"Zarabiali na przetrzymywaniu mojego psa". Właścicielka o tragedii Tofika w schronisku w Sobolewie
Zdjęcie: Pies Tofik
— Zanim moja mama pojechała do pracy, zamknęła Tofika w kojcu. Podczas jej nieobecności ktoś wszedł na teren naszej posesji i wziął psa. To musiała być osoba, która wiedziała, iż nikogo nie ma w domu — tłumaczy w rozmowie z Onetem pani Aleksandra, właścicielka psa. Tofik został umieszczony w schronisku w Sobolewie "Happy Dog", gdzie przebywał przez trzy miesiące. Aż do śmierci.

2 godzin temu




