Dramatycznie zakończyła się walka o życie 7-latka, który pod koniec lipca omal nie utonął w jednej z niecek basenowych na Fali. Dziecko od momentu wypadku przebywało w szpitalu CZMP, a jego stan od początku określano jako krytyczny. Teraz lekarze potwierdzili ustanie funkcji mózgu u małego pacjenta. Mimo ogromnego cierpienia rodzice chłopca podjęli niezwykle trudną decyzję i wyrazili zgodę na pośmiertne oddanie jego organów do transplantacji.
- Rodzice pacjenta zdecydowali się na pośmiertne oddanie jego organów, aby ratować życie innych ludzi. Na akcję czuwa Poltransplant. Rodzice pacjenta proszą o uszanowanie ich spokoju i prywatności w tym bardzo trudnym dla nich czasie – poinformował rzecznik prasowy CZMP w oświadczeniu przygotowanym w porozumieniu z bliskimi dziecka.
Dziecko z wody wyciągnął 78-letni mężczyzna
Do zdarzenia doszło w trakcie lekcji pływania organizowanych dla uczestników półkolonii przez zewnętrzną firmę. Z dotychczasowych ustaleń śledztwa wynika, iż chłopiec przez około trzy minuty na zmianę walczył o utrzymanie się na powierzchni i zanurzał się, a następnie przez blisko sześć minut przebywał całkowicie pod wodą.
Malca dostrzegł jeden z pływających w tym czasie gości — 78-letni pan Mieczysław, który wyciągnął go na brzeg. Akcja reanimacyjna trwała ponad pół godziny. Służbom ratunkowym udało się przywrócić funkcje życiowe i chłopiec w stanie ciężkim został przetransportowany do szpitala.
Śledczy kontynuują dochodzenie
Zgon dziecka nie oznacza końca postępowania wyjaśniającego okoliczności tragedii. Prokuratura planuje przeprowadzenie eksperymentu procesowego, który ma pomóc ustalić, czy obsługa basenu miała możliwość wcześniejszego zauważenia tonącego.
W trakcie próby w wodzie umieszczona zostanie kukła odzwierciedlająca gabaryty 7-letniego dziecka. Śledczy chcą w ten sposób dokładnie odtworzyć przebieg zdarzeń i sprawdzić pole widzenia ze stanowisk, na których w momencie wypadku przebywali ratownicy.
















