Tym razem odwiedziłem Silverado City w Bożejewiczkach koło Żnina – miejsce, które na kilka dni zamieniło się w motocyklową stolicę Polski. W dniach 19–21 czerwca 2026 roku odbył się tam kolejny Zlot Motocykli i Trajek, przyciągający miłośników dwóch i trzech kół z wielu zakątków kraju.
Już w piątek do kowbojskiego miasteczka zaczęli zjeżdżać uczestnicy. Jedni rozbijali namioty, inni zajmowali wcześniej zarezerwowane pokoje. Każdy przyjechał z tym samym celem – spotkać ludzi o podobnej pasji i spędzić kilka dni w wyjątkowej atmosferze.
Dla motocyklistów takie zloty znaczą znacznie więcej niż zwykłe spotkanie. To chwila odpoczynku od codziennych obowiązków, okazja do rozmów, poznania nowych ludzi i wspólnego przeżywania motocyklowej przygody. Tutaj bardzo gwałtownie okazuje się, iż wszyscy mówią tym samym językiem – językiem wolności, szacunku i pasji.
W sobotę po rejestracji otrzymaliśmy numer zlotowy 53. Choć teren Silverado City jest bardzo rozległy, wolnych miejsc parkingowych gwałtownie zaczęło brakować. Każdy odbierał również pamiątkową koszulkę oraz zlotową „blachę” – metalową odznakę z nazwą i datą wydarzenia. Dla motocyklistów to cenna pamiątka przypominająca o odwiedzonych zlotach.
Najbardziej wyczekiwanym punktem programu była parada ulicami Żnina i malowniczych Pałuk. Setki motocykli ruszyły wspólnie w trasę, a mieszkańcy licznie wyszli na ulice, aby podziwiać przejazd. Ryk silników niósł się daleko, a błyszczące maszyny robiły ogromne wrażenie. To był widok, którego nie zapomina się szybko.
Po powrocie rozpoczęły się konkursy przygotowane przez organizatorów. Mierzono głośność silników i wydechów, odbyła się rywalizacja na najwolniejszy przejazd do mety oraz widowiskowe sprinty po piaszczystym terenie. Nie zabrakło także konkurencji drużynowej polegającej na jak najszybszym wbiciu gwoździa w pień drzewa. Liczyły się precyzja, kooperacja i odrobina szczęścia. Najlepsi otrzymali nagrody i zasłużone brawa.
Silverado City po raz kolejny pokazało, iż potrafi przenieść odwiedzających na Dziki Zachód. W amfiteatrze odbywały się widowiskowe scenki westernowe, pokazy kaskaderki konnej oraz występy z udziałem zwierząt, które zachwyciły zarówno dzieci, jak i dorosłych. Wieczorem publiczność podziwiała efektowne Fire Show, a po zmroku życie przeniosło się do saloonu.
Tam przy muzyce zespołu „Na Walizkach” zabawa trwała do białego rana. Były wspólne rozmowy, śmiech i plany kolejnych spotkań. To właśnie takie chwile najlepiej pokazują, czym jest motocyklowa rodzina.
Na zlocie można było podziwiać niemal wszystkie rodzaje motocykli – od klasycznych chopperów i cruiserów, przez trajki oraz motocykle z bocznym wózkiem, aż po nowoczesne maszyny sportowe. Każdy z nich miał swój niepowtarzalny charakter, a właściciele z dumą opowiadali o swoich motocyklach. Wielu z nich marzy o przejechaniu legendarnej Route 66 – symbolu wolności i jednej z najbardziej znanych tras świata.
Niedziela upłynęła spokojniej. Po miasteczku ponownie kursowała kolejka Pacific Union, zabierając całe rodziny na przejażdżkę połączoną z rekonstrukcją napadu na pociąg rodem z Dzikiego Zachodu. Z każdą godziną Silverado City powoli pustoszało. Motocykliści pakowali bagaże, żegnali znajomych i ruszali w drogę do domu.
Jak zawsze przy takich pożegnaniach padały te same słowa: „Do zobaczenia na następnym zlocie”.Bo motocykle to nie tylko maszyny. To ludzie, przyjaźnie, wspólne kilometry i wspomnienia, które zostają na całe życie.
Pozdrawiam z kowbojskiego szlaku.
Sheriff Cordell
Zbigniew Henciel
Sheriff Cordell na Zlocie Motocykli i Trajek fot. Zb. Zbigniewa Henciela
1 godzina temu














![Pogrom na inaugurację. Polak nie przestaje strzelać [WIDEO]](https://i.iplsc.com/-/000N5H3FT7I0GB6Y-C461.jpg)
