Zawisza ma konkretny plan na Chojniczankę. „Wiemy, jak można ich zaskoczyć”

10 godzin temu

Przed Zawiszą Bydgoszcz kolejny wymagający bój w STS Pucharze Polski. Tym razem lokalna drużyna podejmie Chojniczankę Chojnice w 1/4 ćwierćfinału turnieju. – Zupełnie inny rywal, w dodatku z kilkoma świetnymi zawodnikami na fali wznoszącej. Nie będziemy faworytem tego spotkania – mówi MetropoliaBydgoska.PL trener Niebiesko-Czarnych, Adrian Stawski.

Zawisza jest rewelacją bieżącej edycji Pucharu Polski i jedyną drużyną obok Avii Świdnik, która dotarła do ćwierćfinału, rywalizując na co dzień na czwartym szczeblu rozgrywkowym.

Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Rozgromienie Wisły Kraków 4:1 w 1/8 finału przesunęło limity Zawiszy w oczach kibiców. Teraz na drodze Bydgoszczan stanie rywal z niższej półki od Białej Gwiazdy.

– Przede wszystkim nie porównywałbym tych meczów, bo czeka nas zupełnie inne zadanie. Wisła to najlepszy zespół zaplecza PKO Ekstraklasy, ale grający inaczej w piłkę. Krakowska drużyna lubiła utrzymywać się przy futbolówce i miała w swoich szeregach kilku znakomicie wyszkolonych Hiszpanów, świetnie operujących krótkimi podaniami. Filozofia Chojniczanki jest inna, co nie znaczy, iż skala trudności zmalała – mówi MetropoliaBydgoska.PL trener Zawiszy Bydgoszcz Adrian Stawski.

To oni są gwiazdami Chojniczanki

Bydgoszczanie będą musieli uważać na Valerijsa Sabalę. Łotysz w przeszłości regularnie występował w I lidze, broniąc kolorów takich zespołów jak Miedź Legnica albo Podbeskidzie Bielsko-Biała. Groźny może być także Portugalczyk Joao Araujo Guilherme. W szeregach Chojniczanki nie zabraknie Damiana Michalika, w przeszłości piłkarza Zawiszy.

– Ogranych zawodników na szczeblu centralnym w Chojniczance jest więcej. Sabala być może uchodzi za najgroźniejszego z tego zestawienia. Jest na pewno jednym z najbardziej rozpoznawalnych zawodników Chojniczanki. Araujo Guilherme ostatnio się przełamał i zdaję sobie sprawę, iż może stwarzać zagrożenie. Odrobiliśmy natomiast lekcję i doskonale znamy atuty oraz potencjalne deficyty Chojniczanki. Wiemy, jak można ich zaskoczyć – przyznaje Stawski.

Zawisza może sięgnąć po historyczny sukces

Zawisza Bydgoszcz powalczy, aby po raz czwarty w historii awansować do półfinału Pucharu Polski. Wcześniej ta sztuka udała się w 1991, 2014 i 2016 roku. W tym drugim przypadku niebiesko-czarni pokonali w finale na PGE Zagłębie Lubin po rzutach karnych i sięgnęli po trofeum.

Gdyby Zawisza wszedł do półfinału, grając na co dzień na czwartym szczeblu rozgrywkowym, dokonałby czegoś wielkiego, co nigdy wcześniej klubowi się nie udało. Nie brakuje opinii, iż szanse przed nadchodzącym meczem są wyrównane.

– Będę się upierał, iż zawsze drużyna z wyższego szczebla przystępuje do spotkania w roli faworyta. W środę nie będzie inaczej. Nie zmienia to faktu, iż mamy swój plan na mecz i nie zamierzamy rozpaczliwie się bronić, wyczekując jedynie kontrataków. Z Wisłą też tak nie było. Wykorzystaliśmy swoje momenty. Teraz też dopasowaliśmy taktykę do rywala i spróbujemy go zaskoczyć. Wierzymy w awans do półfinału, ale podchodzimy do tego meczu z chłodną głową – podkreśla trener Zawiszy.

Stawski mierzył się z Chojniczanką wielokrotnie

Zanim Stawski objął bydgoski klub, prowadził przez krótki czas Stomil Olsztyn, a wcześniej Bytovię Bytów. Na ławce trenerskiej klubu z macierzy zasiadał 144 razy.

– Chojniczanka jest mi dzięki temu bardzo dobrze znana. Wielokrotnie razem rywalizowaliśmy. To solidny zespół, który w dwóch poprzednich sezonach grał w barażach o awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Jesteśmy jednak gotowi na to, co Chojniczanka dla nas przygotowała – podsumowuje Adrian Stawski, który jako trener grał przeciwko klubowi z Chojnic 6 razy: 2 razy wygrał, 2 razy zremisował i 2 razy przegrał.

Chojniczanka jeszcze nigdy w historii istnienia nie grała w półfinale Pucharu Polski ani w najwyższym szczeblu rozgrywkowym. Aktualnie zespół z Chojnic zajmuje 11. miejsce w Betclic 2. Lidze, z dorobkiem 25 punktów, wywalczonym w 25 rozegranych meczach.

Idź do oryginalnego materiału