Znał każdy stolik i każdego gościa. Jan Kuchciński od zaplecza

1 miesiąc temu
Jaka śliczna dziewczynka, mówiły panie zaglądając do wózka z Jasiem. – Dyć to nie dziołszka, to je synek – poprawiała je natychmiast babcia Buchałowa. Po latach chłopaka z burzą jasnych loków rozpoznawali już wszyscy klienci najpopularniejszych barów i restauracji, gdzie z początku lawirował z tacą między stolikami, a potem tymi lokalami kierował.
Idź do oryginalnego materiału