"Żałoba to nie linia prosta. Jest jak fale"
Przez lata w powszechnej świadomości funkcjonował model tzw. pięciu faz żałoby (szok, zaprzeczenie, gniew, targowanie się, depresja i akceptacja). Współczesna psychologia patrzy jednak na stratę inaczej.
– Odstawmy już model pięciu faz żałoby na półkę – apeluje psycholożka i psychoanalityczka Milena Dzienisiewicz, gościni Matyldy Kozakiewicz w audycji "Wolny umysł". – Żałoba absolutnie nie ma nic wspólnego z linearnością. To jest jedna wielka gmatwanina, plątanina. Wielokrotnie przechodzi się przez te same emocje, doświadczenia, myśli – i to jest prawidłowe.
Prawo do odpoczynku od bólu
W zamian psycholodzy proponują tzw. model oscylacyjny. Zakłada on, iż osoba po stracie naturalnie przemieszcza się między dwoma stanami:
- orientacją na stratę (płacz, tęsknota, wspomnienia)
- orientacją na życie (codzienne obowiązki, praca, powrót do normalnego funkcjonowania).
– Orientacja na życie to moment odpoczynku, wytchnienia od bólu. Odpoczynku, który później daje nam szansę na to, żebyśmy wrócili z powrotem do naszego bólu – ten jest niezbędny, żeby przeżyć żałobę – wyjaśnia psycholożka.
Milena Dzienisiewicz opowiedziała, iż jedna z jej pacjentek odzwierciedliła ten proces, opisując, iż w pewnym momencie "poczuła małą czerwoną niteczkę euforii wplecioną w czarną linę rozpaczy".
Posłuchaj całej rozmowy na naszym kanale YouTube:
Zamiast zapomnienia kontynuacja więzi
Kolejną rewolucją w podejściu do straty jest odrzucenie presji związanej z przymusem "zamknięcia tematu" czy "wymazania" relacji z biografii. Współczesna psychologia zachęca do kontynuacji niefizycznej więzi ze zmarłym. Jak uświadamia nam psycholożka, może się to odbywać poprzez drobne, codzienne rytuały – rozmawianie ze zmarłym w myślach, pieczenie ciasta według przepisu babci, kontynuowanie pasji zmarłego (np. rozbudowywanie kolekcji zbieranej przez mamę).
– Żałoba nie polega na tym, iż my mamy kogoś zapomnieć, coś zamknąć, tylko mamy znaleźć miejsce dla tej relacji w naszym dalszym życiu – tłumaczy Dzienisiewicz.
Kiedy żałoba staje się chorobą?
Choć cierpienie jest naturalnym, nieodłącznym elementem straty, u około 10 proc. dorosłych rozwija się tzw. przedłużona reakcja żałoby, która wymaga wsparcia specjalisty.
Jak rozpoznać, iż proces żałoby przebiega nieprawidłowo? najważniejszy jest czas i intensywność emocji. Ekspertka na naszej antenie wyjaśniła, iż o patologii możemy mówić, gdy od straty minęło co najmniej sześć miesięcy (niektóre klasyfikacje mówią o 12 miesiącach), a ból i zaabsorbowanie stratą pozostają na dokładnie tym samym, ekstremalnie wysokim poziomie co w pierwszym miesiącu. Sygnałem ostrzegawczym może być również całkowite odcięcie się od emocji i ucieczka w zadaniowość, co potrafi "zamrozić" żałobę, tym samym odsunąć jej przeżywanie w czasie o choćby kilkanaście lat.
Czy ból kiedykolwiek mija?
Opisując doświadczenie żałoby, ekspertka posługuje się metaforą morskich fal. Jak wyjaśnia, na początku są one ogromne – nadchodzą nieustannie i zatapiają tak, iż trudno złapać oddech.
– Z czasem te fale przychodzą coraz rzadziej, są coraz mniejsze, ale nigdy nie przestają przychodzić całkowicie. Prawdą jest to, iż żałoba się nigdy nie kończy. Ona zmienia formę, zmienia nasilenie, ale się nie kończy – dodaje specjalistka.

1 godzina temu








