Złoty pociąg nieopodal Nowego Sącza coraz bardziej „międzynarodowy”. Peru, Bruksela, naukowcy i tajemnicze telefony o koparki

1 godzina temu

Legenda o „złotym pociągu”, który miałby spoczywać na dnie Jeziora Rożnowskiego, nabiera coraz większego rozmachu. Do lokalnych opowieści o wojennym transporcie dołączają teraz wątki inkaskiego złota, Peru, Brukseli, naukowców przebywających w Znamirowicach oraz tajemniczych telefonów dotyczących ciężkiego sprzętu. Brzmi jak scenariusz filmu przygodowego? Zdecydowanie. Problem w tym, iż wciąż brakuje najważniejszego – materialnego dowodu na istnienie pociągu. Dlatego oddzielamy to, co udało się ustalić, od tego, co pozostaje elementem coraz barwniejszej legendy.

O możliwym „złotym pociągu” w Jeziorze Rożnowskim pisaliśmy już na miastoNS.pl. Opowieści mieszkańców od lat wiążą tajemniczy transport z wydarzeniami końca II wojny światowej oraz kolejką wykorzystywaną przy budowie zapory. Do tej pory nie przedstawiono jednak naukowych ani archiwalnych dowodów potwierdzających, iż w jeziorze znajduje się niemiecki skład z kosztownościami.

„Pochylcie się nad naszą biedą, oddajcie nasze złoto!”

Najnowsza odsłona historii prowadzi już daleko poza Sądecczyznę. Według krążących nad Jeziorem Rożnowskim relacji sprawą domniemanego skarbu miał zainteresować się honorowy przedstawiciel Peru, a temat miał choćby trafić do Brukseli.

W lokalnej opowieści pojawia się apel: „Pochylcie się nad naszą biedą, oddajcie nasze złoto!”.

Brzmi efektownie, ale na tym etapie trzeba postawić bardzo wyraźną granicę między informacją a legendą. Nie udało się potwierdzić istnienia takiego pisma ani jego wpłynięcia do którejkolwiek instytucji Unii Europejskiej. Nie ma również potwierdzenia, iż przedstawiciel Peru formalnie wystąpił z roszczeniami dotyczącymi rzekomego skarbu ze Znamirowic.

Skąd w ogóle Peru w tej historii?

Inkaskie złoto na dnie Jeziora Rożnowskiego?

To kolejna warstwa rozwijającej się legendy. Według jednej z hipotez część kosztowności pochodzących z Ameryki Południowej miała trafić przed wiekami na Sądecczyznę, a podczas II wojny światowej zostać przejęta przez Niemców. Następnie skarb miał zostać załadowany do transportu, który ostatecznie znalazł się na dnie Jeziora Rożnowskiego.

Brakuje jednak dokumentów potwierdzających taką drogę inkaskiego złota. W tej historii łączą się więc co najmniej trzy niezwykle atrakcyjne legendy: skarby Inków, zaginione kosztowności z okresu II wojny światowej oraz zatopiony pociąg.

Na razie znacznie szybciej niż jakiekolwiek poszukiwania rozwija się sama opowieść.

Naukowcy w Znamirowicach. Przypadek czy coś więcej?

Kolejną falę spekulacji wywołał pobyt w Znamirowicach naukowców. Według informacji przekazanych naszej redakcji w jednym z miejscowych obiektów wypoczynkowych zatrzymał się historyk pochodzący z Nowego Sącza, który przez wiele lat pracował naukowo w Niemczech. Towarzyszyć miała mu również profesor związana z Akademią Sztuk Pięknych.

Sam pobyt naukowców w Znamirowicach nie jest jednak dowodem na prowadzenie poszukiwań złotego pociągu. Możliwe wyjaśnienia są znacznie bardziej prozaiczne – od wypoczynku, przez prywatną wizytę, po spotkanie zawodowe.

Zwolennicy teorii zwracają jednak uwagę na interesujące połączenie kompetencji: historyk znający niemieckie realia mógłby analizować archiwa, a specjalistka zajmująca się sztuką – hipotetycznie pomagać w identyfikacji dzieł lub zabytków.

Tyle iż słowo „hipotetycznie” jest tutaj kluczowe.

– Historyk znający niemieckie archiwa i profesor ASP w Znamirowicach to interesująca zbieżność – komentuje jeden z mieszkańców.

11 listopada wrócą do tematu?

Do naszej redakcji dotarła również informacja, iż jeden z naukowców miał potwierdzić udział w planowanym na 11 listopada wydarzeniu lub konferencji w Znamirowicach.

I tutaj natychmiast pojawiły się pytania: czy będzie to wydarzenie związane wyłącznie z Narodowym Świętem Niepodległości, historią regionu, czy może również z tajemnicą Jeziora Rożnowskiego?

Na razie nie ma podstaw, by przesądzać temat spotkania. Sama zapowiedź kolejnej wizyty wystarczyła jednak, by miłośnicy zagadki zaczęli dopisywać następny rozdział historii.

„Czy wagon można wyciągnąć bez zdejmowania kół?”

Jeszcze ciekawiej robi się za sprawą relacji przedsiębiorcy działającego w rejonie Jeziora Rożnowskiego. Pan Józef, szef firmy budowlanej, twierdzi, iż pojawiają się nietypowe telefony dotyczące możliwości wykorzystania ciężkiego sprzętu.

Pytania mają dotyczyć m.in. koparek z długim ramieniem, pontonów, sprzętu zdolnego do pracy przy wodzie, udźwigu dźwigów czy możliwości transportowania bardzo ciężkich elementów.

– O ciężki sprzęt dzwonią co chwilę jakieś dziwne, przypadkowe osoby. Jeden pyta o koparkę z długim ramieniem, drugi o ponton, trzeci chce wiedzieć, czy mamy maszynę, która pracuje pod wodą. Kiedy pytam, gdzie dokładnie i na jakiej podstawie mają być prowadzone roboty, rozmowa zwykle gwałtownie się kończy – relacjonuje.

Jedno z pytań miało być wyjątkowo konkretne.

– Jeden człowiek zapytał nawet, czy wagon kolejowy da się wyciągnąć bez zdejmowania kół. Powiedziałem mu, iż najpierw trzeba mieć wagon – dodaje przedsiębiorca.

Nie wiadomo, kto wykonywał telefony i czy rzeczywiście miały one jakikolwiek związek ze „złotym pociągiem”. Firma nie przyjęła zlecenia dotyczącego poszukiwań.

Lornetki, mapy i „obserwatorzy” nad jeziorem

Legenda zaczyna żyć własnym życiem również w samych Znamirowicach. Według mieszkańców nad wodą mają pojawiać się osoby fotografujące brzeg, obserwujące jezioro przez lornetki i wypytujące o podwodne przeszkody.

Jedni mówią o tajemniczych światłach widzianych nocą na wodzie, inni gwałtownie studzą emocje, wskazując na łodzie, pontony lub samochody poruszające się po przeciwnej stronie zbiornika.

Problem z takimi historiami polega na tym, iż każde racjonalne wyjaśnienie natychmiast rodzi kolejną wersję legendy.

A gdyby rzeczywiście znaleziono złoto?

Nawet hipotetyczne odnalezienie wagonu nie oznaczałoby scenariusza rodem z filmu, w którym znalazcy otwierają skrzynie i dzielą między siebie kosztowności.

Najpierw należałoby określić charakter znaleziska, jego wiek, pochodzenie i okoliczności, w jakich znalazło się pod wodą. o ile byłyby to zabytki lub dobra zrabowane podczas wojny, pojawiłyby się dodatkowe kwestie prawne i własnościowe.

Jeszcze trudniejsze byłoby udowodnienie, iż określone przedmioty rzeczywiście pochodzą z Ameryki Południowej. Potrzebne byłyby ekspertyzy specjalistów, badania materiałowe i dokumentacja historyczna.

Dziś te rozważania wybiegają jednak bardzo daleko w przyszłość. Nie pokazano dotąd opinii publicznej wagonu ani przedmiotu, który jednoznacznie potwierdzałby istnienie opisywanego transportu.

Najpierw sonar. Potem złoto i Bruksela

Jeżeli zagadka ma zostać potraktowana poważnie, potrzebne są przede wszystkim badania. Profesjonalne rozpoznanie dna mogłoby obejmować pomiary sonarowe i magnetometryczne, a wykryte anomalie wymagałyby dalszej weryfikacji.

Dopiero znalezienie konkretnego obiektu pozwoliłoby odpowiedzieć na pierwsze i najważniejsze pytanie: czy na dnie rzeczywiście znajduje się coś, co może być związane z dawnym transportem kolejowym?

Wcześniej na miastoNS.pl zwracaliśmy uwagę, iż dotychczas nie ma naukowych ani archiwalnych dowodów potwierdzających obecność niemieckiego transportu kosztowności w Jeziorze Rożnowskim. Szczegółowe badania dna mogłyby wreszcie przenieść dyskusję z poziomu przekazywanych od lat opowieści na poziom weryfikowalnych faktów.

Znamirowice już coś na tej historii zyskały

Jednego tej historii odmówić nie można. „Złoty pociąg” coraz skuteczniej przyciąga uwagę do Znamirowic i Jeziora Rożnowskiego. Są już Inkowie, Niemcy, Peru, Bruksela, naukowcy, tajemnicze telefony, koparki i nocni obserwatorzy.

Brakuje adekwatnie tylko pociągu.

Jeżeli nigdy nie zostanie odnaleziony, Sądecczyźnie pozostanie kapitalna lokalna legenda, która może jeszcze przez lata rozpalać wyobraźnię mieszkańców i turystów.

A jeżeli naprawdę spoczywa tam wagon ze skarbem? Wtedy, zanim ktokolwiek zamówi koparkę, warto będzie przygotować jeszcze jeden element ciężkiego wyposażenia – wyjątkowo duży stół negocjacyjny.

Idź do oryginalnego materiału