Do naszej redakcji trafił niezwykle poruszający list od kobiety, która na początku maja odwiedziła Zakopane wraz z mężem chorującym na chorobę Parkinsona. Pobyt pod Tatrami miał być sentymentalnym powrotem do miejsc, z którymi przez lata związane było ich życie. Stał się jednak również bolesnym doświadczeniem pokazującym, jak trudna potrafi być codzienność osób z ograniczoną sprawnością ruchową w jednym z najpopularniejszych turystycznych miast w Polsce.
Autorka listu podkreśla, iż Zakopane od zawsze było dla niej miejscem wyjątkowym. Przyjeżdżała tu już jako dziecko, później poznała swojego przyszłego męża, który wychował się pod Tatrami, a po ślubie zamieszkali właśnie tutaj. Mimo iż od lat mieszkają w Kanadzie, regularnie wracają do Polski, by odwiedzać rodzinę i ukochane miejsca.
Tym razem jednak spojrzeli na Zakopane z zupełnie innej perspektywy — osób, które każdego dnia muszą mierzyć się z barierami architektonicznymi, wysokimi krawężnikami, schodami czy niedostosowaną przestrzenią publiczną.
Jak relacjonuje autorka, sama podróż do Zakopanego została przygotowana wzorowo dzięki pomocy PKP Intercity. Asysta na dworcach, pomoc przy wsiadaniu i wysiadaniu czy specjalna obsługa dla osób z niepełnosprawnościami sprawiły, iż podróż okazała się znacznie łatwiejsza, niż się spodziewali. Problemy zaczęły się jednak już po dotarciu pod Tatry.
Szczególnie mocno zwróciła uwagę na funkcjonowanie nowego dworca kolejowego w Zakopanem.
– Nowy dworzec PKP nie tylko, iż nie ma łazienki dla niepełnosprawnych, ale do tego łazienki, które istnieją, nie są dostępne choćby dla takich ludzi jak Janusz, a więc chodzących z chodzikiem – opisuje w swoim liście.
Problemem okazały się między innymi obrotowe bramki wejściowe do toalet, przez które osoba poruszająca się z chodzikiem czy na wózku nie jest w stanie samodzielnie przejść. Autorka zwraca uwagę, iż tego typu rozwiązania w nowoczesnym obiekcie powinny być już standardowo projektowane z myślą o wszystkich użytkownikach.
W dalszej części listu opisuje codzienne trudności związane z poruszaniem się po mieście. Choć rozumie historyczny charakter Zakopanego i specyfikę górskiej architektury, podkreśla, iż wiele problemów można byłoby rozwiązać stosunkowo prostymi zmianami.
– Krawężnik z jezdni na chodnik był na tyle wysoki, iż nie dałam rady na niego wjechać wózkiem inwalidzkim – wspomina jedną z sytuacji podczas spaceru ulicą Bronisława Czecha.
Mimo tych doświadczeń autorka wielokrotnie podkreśla ogromną życzliwość mieszkańców i turystów, którzy spontanicznie oferowali pomoc.
– Chęć pomocy ze strony obcych ludzi, których mijamy po drodze, raduje serce – zaznacza.
To właśnie postawa przypadkowych przechodniów miała wielokrotnie pomagać im pokonywać przeszkody, których nie przewidzieli projektanci miejskiej przestrzeni.
W liście pojawia się także temat dostępności restauracji, kawiarni i sklepów. Jak opisuje autorka, wiele lokali pozostaje praktycznie niedostępnych dla osób z niepełnosprawnościami ruchowymi. Schody, brak podjazdów czy zbyt strome rampy skutecznie uniemożliwiają wejście do środka.
– Znaczna większość restauracji i kawiarni nie zarobiła na nas ani grosza, bo nie mieliśmy do nich jak wejść – pisze wprost.
Podkreśla przy tym, iż problem nie dotyczy wyłącznie komfortu, ale także zwykłej codzienności i poczucia godności osób, które chcą funkcjonować samodzielnie.
Nie zabrakło jednak również pozytywnych przykładów. Bardzo wysoko oceniony został hotel „Rzemieślnik”, który – jak opisuje autorka – oferował odpowiednio przygotowany pokój dla osób z niepełnosprawnościami, dużą łazienkę, przyciski alarmowe oraz niezwykle pomocny personel. Szczególne uznanie zdobyła troska pracowników restauracji hotelowej, którzy podczas choroby autorki przygotowywali specjalne dietetyczne posiłki.
Pozytywnie oceniona została również komunikacja miejska w Zakopanem. Niskopodłogowe autobusy oraz pomoc kierowców sprawiły, iż podróżowanie po mieście okazało się znacznie łatwiejsze niż poruszanie się pieszo. Duże słowa uznania skierowano także w stronę Tatrzański Park Narodowy za organizację darmowych przejazdów dla osób z niepełnosprawnościami do Morskiego Oka.
W podsumowaniu autorka podkreśla, iż Zakopane zaczyna dostrzegać potrzeby osób z ograniczoną sprawnością, ale przed miastem przez cały czas bardzo dużo pracy.
– Widać, iż w Zakopanem zaczyna się myśleć o tym jak usprawnić dostęp do atrakcji tego miasta osobom niepełnosprawnym. ZACZYNA – podsumowuje.
fot. poglądowe












