Skrajnie lewicowa bojówka Vulkangruppe dokonała sabotażu podpalając kable zasilające na moście nad kanałem Teltow. 50 tys. gospodarstw i 2 tys. firm jest pozbawionych prądu przy minus 7°C. Wpierw próbowano przedstawić to jako zwykłą awarię, ale grupa przyznała się do akcji w liście. Sprawa po raz kolejny pokazuje, iż lewica nie różni się zbytnio z islamistami. Wykorzystuje te same narzędzia wpływu politycznego – destrukcję infrastruktury i życia społecznego.
3 stycznia w Berlinie doszło do wybuchu i pożaru mostu kablowego. Południowo-zachodnia część Berlina przez ponad dobę pozostawała bez prądu. Początkowo władze myślały, iż chodzi o awarię, jednak do ataku przyznała się skrajnie lewicowa bojówka. Policja potwierdziła tę wersję. Jak powiedział burmistrz stolicy Niemiec Kai Wegner, sprawcami byli „najwyraźniej lewicowi ekstremiści”.
Po pożarze pojawił się list „Grupy Wulkan”, w którym sprawcy przyznają się do sabotażu. Jego autentyczność została potwierdzona przez służby bezpieczeństwa odpowiedzialne za przestępstwa polityczne.
W piśmie podano szczegóły dotyczące pożaru. Według eksperta ds. terroryzmu Michaela Götschenberga, pismo to jest uznawane za wiarygodne w kręgach związanych z bezpieczeństwem. Sposób działania pokrywa się z wcześniejszymi atakami na instalacje energetyczne, stwierdził specjalista w telewizji ARD.
Dziennik „Berliner Zeitung” publikuje na swoich stronach list „Grupy Wulkan”. „Dzisiaj w nocy udało nam się sabotować elektrownię gazową w dzielnicy Berlin-Lichterfelde. Doszło do przerw w dostawach prądu w zamożniejszych dzielnicach Wannsee, Zehlendorf i Nikolassee. Celem akcji nie były przerwy w dostawach prądu, ale energetyka oparta na paliwach kopalnych. Przepraszamy mniej zamożnych mieszkańców południowo-zachodniej części Berlina. W przypadku wielu właścicieli willi w tych dzielnicach nasze współczucie jest ograniczone” – czytamy.
Już w sobotę senator ds. gospodarki Franziska Giffey poinformowała, iż zakłada się, iż były to umyślne zniszczenia. W przeciwnym razie bardzo grube kable wysokiego napięcia nie uległyby tak poważnym uszkodzeniom, dodała.
Zapalniki zostały umieszczone bezpośrednio pod kablami, powiedziała Giffey w programie RBB „Abendschau”. – Siła, z jaką nastąpiło nagrzewanie się i stały pożar, była większa niż siła, jaką mogłaby wywołać bomba kulowa” – powiedziała senator. – Zabezpieczenie naszych przewodów nie pozwoliłoby bombie kulowej na takie uszkodzenie przewodów.
Atak spowodował poważną awarię zasilania, która początkowo dotknęła 45 tysięcy gospodarstw domowych i ponad 2200 przedsiębiorstw. Jak poinformowała firma Stromnetz Berlin, udało się już przywrócić zasilanie do 7 tysięcy gospodarstw domowych i 150 klientów komercyjnych. Awaria dotknęła dzielnice Nikolassee, Zehlendorf, Wannsee i Lichterfelde.
Według operatora Stromnetz Berlin uszkodzenia sieci energetycznej są tak poważne, a naprawa tak skomplikowana, iż sytuacja kryzysowa potrwa wyjątkowo długo. Dopiero w czwartek po południu wszyscy odbiorcy energii elektrycznej powinni ponownie uzyskać dostęp do prądu.
Rzecznik sieci energetycznej Berlina powiedział agencji DPA, iż w tej chwili realizowane są prace w dwóch miejscach: z jednej strony naprawiany jest uszkodzony most kablowy nad kanałem Teltow, z drugiej zaś realizowane są prace nad tymczasowym rozwiązaniem dla dotkniętych awarią gospodarstw domowych. w tej chwili zakłada się, iż tymczasowe rozwiązanie będzie gotowe szybciej niż pierwotnie zakładano.
Jak informuje rzecznik firmy odpowiedzialnej za sieci energetycznej, w tym celu należy połączyć dwie linie, które dotychczas nie były ze sobą połączone. Jest to jednak skomplikowane, ponieważ zastosowano tu dwie różne technologie kablowe: kabel z tworzywa sztucznego łączy się z kablem olejowym. Do połączenia tych dwóch technologii potrzebni są specjalnie przeszkoleni eksperci, dodatnie temperatury, głęboki wykop o długości około 14 metrów i środowisko wolne od pyłu. W Berlinie panują w tej chwili minusowe temperatury i śnieg, na miejscu prowadzonych prac ustawiono ogrzewane namioty.
NASZ KOMENTARZ: Schizofrenia i hipokryzja europejskich elit polegają na tym, iż za największego wroga uważają one skrajną prawicę, podczas gdy zamachy terrorystyczne regularnie przeprowadza skrajna lewica i islamiści.
Polecamy również: Dlaczego Izrael uznał niepodległość Somalilandu?

1 dzień temu






