Złoty pociąg w jeziorze rożnowskim – dzielą skórę na niedźwiedziu

1 godzina temu

Zanim sonar pokaże pierwszy wagon, a nurek wydobędzie choćby jedną złotą monetę, nad Jeziorem Rożnowskim podobno rozpoczęło się już wielkie dzielenie skarbu. Jak głosi najnowsza wersja miejscowej legendy, przedstawiciele jednego ze stowarzyszeń oraz właściciel nadbrzeżnego resortu mieli potajemnie rozmawiać o przyszłości tajemniczego znaleziska.

Czy negocjowano podział wagonów? Kto miałby otrzymać lokomotywę, komu przypadłyby kosztowności, a kto zadowoliłby się pamiątkową tabliczką z numerem składu? Tego nie wiadomo. Nie ma również dowodów, iż takie rozmowy rzeczywiście się odbyły. Pewne jest natomiast, iż wyobraźnia mieszkańców ruszyła pełną parą.

Wędkarze też chcą swojego wagonu

Do dyskusji gwałtownie mieli dołączyć miejscowi wędkarze. Ich argument wydaje się prosty: skoro przez lata łowili nad zatopionym skarbem, tracili kotwice na podwodnych przeszkodach i cierpliwie pilnowali jeziora, również powinni otrzymać udział w ewentualnym znalezisku.

Niektórzy żartują, iż podział powinien zależeć od liczby sezonów spędzonych nad wodą. Inni proponują bardziej praktyczne rozwiązanie: osobny wagon dla wędkarzy, najlepiej wyposażony w chłodnię i zapas zanęty na kolejne sto lat.

Sytuacja zaczyna więc przypominać dzielenie skóry na niedźwiedziu, którego nie tylko jeszcze nie upolowano, ale choćby nie potwierdzono, iż znajduje się w lesie.

Inkaskie złoto na Sądecczyźnie?

Najbardziej sensacyjny z nowych wątków łączy Jezioro Rożnowskie z legendą o złocie Inków. Według tej hipotezy część południowoamerykańskiego skarbu miała przed wiekami trafić na teren Sądecczyzny, a następnie zostać przejęta przez Niemców podczas II wojny światowej.

Kosztowności miały zostać załadowane do wagonów i skierowane ku Rożnowowi. Gdy dalsza ewakuacja stała się niemożliwa, transport rzekomo zatopiono w jeziorze, wykorzystując pozostałości kolejki używanej wcześniej przy budowie zapory.

Brzmi nieprawdopodobnie? Oczywiście. W tej historii spotykają się bowiem aż trzy wielkie legendy: zaginione złoto Inków, nazistowskie transporty skarbów oraz tajemniczy pociąg spoczywający pod wodą.

Nie odnaleziono dotąd dokumentów, które potwierdzałyby podobną podróż inkaskiego złota. Nie przeszkadza to jednak lokalnej opowieści rosnąć z każdym kolejnym sezonem.

Woda prawdę powie?

Zwolennicy hipotezy czekają teraz na oficjalne wyniki badań próbek wody i osadów dennych. Szczególne emocje budzi pogłoska o rzekomo podwyższonej zawartości związków złota, określanych w żartobliwych relacjach jako „tlenek złota”.

Specjaliści prawdopodobnie zwróciliby uwagę, iż samo badanie wody nie pozwala ogłosić odnalezienia skarbu, a krążące w potocznych opowieściach określenie nie stanowi jeszcze dowodu chemicznego. Ewentualne śladowe ilości metali mogą mieć wiele źródeł naturalnych i przemysłowych.

Dopóki nie zostaną opublikowane wyniki badań wraz z opisem sposobu pobrania próbek, nazwą laboratorium i zastosowaną metodą analityczną, wszystkie doniesienia pozostają spekulacją.

Mimo to nad jeziorem żartuje się już, iż nie trzeba wyciągać wagonów. Wystarczy butelkować wodę i sprzedawać ją jako „rożnowskie płynne złoto”.

Dlaczego Szwedzi chcieli zabrać muł?

Nowego znaczenia nabrała również stara historia o zagranicznych przedsiębiorcach, którzy w czasach PRL mieli interesować się wydobyciem osadów z dna Jeziora Rożnowskiego.

Oficjalnie muł miał być cennym surowcem wykorzystywanym między innymi w rolnictwie. Według zwolenników złotej teorii był to jednak tylko pretekst. Prawdziwym celem operacji miało być przeszukanie dna oraz odzyskanie zatopionego transportu.

Dlaczego właśnie Szwedzi mieliby wiedzieć o skarbie?

Tu pojawia się kolejny rozdział opowieści.

Syndykat „Golden Znamirovicius”

Po zakończeniu II wojny światowej grupa niemieckich oficerów miała zbiec do Szwecji. Tam – według legendy – założyli tajny syndykat poszukiwawczy noszący nazwę „Golden Znamirovicius”.

Nazwa brzmi jak połączenie kryptonimu wojskowego, nazwiska emigracyjnego finansisty i tytułu filmu przygodowego. Nie udało się odnaleźć wiarygodnych materiałów archiwalnych potwierdzających istnienie takiej organizacji. W miejscowym przekazie syndykat odgrywa jednak bardzo istotną rolę.

Jego członkowie mieli znać położenie transportu i przez wiele lat szukać sposobu na legalne wejście na teren jeziora. Plan wydobycia mułu mógłby im zapewnić dostęp do dna bez ujawniania prawdziwego celu operacji.

Władze PRL zatrzymały operację?

Legenda przypisuje władzom PRL nieoczekiwanie bohaterską rolę. Urzędnicy mieli nabrać podejrzeń wobec niezwykle korzystnej propozycji zagranicznych partnerów i ostatecznie nie dopuścić do podpisania umowy.

Jeśli wierzyć tej opowieści, dzięki biurokratycznej ostrożności – albo zwyczajnej nieufności wobec państw zachodnich – skarb pozostał w Polsce.

Nie wiadomo jednak, czy negocjacje rzeczywiście dotyczyły całego jeziora, wybranych osadów, prac hydrotechnicznych, czy może nigdy nie wyszły poza niezobowiązujące zapytania. Bez odnalezienia umów, korespondencji i protokołów urzędowych nie sposób oddzielić faktów od późniejszych interpretacji.

Najpierw sonar, później podział

Historia złotego pociągu z Jeziora Rożnowskiego staje się coraz bardziej rozbudowana. Pojawiają się w niej niemieckie ciężarówki, kolejka wąskotorowa, złote elementy Tory, skarb Inków, szwedzcy przedsiębiorcy, tajny syndykat, próbki wody, właściciele ośrodków oraz wędkarze domagający się udziału.

Brakuje tylko jednego: materialnego dowodu.

Dopiero profesjonalne badania sonarowe, analiza magnetometryczna, dokumentacja archeologiczna oraz kontrolowane zejście nurków mogłyby wykazać, czy pod wodą rzeczywiście znajduje się wagon, fragment dawnej infrastruktury, wrak barki czy jedynie duży element konstrukcyjny.

Do tego czasu wszelkie rozmowy o podziale skarbu należy traktować z przymrużeniem oka. Jezioro Rożnowskie może skrywać historyczny obiekt, ale równie dobrze może skrywać przede wszystkim znakomitą opowieść.

A jeżeli złoty pociąg rzeczywiście spoczywa na dnie?

Wówczas największym problemem może się okazać nie jego odnalezienie, ale ustalenie, komu przypadnie ostatni wagon.

Idź do oryginalnego materiału