Część bramek i linii kontroli bezpieczeństwa na lotnisku w Radomiu ma zostać wyłączona, a pracownicy będą delegowani do pracy w Warszawie – zapowiada zarząd Przedsiębiorstwa Państwowego „Porty Lotnicze”.
Decyzja o czasowym wyłączeniu części infrastruktury wynika z „rozjazdu” między kosztami utrzymania obiektu a realnymi przychodami oraz z nowej strategii, którą zapowiedziały PPL. Według danych spółki strata lotniska pogłębia się z każdym rokiem: od 30 mln zł w 2023 r., przez 38 mln zł w 2024 r., aż po prognozowane ponad 50 mln zł w roku bieżącym.
Władze PPL podkreślają, iż utrzymywanie pełnej gotowości operacyjnej portu generuje duże koszty stałe. – By je ograniczyć, chcemy dostosować wykorzystanie infrastruktury lotniskowej i liczbę pracowników operacyjnych, m.in. do tego, ile i w jakich dniach jest wykonywanych operacji lotniczych – powiedział członek zarządu PPL Marcin Danił.
Pytany o planowane ograniczenia odpowiedział, iż można np. spodziewać się czasowego wyłączenia dwóch gate'ów czy linii kontroli bezpieczeństwa. Zapewnił, iż „nadwymiarowi” pracownicy nie stracą pracy. – Przeniesiemy ich czasowo na lotnisko Chopina. Potrzebujemy takich fachowców – zaznaczył.
Sprecyzował, iż dokładne analizy zostaną przeprowadzone w kwietniu; wtedy się okaże, jakie zmiany będą wskazane i ile osób będą one dotyczyć. Wyłączone z użytku sektory będą ogrzewane i sprzątane, by budynek nie niszczał.
Co dalej z lotniskiem Warszawa-Radom?
W poniedziałek PPL przedstawiły nową strategię lotniska Warszawa-Radom do 2030 r. Zakłada ona model hybrydowy; z jednej strony port ma się opierać na działalności pasażerskiej skupionej na sezonowych lotach czarterowych i liniach niskokosztowych, z drugiej – na rozwoju cargo, sektora serwisowaniu samolotów (MRO), rozwoju General Aviation i szkoleń dla branży lotniczej.
PPL oficjalnie urealniło prognozy dla lotniska w Radomiu. Szacowany poziom ruchu na rok 2030 określono na 300 tys. pasażerów – to 10 proc. pierwotnie zakładanej przepustowości terminala, obliczonej na 3 mln osób.
W 2025 r. lotnisko w Radomiu odprawiło 95 tys. podróżnych, a w tym roku – jak ocenia PPL – ta liczba powinna wzrosnąć do około 120 tys.
Historia radomskiego portu
Port rozpoczął cywilną działalność w maju 2014 r. na bazie lotniska wojskowego Radom-Sadków. Była to inwestycja miejska, w którą samorząd włożył ok. 100 mln zł i jedyna tego typu zrealizowana bez środków z UE.
Z powodu braku stałych przewoźników i niskiego zainteresowania pasażerów spółka miejska ogłosiła upadłość w 2018 r. W tym samym roku port przejęło Przedsiębiorstwo Państwowe „Porty Lotnicze” (PPL) za kwotę 12,7 mln zł.
Obiekt został całkowicie zburzony i wybudowany od nowa za ok. 800 mln zł. Nowy terminal został uroczyście otwarty w kwietniu 2023 r.
Dokąd można polecieć z Radomia?
Lotnisko jest współużytkowane z wojskiem. W tegorocznym sezonie zimowym z Radomia można polecieć jedynie do cypryjskiej Larnaki. Rejsy obsługiwane przez Wizz Air realizowane są dwa razy w tygodniu.
Wraz z wakacyjnym rozkładem lotów wzrośnie częstotliwość rejsów do Larnaki do trzech tygodniowo.
6 czerwca wystartują rejsy PLL LOT do Rzymu, od 8 czerwca narodowy przewoźnik zabierze pasażerów do greckiej Prewezy, 26 czerwca zainaugurowane zostanie nowe połączenie Wizz Air do stolicy Albanii – Tirany.
PPL liczą na to, iż w okresie letnim pojawi się więcej przewoźników chętnych do operowania z Radomia.
Czytaj też: Lotnisko w Radomiu z nową strategią. W planach m.in. rozwój transportu cargo

1 miesiąc temu













