Najmroźniejszy poranek: -20°C i 487 MW mocy
Tegoroczny styczeń był zdecydowanie chłodniejszy niż rok temu. Średnia temperatura w Lublinie wyniosła około -6°C. Dla porównania, w styczniu ubiegłego roku było to około +1°C. Luty również przyniósł niższe temperatury – średnio około -4°C wobec niemal -2°C rok wcześniej.
Najbardziej wymagającym dniem okazał się 3 lutego. O godz. 6 rano termometry pokazały prawie -20°C. Tego dnia elektrociepłownie pracowały z mocą 487 MW – to najwyższe obciążenie w obecnym sezonie.
Dla porównania, przy średniej dobowej temperaturze około 0°C jednostki wytwórcze pracują zwykle z mocą około 250 MW. 3 lutego temperatura wody w sieci ciepłowniczej osiągnęła 118°C.
Sprawdź, co oferują i czego szukają mieszkańcy Lublina
Większe zużycie ciepła – choćby o 30 proc.
Niższe temperatury przełożyły się bezpośrednio na zapotrzebowanie na energię cieplną. W styczniu było ono wyższe rok do roku o około 30 proc., a w lutym o około 15 proc. Patrząc szerzej – od września do końca lutego – zużycie ciepła wzrosło sezon do sezonu o około 10 proc.
Jak podkreśla rzeczniczka LPEC, ostateczne rozliczenie będzie jednak zależało od całego sezonu grzewczego, który standardowo trwa od września do maja. Dwa zimowe miesiące nie przesądzają więc jeszcze o końcowym bilansie.
Zima chłodna, ale nie rekordowa
Choć tegoroczny styczeń był mroźny, nie był najzimniejszy w XXI wieku. W 2006 i 2010 roku średnie temperatury spadały poniżej -8°C.
Luty również należał do chłodniejszych, jednak w obecnym stuleciu sześciokrotnie notowano jeszcze niższe średnie temperatury dla tego miesiąca.
Zobacz również
Zima przyniosła nie tylko mróz, ale i wyższe rachunki za ogrzewanie. LPEC podsumowuje dotychczasowy sezon grzewczy w Lublinie
Rodzice alarmują ws. remontu w żłobku. Miasto odpowiada: „Prace są prowadzone z zachowaniem zasad”
Jak spakować plecak ewakuacyjny i rozpoznać sygnał alarmu? Miasto zaprasza na spotkanie o bezpieczeństwie
Brak ogrzewania i ciepłej wody w kilku budynkach. realizowane są prace na sieci
System działał stabilnie
Mimo zwiększonego zapotrzebowania system ciepłowniczy w Lublinie pracował stabilnie. Dostawy ciepła do mieszkańców realizowano bez większych zakłóceń.
Spółka dysponowała odpowiednimi rezerwami mocy, a służby techniczne pozostawały w stałej gotowości, reagując na zmieniające się warunki atmosferyczne. W trakcie sezonu pojawiły się pojedyncze incydenty eksploatacyjne, jednak miały one charakter lokalny i nie wpłynęły na funkcjonowanie systemu w skali całego miasta.
Przed nami jeszcze wiosenne miesiące sezonu grzewczego, które zdecydują o ostatecznym bilansie zużycia ciepła w tym roku. Jedno jest pewne – tegoroczna zima postawiła system przed znacznie większym wyzwaniem niż poprzednia.

2 godzin temu













