Zaatakował i złamał nogę motorniczej na Dworcu Centralnym w Warszawie. Sąd wydał wyrok

1 godzina temu

Sąd skazał wydał wyrok w sprawie mężczyznę, który podczas pandemii zaatakował motorniczą Tramwajów Warszawskich w centrum stolicy. Kobieta, którą spółka przedstawia jako Panią Marzenę, straciła wtedy zdolność do pracy na ponad rok.

Warszawski tramwaj. | Fot. Warszawa w Pigułce.

Zwróciła uwagę pasażerowi. Wrócił i ją zaatakował

Do zdarzenia doszło w rejonie Dworca Centralnego, w czasie obowiązywania pandemicznych ograniczeń w komunikacji miejskiej. Jak relacjonują Tramwaje Warszawskie, motornicza zwróciła pasażerowi uwagę na nieprzestrzeganie obowiązujących wówczas zasad. Mężczyzna zareagował, uszkadzając wycieraczkę w tramwaju, po czym oddalił się w kierunku przejścia podziemnego.

Kiedy kobieta wyszła z pojazdu, żeby sprawdzić uszkodzoną wycieraczkę, napastnik wrócił i fizycznie ją zaatakował, łamiąc jej nogę. W wyniku obrażeń Pani Marzena była wyłączona z pracy na rok i 5 miesięcy.

Od nakazowego po wyrok w postępowaniu karnym

Droga do prawomocnego rozstrzygnięcia sprawy okazała się długa. Spółka zaoferowała poszkodowanej pomoc prawną. Pierwszy zapadł wyrok nakazowy, z którym napastnik się nie zgodził. Kolejnym krokiem były mediacje, które nie przyniosły efektu. Ostatecznie sprawa trafiła na wokandę w postępowaniu karnym, gdzie sąd orzekł rok bezwzględnego więzienia dla sprawcy, a także nawiązkę i odszkodowanie na rzecz Pani Marzeny.

Po zakończeniu zwolnienia lekarskiego kobieta wróciła do pracy za pulpitem tramwaju i pracuje do dziś.

Motorniczy dziś to prawnie ktoś inny niż w chwili tamtego ataku

To, co wydarzyło się Pani Marzenie, miało miejsce zanim w Polsce zmieniły się przepisy dotyczące ochrony pracowników transportu publicznego. Od 2023 roku motorniczy, kierowcy autobusów i maszyniści są objęci ochroną prawną przewidzianą dla funkcjonariusza publicznego. Podstawą jest art. 49a ustawy o publicznym transporcie zbiorowym, dodany nowelizacją uchwaloną niemal jednomyślnie przez Sejm (443 głosy za, 4 przeciw).

W praktyce różnica jest fundamentalna. Wcześniej naruszenie nietykalności cielesnej kierowcy czy motorniczego było ścigane z oskarżenia prywatnego – to poszkodowany musiał samodzielnie skierować sprawę do sądu. Dziś, zgodnie z art. 222 Kodeksu karnego, taki czyn ścigany jest z urzędu, a sprawcy grozi grzywna, ograniczenie wolności albo do 3 lat więzienia. jeżeli napaść zagraża bezpośrednio życiu lub prowadzi do ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, zastosowanie ma art. 223 Kodeksu karnego, przewidujący karę więzienia od 3 miesięcy do 5 lat, a w przypadku użycia niebezpiecznego narzędzia – choćby do 10 lat.

Dlaczego ta zmiana się pojawiła?

Nowelizacja z 2023 roku była odpowiedzią na falę ataków na pracowników komunikacji miejskiej w kilku polskich miastach – Warszawie, Wrocławiu, Katowicach i Poznaniu. Posłowie wskazywali wtedy, iż przypadki agresji wobec kierowców i motorniczych przestały być odosobnione, a jednocześnie osoby te – realizując zadanie o charakterze publicznym – zasługują na taką samą ochronę prawną, jaką mają funkcjonariusze służb.

Zmiana objęła nie tylko przemoc fizyczną, ale też agresję słowną. Za samą zniewagę motorniczego czy kierowcy sprawca może dziś zostać ukarany grzywną, ograniczeniem wolności albo choćby rocznym pozbawieniem wolności – na tych samych zasadach, na jakich chroniony jest np. policjant podczas pełnienia obowiązków.

Tramwaje Warszawskie zadeklarowały, iż niezależnie od zmian legislacyjnych, będą konsekwentnie stać po stronie swoich pracowników atakowanych podczas wykonywania obowiązków służbowych – oferując im pomoc prawną, także przy wypadkach drogowych. W komunikacie spółka podkreśliła, iż bezpieczeństwo motorniczych i kierowców jest dla niej priorytetem, bo codziennie wykonują oni odpowiedzialną służbę publiczną, często w trudnych i stresujących sytuacjach.

Jeśli jesteś świadkiem lub ofiarą agresji w komunikacji miejskiej reaguj natychmiast

Jeśli jesteś świadkiem takiego zdarzenia, zgłoś je od razu – najlepiej dzwoniąc na 112 w trakcie zajścia, a jeżeli to możliwe, zapamiętaj numer linii, godzinę i lokalizację. Twoje zeznania mogą mieć znaczenie dla ścigania sprawcy z urzędu, choćby jeżeli sam poszkodowany z jakiegoś powodu nie zgłosi sprawy.

Jeśli pracujesz w transporcie publicznym i spotkałeś się z agresją ze strony pasażera, wiedz, iż nie musisz samodzielnie składać prywatnego aktu oskarżenia ani prowadzić całej sprawy – zgłoszenie na policję uruchamia ściganie z urzędu. Sprawdź też, czy Twój pracodawca oferuje pomoc prawną w takich sytuacjach, tak jak robią to Tramwaje Warszawskie.

Idź do oryginalnego materiału