Zablokował tramwaj, by zostać wysłuchanym. Poznaniak walczy o dostępność komunikacji dla osób z niepełnosprawnościami

3 godzin temu

Do sytuacji doszło 25 marca. Mężczyzna chciał wsiąść do tramwaju linii 3 na przystanku przy ul. Fredry. Pomimo wyraźnej sygnalizacji i próśb, motorniczy odmówił otwarcia rampy, tłumacząc, iż nie zabiera pasażerów na wózkach.

– „Usłyszałem, iż mnie nie weźmie. A przecież są przepisy, które jasno mówią, iż powinien” – relacjonował w programie „Hej Poznań”.

Po kolejnej odmowie Jastrzębowski zdecydował się zablokować torowisko. Dopiero interwencja z nadzoru ruchu sprawiła, iż motorniczy zmienił decyzję i umożliwił mu wejście do pojazdu. Cała sytuacja trwała około 20 minut.

– „Pan siedział wygodnie, ja stałem przed tramwajem. Dopiero po telefonie wyszedł i powiedział, iż mogę wsiąść” – opowiadał.

Jak zaznacza, nie był to odosobniony przypadek. Podobne sytuacje zdarzyły mu się już wcześniej. Problem, jego zdaniem, nie wynika wyłącznie ze złej woli, ale przede wszystkim z braku odpowiedniego przygotowania pracowników.

– „Wielu motorniczych po prostu nie wie, czy ma rampę i jak ją obsłużyć” – podkreśla.

Jednym z symboli tej sytuacji stał się tzw. „haczyk” – niewielkie narzędzie służące do otwierania rampy. Choć powinien znajdować się na wyposażeniu pojazdu, często go brakuje. W efekcie pasażerowie i obsługa pozostają bezradni.

– „Zdarza się, iż ani ja nie mam haczyka, ani motorniczy. I wtedy nikt nie może tej rampy otworzyć” – mówi Jastrzębowski.

Problemem jest również sposób obsługi rampy. Jak wskazuje rozmówca, bywa ona opuszczana i podnoszona w sposób gwałtowny, co nie tylko utrudnia korzystanie, ale może prowadzić do jej uszkodzenia.

– „Rampa powinna być obsługiwana delikatnie. Tymczasem często jest rzucana z hukiem” – dodaje.

W jego ocenie najważniejsze są trzy kwestie: lepsze szkolenie pracowników, jasna informacja o dostępności pojazdów oraz zmiana podejścia do pasażerów z niepełnosprawnościami. Szczególnie istotny wydaje się brak informacji, które tramwaje są wyposażone w rampy. w tej chwili osoby na wózkach często nie są w stanie zaplanować podróży.

– „Nie wiemy, czy tramwaj, który przyjedzie, będzie dostępny. To sprawia, iż wiele osób rezygnuje z wyjścia z domu” – podkreśla.

Jastrzębowski zwraca uwagę, iż rozwiązania funkcjonujące w innych miastach czy krajach pokazują, iż zmiana jest możliwa. Wskazuje choćby na przykłady z zagranicy, gdzie choćby w starszych pojazdach stosuje się przenośne rampy, umożliwiające wsiadanie osobom na wózkach.

Jak zaznacza, jego działania nie mają na celu wywoływania konfliktów, ale poprawę sytuacji.

– „My naprawdę nie potrzebujemy wiele. Chcemy tylko normalnie wsiąść i dojechać na miejsce” – mówi.

Idź do oryginalnego materiału