Zamość: Radni alarmują: „Znikające pasy” i przejście wymagające „zeza rozbieżnego”

2 godzin temu
Kwestię bezpieczeństwa i płynności ruchu, opartą na opiniach osób zawodowo szkolących kierowców, przedstawiła radna Katarzyna Szargało-Szkałuba, przewodnicząca Komisji Samorządu i Porządku Publicznego (KWW Rafała Zwolaka). Z jej relacji wyłania się obraz infrastruktury, która zamiast ułatwiać nawigację w turystycznym mieście, staje się dla kierowców źródłem stresu i niebezpiecznych sytuacji.Niebezpieczne miejscaZa jeden z najgroźniejszych punktów uznano przejście dla pieszych na ulicy Sadowej, tuż przy rondzie Róży i Jana Zamoyskich. Według radnej miejsce to jest „skrajnie niebezpieczne”. Głównym problemem jest lokalizacja „pasów” w bezpośrednim sąsiedztwie zjazdu z ronda oraz budynek (chodzi o Dom Czynszowy przy ul. Piłsudskiego 13 – przyp. red.), który ogranicza pole widzenia. Kierowca skręcający w prawo w ulicę Sadową staje przed niemal niemożliwym zadaniem: musi jednocześnie monitorować sytuację na rondzie i wypatrywać pieszych.– Trzeba mieć zeza rozbieżnego i niezłą podzielność uwagi, żeby sobie i nikomu przy okazji nie zrobić krzywdy – obrazowo opisała to radna Szargało-Szkałuba.W związku z tym padł postulat rozważenia likwidacji tego przejścia, zwłaszcza iż zaledwie 50 metrów dalej znajduje się kolejne.PRZECZYTAJ TEŻ: Ryk silników i „podmieniane rury”. Czy w Zamościu realizowane są nocne rajdy?Kolejnym palącym problemem jest system oznakowania poziomego, który radna określiła mianem „znikających pasów”. Problem ten jest szczególnie dotkliwy dla turystów, którzy nie znają topografii Zamościa.Przy zjeździe z ronda Jana Zamoyskiego w kierunku Starówki „oznakowanie jest po prostu za późno i zwłaszcza turyści (…) za późno się orientują, iż ten pas im się kończy i robią gwałtowne manewry w lewo, co też generuje problem z bezpieczeństwem”. Podobna pułapka czeka na kierowców przy rondzie Braci Pomarańskich (w stronę ul. Partyzantów), gdzie pas ruchu niespodziewanie zmienia się w zatoczkę przystankową, co również uznano za „słabo oznakowane”.Las zbyt małych znakówKrytyka objęła również oznakowanie pionowe na ulicy Partyzantów. Radni wskazali, iż znaki są tam zbyt małe i ustawione w nadmiernej ilości, co czyni je nieczytelnymi z większej odległości. W efekcie, jak przekazała przewodnicząca Komisji Samorządu i Porządku Publicznego, kierujący pojazdem musi podjąć decyzję o wyborze pasa ruchu w momencie, gdy znajduje się już niemal na samym skrzyżowaniu, co w warunkach miejskiego ruchu jest skrajnie niekomfortowe i ryzykowne.Radni zaapelowali do władz miasta o pilną korektę oznakowania i dostosowanie go do realiów ruchu turystycznego. Jak podkreślono, czytelna i przewidywalna organizacja ruchu to nie tylko kwestia estetyki, ale przede wszystkim fundament bezpieczeństwa w mieście.Kolizja na rondzieSesja Rady Miasta Zamość odbyła się 25 maja. Dwa tygodnie później, na wymienianym podczas obrad rondzie Róży i Jana Zamoyskich doszło do kolizji, w której ucierpiał 13-letni rowerzysta. Poinformował nas o niej świadek. Jak przekazała policja, do zdarzenia doszło 9 czerwca przed godz. 8. Jadąca osobową Toyotą ulicą Piłsudskiego w stronę Starego Miasta 56-letnia mieszkanka Zamościa potrąciła znajdującego się na przejeździe rowerowym rowerzystę. Przybyli na miejsce funkcjonariusze sprawdzili stan trzeźwości kierującej (56-latka była trzeźwa), a następnie – za nieustąpienie pierwszeństwa przejazdu rowerzyście – ukarali ją mandatem karnym w kwocie 1,5 tys. zł. Ponadto policjanci ustalili personalia poszkodowanego, poinformowali o zdarzeniu matkę chłopca, a następnie udali się do szkoły, do której po zdarzeniu udał się 13-latek.– W związku z tym, iż chłopiec uskarżał się na bóle kończyn, wezwano karetkę. Na szczęście okazało się, iż nie doznał poważniejszych obrażeń – poinformowała Dorota Krukowska-Bubiło, rzeczniczka zamojskiej policji.
Idź do oryginalnego materiału