Cienki sierp rosnącego Księżyca pojawił się wieczorem nad karkonoskim grzbietem. Na wykonanych 15 września fotografiach po lewej stronie widoczna jest charakterystyczna sylwetka Szrenicy, a nieco dalej Księżyc stopniowo chowa się za linią gór. Kolejne kadry powstały w ciągu kilka ponad minuty. Najpierw cały sierp znajdował się jeszcze nad grzbietem, później jego dolna część zetknęła się z linią terenu, aż wreszcie Księżyc zaczął znikać za Karkonoszami. Przy użyciu teleobiektywu góry i znajdujący się w rzeczywistości setki tysięcy kilometrów dalej Księżyc sprawiają wrażenie niemal stykających się ze sobą.
Nie było to zaćmienie, ale zwykły zachód Księżyca, któremu wyjątkowości nadały miejsce obserwacji, pogoda i odpowiednie ustawienie obu obiektów.
Słońce było już za horyzontem
Widoczny fragment Księżyca był bezpośrednio oświetlany przez Słońce. Choć dla obserwatora znajdowało się ono już pod zachodnim horyzontem, jego promienie przez cały czas docierały do naturalnego satelity Ziemi.
Nów przypadł 11 września, dlatego cztery dni później Księżyc znajdował się w fazie rosnącego sierpa. Pierwsza kwadra, podczas której z Ziemi widoczna jest połowa oświetlonej tarczy, nastąpi 18 września.