XXIII Memoriał Huberta Jerzego Wagnera przeszedł do historii. Polska wygrała turniej z kompletem zwycięstw, TAURON Arena przez trzy dni żyła siatkówką, a ponad 40 tysięcy kibiców stworzyło atmosferę, której nie sposób opisać jednym zdaniem. Dla mnie ten Memoriał miał jednak jeszcze jeden wymiar. To były trzy dni rozmów, spotkań, emocji i budowania czegoś, co wykracza daleko poza sam sport.
Kiedy jedzie się na Memoriał Huberta Jerzego Wagnera, wiadomo, iż będzie siatkówka na najwyższym poziomie.
Polska, Francja, Stany Zjednoczone i Słowenia. Cztery reprezentacje, które nikomu nie trzeba przedstawiać.
Można więc było spodziewać się dobrych meczów.
Ale czym innym jest o tym wiedzieć, a czym innym wejść do TAURON Areny, zobaczyć tysiące ludzi na trybunach i poczuć ten hałas w momencie, kiedy Biało-Czerwoni zdobywają kolejny punkt.
To trzeba po prostu przeżyć.
Polska jak Lotto. Można losować, a efekt często ten sam
Przez cały turniej miałem jedno wrażenie.
Ta reprezentacja Polski ma dziś niesamowitą szerokość.
Można trochę żartobliwie powiedzieć, iż kadra Nikoli Grbicia przypomina Lotto. Można losować, którzy zawodnicy danego dnia pojawią się na boisku, a efekt końcowy bardzo często pozostaje taki sam.
Wygrywamy.
W pierwszym spotkaniu Polska pokonała Słowenię 3:2.
Później przyszło zwycięstwo 3:1 nad Stanami Zjednoczonymi.
Amerykanie przyjechali wprawdzie bez kilku największych gwiazd, między innymi Matthew Andersona i Micaha Christensona, ale przecież reprezentacja USA to przez cały czas reprezentacja USA.
Po przegranym pierwszym secie Polacy odpowiedzieli kapitalnie. Był blok, była zagrywka, był atak i była TAURON Arena, która momentami naprawdę wyglądała tak, jakby za chwilę miała odlecieć.
Bardzo dobre spotkanie rozegrali wtedy między innymi Aleksander Śliwka, Kewin Sasak i Jan Firlej.
To był też kolejny dowód na to, iż w tej drużynie nie ma jednego nazwiska, bez którego wszystko się zatrzymuje.
A potem przyszedł mecz z Francją
Na zakończenie turnieju dostaliśmy dokładnie taki scenariusz, jaki kibice lubią najbardziej.
Polska i Francja.
Dwie niepokonane drużyny.
Bezpośredni mecz o zwycięstwo w całym Memoriale.
Początek nie był idealny. Francuzi weszli w spotkanie zdecydowanie lepiej i wygrali pierwszego seta 25:22.
Ale kto obserwuje tę reprezentację, ten wie, iż jeden przegrany set absolutnie niczego nie oznacza.
Jak najlepiej odpowiedzieć po przegranej partii?
Dokładnie tak, jak zrobili to Polacy.
Drugi set 25:17.
Trzeci 25:15.
W pewnym momencie różnica między zespołami była ogromna. Blok, atak, zagrywka — wszystko zaczęło funkcjonować.
A gdy Biało-Czerwoni złapali wiatr w żagle, Francuzi nie byli już w stanie ich zatrzymać.
Czwarty set 25:20.
Cały mecz 3:1.
I XXIII Memoriał Huberta Jerzego Wagnera dla Polski.
Ponad 40 tysięcy ludzi i atmosfera, którą zauważają wszyscy
Przez trzy dni mecze w TAURON Arenie obejrzało ponad 40 tysięcy widzów.
To robi wrażenie choćby wtedy, kiedy patrzy się na tę liczbę tylko na papierze.
Ale dopiero na miejscu naprawdę widać, co ona oznacza.
Pełne sektory. Rodziny z dziećmi. Biało-czerwone flagi. Kibice, którzy reagują na każdą akcję.
I co najważniejsze tę atmosferę zauważali również nasi rywale.
Andrea Giani mówił po meczu, iż jego zawodnicy pytają, czy taka atmosfera naprawdę jest możliwa.
A on odpowiadał im:
„Tak, to jest Polska”.
I chyba trudno znaleźć lepsze podsumowanie.
Aaron Russell również podkreślał, iż polscy kibice choćby podczas turnieju towarzyskiego pokazują, jak bardzo kochają siatkówkę.
To prawda.
W Polsce siatkówka nie jest tylko wydarzeniem sportowym.
Ona jest czymś znacznie większym.
Zielony Trener pyta
Dla mnie Memoriał nie skończył się jednak wraz z ostatnią piłką.
Wręcz przeciwnie.
Ogromną wartością tych trzech dni były rozmowy.
Mix zona po meczach, krótkie spotkania, czasem kilka minut, czasem jedno pytanie, ale właśnie z takich momentów powstają później materiały, które pokazują zawodników trochę inaczej niż tylko przez wynik zapisany na tablicy.
Rozmawialiśmy między innymi z Aleksandrem Śliwką, Marcinem Komendą, Janem Firlejem, Jakubem Popiwczakiem, Szymonem Jakubiszakiem, Bartłomiejem Bołądziem czy Maksymilianem Graniecznym.
Było trochę o samych meczach.
Było o formie.
Było o tym, co jeszcze trzeba poprawić przed mistrzostwami Europy.
Ale były też pytania Zielonego Trenera, które czasem wywoływały uśmiech, czasem chwilę zastanowienia, a czasem odpowiedź, której zupełnie się nie spodziewałem.
Jaki kolor medalu przywieziecie z mistrzostw Europy?
Czy reprezentacja Polski jest trochę jak Lotto?
Bo sport powinien mieć również tę drugą stronę.
Ludzką.
Bez tabel, statystyk i oficjalnych komunikatów.
Bartłomiej Bołądź MVP, Polska najlepsza
Sportowo turniej zakończył się dokładnie tak, jak życzyliby sobie polscy kibice.
Polska wygrała wszystkie trzy spotkania i zajęła pierwsze miejsce.
Drugą pozycję zajęła Francja, trzecie miejsce przypadło reprezentacji Stanów Zjednoczonych, a czwarta była Słowenia.
MVP turnieju został Bartłomiej Bołądź, który otrzymał również nagrodę dla najlepszego atakującego.
Najlepszym środkowym wybrano Jakuba Majchrzaka.
Nagrodę dla najlepszego rozgrywającego otrzymał Antoine Brizard, dla najlepszego przyjmującego Cooper Robinson, a najlepszym libero został Benjamin Diez.
Ale dla reprezentacji Polski najważniejsze jest chyba coś jeszcze.
Ten turniej miał dać odpowiedzi przed mistrzostwami Europy.
I kilka odpowiedzi z pewnością dał.
Kadrowicze sami podkreślali, iż forma ma przyjść później.
Jeżeli więc Polska potrafi już teraz pokonać Słowenię, USA i Francję, pozostaje tylko czekać na wrześniowe emocje.
Ale najważniejszy mecz dopiero przed nami
I na końcu coś, co dla naszej redakcji i dla mnie osobiście ma ogromne znaczenie.
Sport sportem.
Medale medalami.
Puchary stoją później na półkach.
Ale czasami jeden podpis może mieć większą wartość niż wynik całego turnieju.
Podczas Memoriału stałem się właścicielem wyjątkowej koszulki reprezentacji Polski.
Koszulka z podpisami zawodników Biało-Czerwonych.
Nie trafi ona jednak do prywatnej kolekcji.
Nie zawiśnie również na ścianie w redakcji.
Zostanie wystawiona na licytację dla Szymona Zelenta.
To właśnie podczas tego Memoriału reprezentacja Polski dołączyła do Drużyny Szymona.
I za to należą się ogromne podziękowania.
Szczególnie Aleksandrowi Śliwce, który bez wahania włączył się w pomoc i pomógł zebrać podpisy kolegów z reprezentacji.
Ta koszulka ma numer 15.
I trudno o bardziej symboliczny numer.
Bo właśnie tyle potrzebuje Szymon, żeby móc po prostu cieszyć się życiem tak, jak każde dziecko powinno.
Dlatego XXIII Memoriał Huberta Jerzego Wagnera zapamiętam nie tylko jako wspaniale zorganizowany turniej.
Nie tylko jako trzy dni wielkiej siatkówki.
Nie tylko jako zwycięstwo reprezentacji Polski.
Zapamiętam go jako miejsce wielu świetnych rozmów, ogromnych emocji i spotkania ludzi, którzy pokazali, iż wielki sport może mieć również wielkie serce.
Polacy wygrali Memoriał.
A teraz przed nami jeszcze jeden mecz.
Mecz dla Szymona.
Czekajcie na licytację koszulki reprezentacji Polski z podpisami Biało-Czerwonych.
Tutaj nie ma tie-breaka.
Tutaj wszyscy możemy zagrać w jednej drużynie.
Drużynie Szymona Zelenta.
Zielony Trener













