bo człowiek najlepiej tworzy tam, gdzie czuje się u siebie.

Gazeta Lubońska: Jak ocenia Pan życie w Luboniu?

Adrian Skawiński: Bardzo dobrze. Luboń jest wygodnym miejscem do życia, wszystko jest blisko, jest tu spokój, trochę przestrzeni i miejsca, z których ludzie naprawdę korzystają, jak Wzgórze Papieskie, Plaża Miejska czy place zabaw. Do tego dochodzi bliskość Poznania, co daje duży komfort na co dzień. Cenię też to, iż to miasto nie stoi w miejscu. Widać pracę wielu osób i instytucji, takich jak Urząd Miasta, Ośrodek Kultury, Biblioteka Miejska czy szkoła muzyczna. Dzięki temu są wydarzenia, zajęcia i lokalna kultura, które sprawiają, iż Luboń jest po prostu miejscem z własnym życiem.

Gazeta Lubońska: Czym zajmuje się Pan zawodowo poza muzyką i jak planuje rozwijać swoją karierę artystyczną?

Adrian Skawiński: Na co dzień jestem programistą i zajmuję się tworzeniem aplikacji backendowych, ale muzyka jest tą przestrzenią, w której mogę wyrażać coś bardziej osobistego i ważnego. Chcemy rozwijać zarówno Neony Nocy, jak i Royal Cover. Ten drugi projekt daje nam możliwość bezpośredniego spotkania z ludźmi na publicznych koncertach, prywatnych wydarzeniach i wspólnego przeżywania znanych utworów. Mieliśmy okazję grać w Luboniu między innymi na Bibie w Lasku, a kilka lat temu także podczas Dni Lubonia. Współpracujemy również z Ośrodkiem Kultury, co jest dla nas bardzo cenne, bo lubimy być blisko lokalnej społeczności. Nasz plan jest prosty: działać konsekwentnie. Nie szukamy jednego głośnego momentu, tylko chcemy krok po kroku budować coś, co będzie miało wartość i zostanie z ludźmi na dłużej. Zachęcamy do obserwowania naszych profili w mediach społecznościowych, bo właśnie tam najłatwiej będzie być z nami na bieżąco, zarówno przy nowych singlach, jak i kolejnych koncertowych planach. Bardzo się cieszymy i dziękujemy, iż mogliśmy tutaj opowiedzieć nie tylko o tym wyjątkowym koncercie, ale też o muzyce, którą tworzymy i którą chcemy dzielić się z ludźmi.

Beata Spychała

Magdalena i Adrian Skawińscy twórcy projektu Neony Nocy fot. Zb. Adriana Skawińskiego
Wspólne wykonanie utworu wraz z Piotrem Cugowskim fot. Zb. Adriana Skawińskiego
Wspólne wykonanie utworu wraz z Piotrem Cugowskim fot. Zb. Adriana Skawińskiego
Występ sceniczny zespołu Neony Nocy fot. Zb. Adriana Skawińskiego
Występ sceniczny zespołu Royal Cover fot. Zb. Adriana Skawińskiego
Idź do oryginalnego materiału