Żychlin. Po zmianie u steru Spółdzielni Mieszkaniowej. Nowy prezes podkreśla: mieszkańcy mają czuć, iż są u siebie

1 godzina temu

Spółdzielnia Mieszkaniowa w Żychlinie obejmuje swoim zasięgiem ulice Łąkową, Traugutta i Okoniewskiego. W zasobie zarządcy znajduje się 1385 mieszkań o łącznej powierzchni 64 563 m². Lokale te mieszczą się w 33 blokach, a zamieszkuje je, zgodnie ze stanem na 15 września, ponad 1800 członków spółdzielni.

Tak duży zasób nieruchomości oznacza również wiele zadań związanych z jego zarządzaniem. O tym, jakie będą priorytety nowego prezesa, rozmawialiśmy z Maciejem Michalikiem.

- W pierwszej kolejności zapoznaję się ze stanem spółdzielni: z dokumentami, procesami, sposobem pracy. Plan polega na dostosowaniu organizacji pracy do współczesnych standardów. Chciałbym zbudować nowoczesną spółdzielnię, nakierowaną na jej członków - mówi Michalik. - Chcę, by mieszkańcy spółdzielni czuli się wysłuchani i mieli dostęp do potrzebnych im informacji.

Transparentność jako fundament

Jak podkreśla prezes, z mocy prawa, o czym traktuje statut spółdzielni oraz ustawa o prawie spółdzielczym, mieszkańcy mają prawo do informacji, tj. wgląd w regulaminy, faktury, treść uchwał Walnego Zgromadzenia, czy możliwość zapoznania się ze sprawozdaniami z posiedzeń organów spółdzielni.

- Zależy mi na transparentności - przekonuje prezes Michalik. - Można powiedzieć, iż w tym momencie jestem w trakcie gruntownej inwentaryzacji i przeglądu wszystkich procesów, które zachodzą w spółdzielni. Każde zdarzenie i działanie jest procesem i wymaga analizy. Zawsze trzeba sprawdzić, czy nasze odpowiedzi na pytania kierowane do nas przez członków spółdzielni są dla nich satysfakcjonujące. Dochodziły do mnie słuchy, iż bywa z tym różnie. Chodzi tu nie tylko o dostęp do informacji, ale i zwykłe załatwianie spraw. Ludzie czują się nie do końca wysłuchani. Moim zadaniem jest doprowadzenie do sytuacji, w której byli zadowoleni i czuli, iż są u siebie.

Proces czy sprinterski bieg?

Jak jednak zmiany, które wymagają czasu, mają się do faktu, iż umowa z nowym prezesem została podpisana na okres jednego roku. Jak zauważa Maciej Michalik:

- To pytanie bardziej do Rady Nadzorczej, dlaczego podjęła taką decyzję. Złożyłem dokumenty w konkursie, a Rada Nadzorcza podjęła taką decyzję.

W dalszej części swojej wypowiedzi prezes Spółdzielni Mieszkaniowej przyznaje, iż okres roku, to faktycznie bardzo kilka czasu w wprowadzenie zmian.

- Tak czy inaczej uważam, iż jest to dla mnie, jako menadżera, interesująca przygoda i doświadczenie. Mam doświadczenie w zarządzaniu, jednak różnica jaką dostrzegam pomiędzy zastaną sytuacją, a możliwościami, jest duża. Tę lukę czasową należy nadgonić. Wymaga to gruntownej analizy - mówi prezes.

Inwencja, ale i otwartość

Jak odnotowuje Michalik, każda spółdzielnia posiada swoją specyfikę.

- Z jednej strony to kwestia specyfiki, a z drugiej warto przyglądać się dobrym rozwiązaniom. Patrzę na to w ten sposób, iż jeżeli w naszej organizacji mamy własne pomysły, których nie ma gdzie indziej, możemy próbować je wdrażać. Można powiedzieć, iż zaczynam pracę, będąc wrzuconym na głęboką wodę - ocenia prezes Maciej Michalik. - Jest to kwestia dostarczenia informacji do dostawcy ciepła, a następnie odpowiedniego przygotowania bloków. Przy okazji weryfikuję, jak wyglądało to dotychczas. Zbieram informacje i oceniam, co można wdrożyć.

Okręt na wzburzonym morzu

- Staram się, by wprowadzane zmiany nie wzbudzały strachu przed nowym np. wśród pracowników spółdzielni i zarazem pokazywać korzyści, które mogą z nich wyniknąć. To co może wydawać się dobre, tylko dlatego, iż tak było przez lata, niekoniecznie musi takim być z perspektywy procesu i członków spółdzielni - mówi Maciej Michalik i stwierdza metaforycznie: - Jestem kapitanem tego okrętu, a kapitan musi znać swój statek.

Pytanie brzmi jednak: dokąd płynie okręt zwany Spółdzielnią Mieszkaniową w Żychlinie? Prezes odpowiada:

- W tym momencie mogę powiedzieć, iż tym okrętem nieco buja, a morze jest wzburzone. Jest wiele emocji wśród mieszkańców. Moim zadaniem jest jednak takie prowadzenie i remont "okrętu", by pomimo fal i wiatrów z różnych stron, obrał stabilny kurs. Jeszcze zanim zostałem prezesem Spółdzielni Mieszkaniowej, docierały do mnie głosy niezadowolenia - mówi Maciej Michalik. - Jestem osobą, która rozmawia z ludźmi i staram się na bieżąco odpowiadać na pytania i rozwiązywać problemy. Najważniejsze jest to, by słuchać ze zrozumieniem i empatią. Uważam, iż tego wcześniej zdecydowanie brakowało.

Idź do oryginalnego materiału