Zimny prysznic od „Stalówki”

1 godzina temu

Za piłkarzami Avii Świdnik trudne spotkanie w Stalowej Woli. Żółto – niebiescy nie zaprezentowali się tak, jak przyzwyczaili do tego swoich kibiców i przegrali wysoko, 4:0. Tym samym zakończyła się ich imponująca seria meczów bez porażki w lidze, która trwała od października ubiegłego roku.

Wojciech Szacoń, trener Świdniczan z pewnością nie tak zaplanował pierwszą połowę niedzielnych zawodów. Jego podopieczni zaprezentowali się w niej bardzo słabo, w dodatku stracili bramkę po trafieniu samobójczym. Futbolówka odbiła się od Marcin Pigiela i zaskoczyła stojącego między słupkami Mateusza Białkę. Stracony gol nie wpłynął znacząco na postawę dumy lotniczego miasta i do przerwy minimalnie lepsi byli gospodarze zawodów.

Po przerwie Damian Zbozień i spółka ruszyli do odrabiania strat. Około 60 min. gry stworzyli sobie trzy, kapitalne okazje do wyrównania. Najpierw oko w oko z bramkarzem Stali stanął Andrij Remeniuk, ale zbyt długo zwlekał z decyzją o oddaniu strzału i z interwencją zdążył gracz miejscowych. Niespełna sześćdziesiąt sekund później do protokołu sędziowskiego mógł pisać się Dawid Łącki. Były napastnik… Stali Stalowa Wola nie wykorzystał podania od Dave’a Assuncao, uderzając zbyt lekko w kierunku bramki strzeżonej przez Mikołaja Smyłka. Swoją okazję miał także, wprowadzony po przerwie, Michał Zuber. Świdniczanin przestrzelił stojąc w niewielkiej odległości od bramki. Gospodarze przetrwali ataki żółto – niebieskich i w 66 min. zadali kolejny, skuteczny cios. Fenomenalnym strzałem z dystansu popisał się Maksymilian Hebel, umieszczając futbolówkę w samym okienku. Na kwadrans przed końcem meczu Avia powinna złapać kontakt, ale dobijający uderzenie Andrija Remeniuka Dawid Łącki, zamiast spokojnie skierować piłkę do siatki, huknął wysoko nad poprzeczką. Kara za niewykorzystaną okazję przyszła bardzo szybko, bo już minutę później. Obrońcy dumy lotniczego miasta zostawili zbyt dużo miejsca Dawidowi Wolnemu, a ten, z około osiemnastu metrów pokonał Mateusza Białkę. Z ostatniego gola kibice „Stalówki” cieszyli się w 89 min. zmagań. Tym razem w dobry nastrój wprowadził ich Anthony Rogalski.

– Ciężko powiedzieć coś mądrego, na pewno zasłużone zwycięstwo gospodarzy – skomentował spotkanie w Stalowej Woli Damian Zbozień. – Bardzo słaby mecz w naszym wykonaniu, jeden ze słabszych od dłuższego czasu. Myślę, iż najbardziej boli ten wynik, bo druga połowa wcale nie była taka zła, jak na to wskazuje rezultat. Nie byliśmy jednak skuteczni, tak jak w poprzednich spotkaniach. Rywal natomiast zagrał trochę w naszym stylu i wykorzystał wszystko. Mocny, zimny prysznic, ale powiedzieliśmy sobie w szatni, iż musimy się teraz trzymać razem, ponieważ bardzo długo pracowaliśmy na tę serię.

Stal Stalowa Wola – Avia Świdnik 4:0 (1:0)

Pigiel 23’ (samobójcza), Hebel 66’, Wolny 76’, Rogalski 89’

Stal: Smyłek, Zaucha, Kwapisz, Żemło, Chrzanowski, Grabowski, Śliwa (Kamiński 82’), Nongo (Tomalski 90’), Żyra (Hebel 64’), Czerwik (Rogalski 82’), Jeleń (Wolny 64’)

Avia: Białka, Assuncao, Zbozień, Orzechowski, Kołodziejski, Pigiel (Kalinowski 72’) – Aftyka (Zuber 46’), Jodłowski (Kryeziu 46’), Kamiński, Remeniuk (Falbierski 79’), Wełniak (Łącki 17’)

żółta kartka: Remeniuk

sędziował: Łukasz Dobrzyński (Olsztyn)

fot. Avia Świdnik

Idź do oryginalnego materiału