Koszmar młodego żużlowca wciąż trwa. Patryk Budniak, który podczas meczu Ultrapur Omega Gniezno ze Śląskiem Świętochłowice w wyniku zderzenia z Leonem Szlegielem przeleciał przez bandę, uderzył w barierki na trybunach i spadł na ziemię, przeszedł bardzo skomplikowaną i długą operację kręgosłupa. Zawodnik złamał również miednicę oraz doznał licznych złamań nóg, w tym otwartych. Wciąż leży na Oddziale Intensywnej Opieki Medycznej w stanie śpiączki farmakologicznej. Jego stan jest ciężki, ale stabilny. Lekarze powtarzają badania, by upewnić się, iż nie pojawiły się nowe, nieujawnione wcześniej obrażenia. Środowisko żużlowe – zawodnicy, kibice, działacze – ruszyło z pomocą; w ciągu niespełna 24 godzin zebrano już ponad 268 tysięcy złotych na rehabilitację zawodnika.
Koszmarny wypadek na torze w Gnieźnie
Do wypadku doszło podczas niedzielnego meczu Krajowej Ligi Żużlowej w Gnieźnie. Patryk Budniak sczepił się motocyklem z Leonem Szlegielem, po czym z ogromną siłą przeleciał nad bandą, uderzył w barierki na trybunach i runął na ziemię. Obrażenia były tak rozległe, iż na stadion przyleciał śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, który zabrał 19-letniego zawodnika do szpitala przy ulicy Szwajcarskiej w Poznaniu. Tuż przed transportem Budniak został wprowadzony w stan śpiączki farmakologicznej.
Po przyjęciu na Oddział Intensywnej Opieki Medycznej lekarze rozpoczęli diagnostykę. Ujawniono złamanie kręgosłupa, które wymagało długiej i skomplikowanej operacji, złamanie miednicy, liczne złamania nóg, w tym otwarte, oraz poważną utratę krwi, która wymagała transfuzji. Zawodnik przeszedł już operację kręgosłupa – na tym etapie nie są planowane kolejne zabiegi. Priorytetem jest wybudzenie pacjenta ze śpiączki farmakologicznej i monitorowanie jego funkcji życiowych.
Dlaczego badania są powtarzane?
Zuzanna Pankros, rzecznik poznańskiego szpitala, w rozmowie z WP SportoweFakty wyjaśnia, dlaczego pomimo przeprowadzonych już badań lekarze decydują się na ich powtórzenie.
Przy takich wypadkach każda godzina jest ważna i zawsze może wyjść coś nowego w organizmie. Na razie tak się nie stało, ale nasi lekarze dmuchają na zimne. Stąd kilkukrotne sprawdzenie stanu zdrowia pacjenta. Wszyscy jesteśmy dobrej myśli i trzymamy kciuki za jego zdrowie – mówi Pankros.
Oznacza to, iż Budniak ponownie przechodzi te same badania diagnostyczne, które wykonywano bezpośrednio po przyjęciu do szpitala i w kolejnych dniach. Celem jest wykluczenie ukrytych obrażeń wewnętrznych, które mogłyby ujawnić się dopiero po pewnym czasie. Na razie nowych, niepokojących objawów nie stwierdzono. Stan zawodnika określany jest jako ciężki, ale stabilny.
Śpiączka farmakologiczna to stan głębokiego uśpienia wywołany lekami, stosowany w celu ochrony mózgu przed niedotlenieniem i obrzękiem, zmniejszenia zapotrzebowania organizmu na tlen i składniki odżywcze oraz umożliwienia gojenia poważnych obrażeń. Pacjent w śpiączce farmakologicznej jest podłączony do respiratora i monitorowany 24 godziny na dobę. Wybudzanie następuje stopniowo, gdy lekarze uznają, iż stan zdrowia na to pozwala.
Żużlowe środowisko ruszyło z pomocą
Od poniedziałku trwa zbiórka funduszy na rehabilitację Patryka Budniaka. Środowisko żużlowe – zawodnicy, kluby, kibice, działacze – błyskawicznie zareagowało na dramat młodego sportowca. W ciągu niespełna 24 godzin od uruchomienia zbiórki zebrano ponad 268 tysięcy złotych. Pieniądze zostaną przeznaczone na dalszą rehabilitację po wybudzeniu ze śpiączki, ewentualny zakup sprzętu ortopedycznego i rehabilitacyjnego oraz leczenie psychiatryczne i psychologiczne.
To dowód ogromnej solidarności. Kibice żużla, choćby ci z innych klubów, potrafią się zjednoczyć, gdy w grę wchodzi zdrowie i życie zawodnika. W historii tego sportu bywało już wielokrotnie, iż zawodnicy po ciężkich wypadkach wracali na tor – choć droga była wyboista.
Długa droga przed zawodnikiem
Nawet jeżeli Budniak wybudzi się ze śpiączki i jego stan się ustabilizuje, czeka go długa i trudna rehabilitacja. Złamania nóg, miednicy i kręgosłupa oznaczają miesiące unieruchomienia, konieczność nauki chodzenia od nowa, ryzyko zaniku mięśni, odleżyn, przykurczów, a także możliwe powikłania neurologiczne. Psychika również będzie narażona – zawodnik, który przeżył tak dramatyczny wypadek, często boi się wrócić do sportu, a czasem choćby myśleć o motocyklu. Wsparcie psychologiczne będzie niezbędne.

2 dni temu














