Jak przyznał artysta, jego przygoda z rzeźbą zaczęła się w 2011 roku – zupełnie niepozornie. Pierwsze prace powstały z potrzeby chwili, gdy żona poprosiła go o wykonanie kilku drewnianych przedmiotów do szkoły. Tak narodziły się pierwsze, dość niedoskonałe anioły. Jeden z nich do dziś stoi w ogrodzie artysty jako symbol początku drogi.– Nie miałem wtedy odpowiednich narzędzi. Dopiero gdy żona kupiła mi pierwszy zestaw dłut, choćby takich prostych, chińskich, wszystko ruszyło – wspomina Rafał Jankowski. Jak dodaje, kilka z tych dłut wciąż ma w swojej pracowni.Drewno, które „mówi”Jako zawodowy stolarz artysta doskonale zna gatunki drewna i ich adekwatności. Choć – jak podkreśla – rzeźbić można niemal w każdym drewnie, szczególnie wdzięczne są lipa i topola, miękkie i plastyczne w obróbce. Co ciekawe, Jankowski często wybiera kawałki nieregularne, pokręcone, z pozoru trudne.– Czasem wystarczy spojrzeć na drewno i już coś się w głowie pojawia. Im bardziej nieregularne, tym ciekawsze do rzeźbienia – mówi.Nie zawsze jednak materiał „współpracuje”. Ukryte sęki, pęknięcia czy choćby gwoździe potrafią zniszczyć narzędzia.– Ale nie poddajemy się – zaznacza artysta, dodając, iż przy dużych formach pomagają nowoczesne narzędzia: piły czy frezarki.Całej rozmowy z Rafałem Jankowskim posłuchasz tutaj:Rzeźba ludowa i bajkowy światTwórczość Rafała Jankowskiego mocno osadzona jest w nurcie rzeźby ludowej. To świat figur ludzi i zwierząt, często celowo pozbawionych idealnych proporcji, bliższych bajce niż akademickiej doskonałości.– Lubię te stare twarze, brody, postacie jak z opowieści. To jest dla mnie najciekawsze – tłumaczy.Artysta tworzy zarówno rzeźby pełne, jak i płaskorzeźby ażurowe. Choć czasem pomaga sobie wyrzynarką, zdecydowana większość pracy to manualne rzeźbienie dłutami. Samodzielnie zajmuje się również wykończeniem prac, chętnie sięgając po bejce, które pozwalają operować światłem, cieniem i subtelnymi przejściami kolorów.Muzyka, plenery i spotkania z ludźmiRzeźbienie w ciszy? Niekoniecznie. – Najlepiej pracuje mi się przy dobrej muzyce – zdradza artysta. Jego wybór to rock and roll i rock progresywny.Choć rzeźba pozostaje jego hobby, a nie głównym źródłem utrzymania, Jankowski aktywnie uczestniczy w życiu artystycznym regionu. Od lat bierze udział w plenerach rzeźbiarskich, a w rodzinnej miejscowości Świerże współorganizuje cykliczne spotkania twórców – w tym roku odbyły się już po raz siódmy. Swoje prace prezentuje także na jarmarkach i wystawach, m.in. w Pawłowie, Holi czy Krasnymstawie.Niedawno miał również autorską wystawę w nietypowej scenerii – w Ksawerowie, wśród lasów Puszczy. Na co dzień prowadzi też własną galerię „Nad Bugiem” w Świerżach.„Trzeba spróbować”Artysta zwraca się do tych, którzy marzą o rzeźbieniu, ale obawiają się pierwszego kroku. – Trzeba spróbować. Potrzebne są dobre narzędzia, cierpliwość i praktyka. To ciężka, monotonna praca, ale daje ogromną satysfakcję – podkreśla.Jak dodaje, plenery rzeźbiarskie to doskonała okazja do nauki i wymiany doświadczeń, zwłaszcza iż młodych rzeźbiarzy wciąż jest niewielu. – Warto podpatrywać starszych mistrzów, uczyć się technik i doboru sprzętu. Reszta przychodzi z czasem.Rafał Jankowski zachęca do kontaktu i odwiedzin w Świerżach – zarówno tych, którzy chcą zobaczyć jego prace, jak i tych, którzy sami chcieliby spróbować swoich sił w rzeźbie w drewnie. Jak pokazuje jego historia, czasem wystarczy jeden kawałek drewna, by odkryć pasję na całe życie.Czytaj także: