Jest czwartkowy poranek: czas handlu na Targowisku Miejskim w Żychlinie. Niezależnie od tego czy panuje upał czy pada deszcz przychodzą na nie handlujący. Nie czekają jednak do godziny 13.00, kiedy to formalnie zamykane jest targowisko. Pierwsi sprzedawcy pakują swoje towary już około 11.00. Nikt nie czeka do samego końca, a powód jest prosty: klientów na targowiska przychodzi coraz mniej.
Jak zauważa pan Tomasz ze Zdun, jeden ze sprzedawców: - Warunki na targowisku są całkiem dobre. Rzecz w tym, iż nie ma kupujących, a i tym samym ubywa sprzedawców. Jest coraz więcej marketów i ludzie tam wolą zrobić zakupy. Tak jest wszędzie, nie tylko w Żychlinie. Wielu z nas twierdzi, iż będzie jeszcze gorzej, a handel na targowiskach może kompletnie zniknąć.
Jedna ze sprzedających na targowisku kobiet, ubiera podobną myśl w jeszcze bardziej dosadne słowa: - Jest naprawdę byle jak. Ludzie wolą kupować truciznę w marketach.
Frontem do klienta
W naszych rozmowach spotkaliśmy się również z nieco odmienną perspektywą: - Handluję tutaj od 2,5 roku - mówi nam pan Radosław z Wołomina. - Nie wiem jak w przypadku innych sprzedawców, ale ja, handlując wędlinami, nie obserwuję, by zakupy robiło mniej osób niż kiedyś. Wiadomo, iż młodzi ludzie praktycznie w ogóle nie chodzą na targ, chyba iż zostali tak nauczeni przez swoich rodziców czy dziadków. Przykładowo: w sobotę handluję w Poniatowej - odnotowuje. - Jest to miasto w okolicach Lublina, które jest dwa razy większe niż Żychlin. W piątki z kolei handluję w Błędowie, czyli niewielkiej miejscowości. Nie mogę narzekać na przypływ klientów na żadnym z tych targowisk. Wiadomo: trzeba wyrabiać swoją markę i promować, by ludzie do ciebie przychodzili.
Bez "luksusów", czyli dobrze?
Pytaliśmy sprzedawców również o to, czy ich zdaniem potrzebne są zmiany na miejskim targowisku np. w zakresie remontu infrastruktury. Jedna ze sprzedających kobiet stwierdziła np., iż przydałoby się utwardzić teren parkingu. - Do handlu nie potrzeba żadnych luksusów - dodaje jeden ze sprzedawców. - Wystarczy kawałek utwardzonego gruntu, jakieś zadaszenie i miejsce na samochód.
- Na Targowisku w Żychlinie z zasady nie zmieniałabym nic - dodaje pani Monika z okolic Żychlina. - Można powiedzieć, iż jest tutaj stabilnie i przyzwyczaiłam się do takiego stanu rzeczy po sześciu latach. Jednak to, iż jest stabilnie nie oznacza, iż jest dobrze. Tutaj zawsze było słabo.
- Handluję tu od około 10 lat - mówi pan Zbigniew z Brzezin. - Ruch spada jak na każdym innym targu. Wiele targowisk mierzy się z podobnym problemem.
Pan Zbigniew rysuje pesymistyczny scenariusz. W jego ocenie wszystko zmierza do zaniku tej formy handlu: - Myślę, iż tutaj już nic nie pomoże - podsumowuje.

3 godzin temu














