Na kolejkę przed zakończeniem fazy zasadniczej ZAKSA Kędzierzyn-Koźle zajmowała (jednak) ósme miejsce w tabeli, ostatnie dające prawo gry w play off. Co prawda jej przedstawiciele mieli tyle samo punktów co siódmy w zestawieniu Jastrzębski Węgiel (podejmuje w niedzielę Indykpol AZS Olsztyn), ale znacznie ustępowali tej ekipie liczbą wygranych (12-14). I było wiadomo, iż bez zdobycia w sobotę choćby punktu nie ma szans na jej wyprzedzenie.
Przede wszystkim więc należało się skupić na odparciu ataków dziewiątego w stawce Trefla Gdańsk, który miał trzy „oczka” mniej (proporcje 39 do 36), za to lepszy bilans zwycięstw (12-13), co przecież najpierw decyduje przy równej liczbie punktów. W związku z czym stało się jasne, iż w razie jakiegokolwiek zapunktowania w sobotę kędzierzynianie już nie dadzą się wyprzedzić ekipie z Trójmiasta, którą w poniedziałek czeka jeszcze mecz w Elblągu. To tam przecież swoje spotkania gra niżej notowany, ale pewny już utrzymania, Barkom Każany Lwów.
Wynik Zaksy w Zawierciu ukraca jednak wszelkie dywagacje. niemniej można liczyć na to, iż zajmie jeszcze wspomniane siódme miejsce na koniec fazy zasadniczej. Tym samym nie zmierzy się w ćwierćfinale z jej mistrzem czyli właśnie przeciwnikiem z samego finiszu, a z Bogdanką LUK Lublin lub Projektem Warszawa.
Jakby nie było obecna, dość skomplikowana, wyliczanka też w pewien sposób pokazuje miejsce w szeregu naszej drużyny w tym sezonie (pełne zestawienie TUTAJ). Owszem, stać ją na dobrą grę, co pokazały triumfy nad Resovią Rzeszów, Skrą Bełchatów i Jastrzębskim Węglem, ale też nie są to teraz zespoły ze ścisłej czołówki. Z zespołami z podium (poza zawiercianami są to Bogdanka LUK Lublin i Projekt Warszawa) przegrała wszystkie sześć meczów/wygrali tylko jeden z sześciu (ten teraz ostatni?).
Tie breaków (nie)moc
Tym bardziej więc szkoda tych wszystkich tie breaków. Szczególnie, iż żaden zespół nie rozegrał ich tylu ile kędzierzynianie. Przecież ponad połowa (14) ich meczów skończyła się właśnie w ten sposób. Jakby tego było mało, więcej ich przegrali niż wygrali (5-9). Ba, nasi siatkarze już po dziewięciu kolejkach mieli na koncie siedem pięciosetowych gier. Odwracając też sytuację żaden inny team nie rozegrał tak mało spotkań, które liczyłyby tylko trzy partie. ZAKSA zaliczyła ich dwa (oba wygrała). Sumując to wszystko rozegrała łącznie aż 116 setów. Co wystarczy porównać, z ich najświeższymi rywalami, którzy zaliczyli ich 95. To de facto przełożyłoby się choćby na siedem trzysetowych spotkań różnicy. Co prawdopodobnie miało przełożenie w wielu częściach sezonu. I też może mieć znaczenie w play off.
Warto przypomnieć, iż podopieczni Andrei Gianiego nie zagrali także w Pucharze Polski. Jakby nie było swoistego rodzaju eliminacjami do tych rozgrywek dla ekip z PlusLigi jest pierwsza runda fazy zasadniczej i prawo gry w ćwierćfinale zyskują zespoły z miejsc 1-6 na półmetku. Nasi siatkarze byli wówczas na dziewiątej lokacie. Miało też to jednak swoje plusy, albowiem mogli nieco odpocząć. Między 20 grudnia a 14 stycznia, czyli na przestrzeni 25 dni, rozegrali tylko jedno spotkanie. I to przyniosło efekty w rundzie rewanżowej. O ile w tej pierwszej mieli bilans zwycięstw 5-8, tak teraz mają 7-5?
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania

2 godzin temu








![Zaskakująca scena. Yamal wbił szpilę Lewandowskiemu [WIDEO]](https://i.wpimg.pl/1280x/sf-administracja.wpcdn.pl/storage2/featured_original/69bed75310ecf0_84297640.jpg)




