2477 gmin gotowych do ewakuacji. Są plany, a decyzja ma zapaść w 15 minut. Warszawa przygotowuje metro, schrony, dostosowuje autobusy do noszy

2 godzin temu

Koniec roku 2025 przyniósł coś, co przez dekady wydawało się niemożliwe: wszystkie gminy w Polsce złożyły plany ewakuacyjne w ustawowym terminie. Żadnej spóźnionej, żadnej brakującej. To brzmi jak sukces – i w pewnym sensie nim jest. Ale liczba, która pojawia się zaraz po tym komunikacie, skutecznie schładza entuzjazm: schronów spełniających nowe wymogi techniczne mamy w Polsce około tysiąca. Na 38 milionów mieszkańców. To mniej więcej tyle, co jedno na każde 38 tysięcy osób. Warszawa dysponuje według danych PSP pojemnością dla 9 milionów – ale żaden z jej obiektów nie spełnia definicji schronu z ustawy, która weszła w życie 1 stycznia 2025 roku. System istnieje. Infrastruktura – jeszcze nie.

Ważna wiadomość dla wszystkich Czytelników zamieszkałych w Polsce. Fot. Warszawa w Pigułce

Nowa ustawa, stare budowle i luka, której nikt nie ukrywa

Podstawą prawną jest ustawa z 5 grudnia 2024 roku o ochronie ludności i obronie cywilnej (Dz.U. 2024 poz. 1907) – pierwsza kompleksowa regulacja w tej dziedzinie od czasu transformacji ustrojowej. Poprzedni system obrony cywilnej opierał się na szczątkowych przepisach pamiętających PRL i przez lata obumierał bez nowego finansowania, bez nadzoru, bez aktualizacji. Ustawa zmieniła to od razu w kilku wymiarach: zdefiniowała precyzyjną hierarchię odpowiedzialności, nałożyła twarde terminy planistyczne i – co najważniejsze – zobligowała państwo do stałego finansowania. Co roku nie mniej niż 0,3 proc. PKB, z czego połowa z budżetu obronnego. Przy PKB rzędu 3,5 bln zł to około 10 mld zł rocznie.

Szczegółowe zasady organizacji ewakuacji określiło rozporządzenie Rady Ministrów z 30 maja 2025 roku (Dz.U. 2025 poz. 765). To właśnie ten dokument wymusił na 2477 gminach konkretną pracę: zinwentaryzowanie lokalnych zagrożeń, wyznaczenie tras ewakuacyjnych z uwzględnieniem przepustowości dróg, wskazanie punktów zbiórki i tymczasowych miejsc zakwaterowania, zaprojektowanie procedur komunikacji i zarządzania transportem. Termin był nieprzypadkowy – 31 grudnia 2025 roku – bo bez gminnych planów nie powstanie plan wojewódzki, bez wojewódzkich – krajowy. Większość gmin złożyła dokumenty jeszcze w listopadzie. Żadna nie przekroczyła terminu. Wszystkie 2477.

Ale właśnie w tej samej ustawie i w towarzyszącym jej rozporządzeniu MSWiA z 4 listopada 2025 roku (Dz.U. 2025 poz. 1548) tkwi problem: nowa trójstopniowa klasyfikacja obiektów ochronnych jest dużo ostrzejsza niż to, czym dysponujemy. Schron – najwyższy poziom – musi być hermetyczny, wyposażony w filtry chroniące przed skażeniem chemicznym i biologicznym, musi wytrzymać falę uderzeniową. Ukrycie daje ograniczoną ochronę przed odłamkami, ale nie przed atakiem chemicznym ani tym bardziej nuklearnym. Miejsce doraźnego schronienia – piwnica, garaż podziemny, kondygnacja pod ziemią – chroni tylko przed odłamkami i przed skutkami wybuchu w pewnej odległości. Dawne spisy wykazywały tysiące „schronów”. Teraz okazuje się, iż większość to ukrycia lub miejsca doraźne. Wiceminister MSWiA Wiesław Szczepański powiedział to wprost na antenie TVP Info w lutym 2026 roku: „Schronów, które rzeczywiście dzisiaj spełniają wymogi, jest około tysiąca” – i mówił o całej Polsce.

Inwentaryzacja Państwowej Straży Pożarnej z lat 2022-2023 wykazała 1903 schrony i 8719 ukryć, z łączną pojemnością około 1,43 miliona miejsc w budowlach ochronnych. Przy populacji 38 milionów – to 3,8 proc. potrzeb. Kiedy te dane zestawić z nową klasyfikacją, obraz staje się jeszcze mniej optymistyczny: spośród blisko 4 tysięcy obiektów zgłoszonych przez samorządy do systemu w ramach kontroli prowadzonej do września 2025 roku, tylko 947 spełniało choćby część wymagań ustawowych. Rząd wie, jaka jest skala zaległości. Dlatego na rok 2026 zaplanował 3 mld zł wyłącznie na inwestycje infrastrukturalne, bo – jak przyznał Szczepański – rok 2025 był „rokiem zakupowym”. Od decyzji o budowie do oddania nowego schronu mijają jednak co najmniej 2 lata. Przy założeniu, iż gminy zaczęłyby dziś – pierwsze nowe obiekty pojawiłyby się w 2027-2028 roku. Żeby przyspieszyć ten proces, MSWiA przygotowuje nowelizację ustawy, która wyłączy inwestycje w schrony spod prawa zamówień publicznych – standardowe procedury przetargowe dla robót budowlanych tej wartości potrafią pochłonąć kilka miesięcy zanim w ziemię wbita zostanie pierwsza łopata.

Kto decyduje i w jakim czasie? Łańcuch decyzyjny od gminy do rządu

Rozporządzenie z 30 maja 2025 roku definiuje 4 scenariusze, które mogą uruchomić procedury: zagrożenie zbrojne, trwający konflikt zbrojny, przewidywana klęska żywiołowa oraz faktyczne wystąpienie klęski żywiołowej lub katastrofy technicznej. Kluczem do zrozumienia systemu jest to, iż nie ma jednego centralnego wyłącznika – decyzja może zapaść na każdym szczeblu, w zależności od skali i tempa zagrożenia.

Na poziomie krajowym ewakuację zarządza Szef Obrony Cywilnej, czyli Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji, na wniosek adekwatnego wojewody. W sytuacji nagłej, gdy nie ma czasu w konsultacje, wojewoda może zarządzić ewakuację samodzielnie – informując centrum o fakcie, nie pytając o zgodę. Na poziomie lokalnym mechanizm działa jeszcze szybciej: wójt lub burmistrz może wydać decyzję o natychmiastowej ewakuacji bez czekania na jakikolwiek sygnał z góry, jeżeli zagrożenie życia jest bezpośrednie – chmura toksyczna po awarii zakładu przemysłowego, zbliżająca się fala powodziowa, pożar kompleksu budynków. To celowy projekt systemowy, wyciągnięty z doświadczeń ukraińskich z 2022 roku: analitycy obserwujący pierwsze godziny rosyjskiej inwazji wskazują, iż w pewnych scenariuszach militarnych czas, w którym ludność cywilna może skutecznie opuścić zagrożony teren, wynosi 15 minut. Polska budowała ten system właśnie z tym założeniem.

Prawo wprowadza też formalną kolejność ewakuacji – nie rekomendację, ale twardy zapis. Jako pierwsze transportem zorganizowanym objęte są: dzieci, kobiety ciężarne, pacjenci szpitali, osoby w zakładach leczniczych, podopieczni placówek opiekuńczo-wychowawczych, osoby z niepełnosprawnościami i niezdolne do samodzielnego poruszania się oraz podopieczni jednostek organizacyjnych pomocy społecznej zapewniających całodobową opiekę. Dla tej grupy organy obrony cywilnej mają obowiązek zapewnić transport specjalistyczny – zespoły ratownictwa medycznego, transport sanitarny i lotniczy, z udziałem Państwowego Ratownictwa Lotniczego koordynowanego przez wojewodów. Pozostali – sprawni fizycznie i posiadający własny transport – są wliczeni w statystyki samoewakuacji. Szacuje się, iż około 50 proc. mieszkańców zagrożonych stref opuści je własnymi środkami, korzystając z wyznaczonych tras. To celowy element projektu: wyłączenie tej grupy z kolejki po autobusy ewakuacyjne drastycznie przyspiesza pomoc tym, którzy rzeczywiście jej potrzebują.

Alert RCB, syreny i 16,8 mln poradników. Jak dostaniesz informację?

Podstawą powiadamiania jest Alert RCB – wiadomość SMS trafiająca automatycznie na każdy włączony telefon komórkowy w zasięgu stacji bazowej BTS obejmującej zagrożony obszar. Nie trzeba mieć żadnej aplikacji, nie trzeba się rejestrować – wystarczy być w zasięgu. Dyrektor RCB Zbigniew Muszyński tłumaczył, iż Polska świadomie pozostaje przy tej technologii: SMS dociera do starszych telefonów bez dostępu do internetu, a zasięg terytorialny jest priorytetem. Równolegle z alertem SMS uruchamiane są syreny alarmowe, komunikaty w Telewizji Polskiej i Polskim Radiu oraz strony internetowe urzędów. Wójtowie i starostowie mają ustawowy obowiązek aktywnego zwalczania dezinformacji – fałszywe komunikaty o przebiegu ewakuacji muszą być natychmiast weryfikowane i prostowane.

W grudniu 2025 roku zakończono druk blisko 16,8 miliona egzemplarzy „Poradnika Bezpieczeństwa” przygotowanego wspólnie przez MSWiA, MON i RCB. Kolejność dystrybucji jest nieprzypadkowa: pierwsze egzemplarze trafiły do mieszkańców województw warmińsko-mazurskiego, podlaskiego i lubelskiego – rejonów granicznych z Rosją, Białorusią i Ukrainą.

Jest jednak jeden scenariusz, który system powiadamiania via SMS nie obsługuje: rozległa awaria zasilania. Gdy prąd znika na dużym obszarze, stacje bazowe telefonii komórkowej działają tylko do wyczerpania własnych akumulatorów – zwykle kilka do kilkunastu godzin. Bez BTS nie ma SMS, nie ma internetu, nie działają terminale płatnicze. W takiej sytuacji jedynym urządzeniem zdolnym odebrać oficjalne komunikaty jest klasyczny odbiornik radiowy na baterie lub z ręczną korbką – zalecany przez RCB w każdym oficjalnym poradniku. Nadawcy publiczni dysponują autonomicznym zasilaniem awaryjnym i będą nadawać instrukcje, gdy reszta infrastruktury cyfrowej milczy.

Warszawa: 400 mln zł, zero schronów spełniających prawo i metro, które chroni przed odłamkami – ale nie przed chemią

Stolica weszła w nowy system ochrony ludności z własnym, znacznie szerzej zakrojonym programem niż większość polskich miast. Program „Warszawa Chroni” ogłoszony przez prezydenta Rafała Trzaskowskiego w marcu 2024 roku startował z budżetem 117 mln zł. Do końca 2025 roku kwota urosła do 186 mln zł zaplanowanych w budżecie stolicy na lata 2025-2027. Do tego doszło ponad 210 mln zł z rządowego Programu OLiOC skierowanych bezpośrednio do Warszawy w 2025 roku. Łącznie miasto dysponuje kwotą rzędu 400 mln zł na ochronę ludności w krótkim horyzoncie czasowym. To największy samorządowy program ochrony cywilnej w Polsce.

Lista wydatków z pierwotnego „Warszawa Chroni” jest publiczna i szczegółowa. Największa pozycja – 43 mln zł – to doposażenie wszystkich 18 urzędów dzielnicowych, szkół i przedszkoli w przyłącza i agregaty prądotwórcze. Drugie miejsce zajmuje zabezpieczenie dostaw wody: 36,5 mln zł na inwestycje MPWiK mające zagwarantować ciągłość zaopatrzenia w sytuacji kryzysowej. Za 20 mln zł rozbudowywany i modernizowany jest system monitoringu miejskiego. Dzielnica Wawer – tu, przy Trakcie Lubelskim – dostaje nową strażnicę PSP z magazynem przeciwpowodziowym za 12 mln zł. Zarząd Oczyszczania i Remontów Infrastruktury Drogowej otrzymuje 11 mln zł na sprzęt ciężki: koparki, ładowarki, ciężarówki niezbędne zarówno przy klęskach żywiołowych, jak i akcjach ratunkowych. Na edukację mieszkańców przeznaczono 3 mln zł, na rozbudowę systemu syren alarmowych – 0,5 mln zł.

Na papierze Warszawa jest bezpieczna. PSP wykazuje ponad 200 schronów, około 1300 ukryć i ponad 16 000 miejsc doraźnego schronienia o łącznej pojemności szacowanej na ponad 9 milionów osób – pierwsza lokata w Polsce. Problem pojawia się, kiedy te dane zestawić z nową klasyfikacją prawną z ustawy o ochronie ludności i rozporządzenia MSWiA z 4 listopada 2025 roku. Stołeczne Centrum Bezpieczeństwa przeprowadziło kontrolę blisko połowy obiektów wytypowanych przez ratusz. Wynik: żaden nie spełnia definicji schronu zgodnej z nową ustawą. Ratusz tłumaczy, iż weryfikacja należy do PSP i Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego, i iż audyt był zaawansowany w 40 proc. według stanu na wrzesień 2025 roku. Radna Zofia Smełka-Leszczyńska z Lewicy, cytowana przez money.pl, postawiła sprawę wprost: „Aplikacje są nieczytelne, a broszury pełne ogólników. Brakuje jasnych wskazówek, co robić w razie realnego zagrożenia”.

Większość obiektów figurujących w warszawskich wykazach to miejsca doraźnego schronienia – piwnice kamienic, kondygnacje podziemne biurowców, garaże. Chronią przed odłamkami i zimnem. Nie chronią przed atakiem chemicznym, biologicznym ani radiologicznym. To fundamentalna różnica, której żaden poradnik nie powinien pomijać.

„Podziemna Tarcza”: 100 tys. miejsc w metrze – co to naprawdę oznacza?

17 grudnia 2025 roku Trzaskowski ogłosił projekt „Podziemna Tarcza” – plan przystosowania całej sieci metra do funkcji miejsc ukrycia. Zapowiedź była poprzedzona rozwiązaniem kilkuletniego węzła prawnego: w 2019 roku Wojewoda Mazowiecki nałożył na spółkę Metro Warszawskie obowiązki na rzecz obronności, co blokowało traktowanie tuneli jako infrastruktury stricte cywilnej. Demilitaryzacja spółki otworzyła drogę do projektu. Cała sieć – M1 z 21 stacjami, M2 z 18 stacjami, łącznie około 41,5 km – ma zapewnić schronienie dla ponad 100 tysięcy osób. W tzw. pustkach technologicznych przy stacjach takich jak Plac Wilsona czy Bródno organizowane są magazyny kryzysowe: łóżka polowe, śpiwory, koce. W planach jest zakup agregatów prądotwórczych umożliwiających autonomiczne działanie podziemnej infrastruktury choćby po zaniku zasilania z sieci.

Brzmi imponująco. Ale trzy zastrzeżenia są bezwzględnie konieczne do pełnego obrazu.

Po pierwsze, metro to miejsce ukrycia, nie schron. Pierwsza linia, od Kabat do Wierzbna, była projektowana i budowana w latach 80. z myślą o funkcji schronu – stąd metalowe grodzie przy wyjściach ze stacji, widoczne do dziś. W toku budowy i dziesięcioleci eksploatacji zrezygnowano jednak z hermetyczności: nie zamontowano systemów filtracji powietrza, nie zapewniono wymaganych systemów sanitarnych, nie dokończono izolacji. Kontrole NIK wykazały brak szczelności na stacjach Politechnika i Wilanowska. Były dowódca GROM gen. Roman Polko wskazał wprost na kluczową różnicę strukturalną: metro kijowskie sięga głębokości kilkudziesięciu, miejscami ponad stu metrów – projektowano je w czasach zimnej wojny właśnie z myślą o schronach. Warszawa leży kilkanaście do kilkudziesięciu metrów pod ziemią. To wystarczy, by ochronić przed falą uderzeniową i odłamkami po konwencjonalnym uderzeniu. Nie wystarczy przy ataku z użyciem broni chemicznej lub radiologicznej.

Po drugie, skala nie przystaje do potrzeb. 100 tysięcy miejsc to około 5 proc. populacji Warszawy. choćby gdyby projekt „Podziemna Tarcza” działał bez zarzutu – pozostałe 95 proc. mieszkańców musiałoby znaleźć inne rozwiązanie. Zgodnie z ustawą tym rozwiązaniem jest samoewakuacja lub dotarcie do miejsca doraźnego schronienia najbliżej miejsca zamieszkania lub pracy.

Po trzecie, dalszy horyzont jest obiecujący. Planowana czwarta linia metra obejmująca 23 stacje i łącząca Białołękę, Bielany, Żoliborz, Wolę, Ochotę, Włochy, Mokotów i Wilanów ma być projektowana od podstaw jako obiekt o podwójnym przeznaczeniu – transportowym i ochronnym. Trzaskowski zapowiedział, iż argument ochrony ludności Warszawa wykorzysta przy staraniu się o dofinansowanie unijne na rozbudowę sieci. To różnica fundamentalna: obiekt zaprojektowany jako schron od zera – z filtracją, hermetycznością i odpowiednią głębokością – a obiekt zaadaptowany do częściowej funkcji ochronnej to zupełnie inne kategorie bezpieczeństwa.

120 autobusów Solaris z miejscami na nosze. Umowa podpisana, matematyka bezlitosna

W grudniu 2025 roku Zarząd Transportu Miejskiego podpisał umowę z firmą Solaris Bus and Coach na dostawę 120 przegubowych autobusów Solaris Urbino 18 – 18-metrowych pojazdów na napędzie diesla spełniającym normę Euro 6. Koszt kontraktu to 324 mln zł. Przetarg był podzielony na 2 części po 60 pojazdów każda. Dostawy ruszą w drugiej połowie 2026 roku i potrwają do 2027 roku. Na dachach pojazdów zostaną zamontowane panele fotowoltaiczne wspomagające zasilanie systemów pokładowych.

To pierwsza taka inwestycja w Polsce, która formalnie łączy tabor komunikacji miejskiej z zadaniami obrony cywilnej. Każdy z 120 autobusów zostanie fabrycznie wyposażony w system mocowania 4 noszy – nosze dostarczy producent. Adaptacja do transportu rannych ma być szybka i możliwa bez specjalistycznych narzędzi. Na co dzień Solarisy będą obsługiwać regularne linie komunikacji miejskiej. W sytuacji kryzysowej – powódź, katastrofa, scenariusz militarny – mogą w ciągu minut zmienić funkcję. Przetarg przewiduje możliwość zamówienia uzupełniającego na dodatkowe 100 autobusów. ZTM stara się o dofinansowanie zakupu z rządowego Programu OLiOC. Dyrektor ZTM Katarzyna Strzegowska podkreśliła, iż z autobusów aglomeracyjnych korzysta rocznie niemal pół miliona pasażerów.

Jednak matematyka jest bezwzględna. 120 autobusów po 4 miejsca na nosze to jednoczesna przepustowość 480 osób transportowanych w pozycji leżącej. W jednorazowym kursie, przy założeniu iż każdy pojazd zabierze 40 pasażerów – 4800 osób. Warszawa liczy ponad 1,8 miliona mieszkańców, z czego ponad 400 tysięcy to osoby w wieku poprodukcyjnym. W stolicy działa ponad 30 szpitali dysponujących tysiącami pacjentów, z których część wymaga ewakuacji specjalistycznej. Te liczby nie oznaczają, iż inwestycja jest zbędna – 120 autobusów przystosowanych do noszy to realne wzmocnienie zdolności ratowniczych. Oznaczają, iż to jeden element systemu, nie jego kompletna odpowiedź na potrzeby milionowego miasta.

Brak prądu, brak zasięgu, cisza w telefonie. Co wtedy?

System Alert RCB działa perfekcyjnie w jednym założeniu: iż stacje bazowe telefonii komórkowej są sprawne. Kiedy rozległa awaria zasilania odcina prąd na dużym obszarze, BTS-y działają tylko do wyczerpania własnych akumulatorów – zwykle od kilku do kilkunastu godzin, zależnie od obiektu. Bez stacji bazowej nie dotrze SMS, nie zadziała internet, nie uda się skorzystać z bankomatu ani terminala płatniczego. To scenariusz znany z każdej poważnej klęski żywiołowej i każdego konfliktu zbrojnego.

Oficjalne wytyczne opublikowane na rządowym portalu gov.pl przez RCB i PSP wskazują w tej sytuacji jedno urządzenie: klasyczny odbiornik radiowy na baterie lub z ręczną korbką. Nadawcy publiczni posiadają autonomiczne zasilanie awaryjne i będą nadawać komunikaty ostrzegawcze bez przerwy. To jedyna technologia, która działa niezależnie od stanu sieci komórkowej i dostępności internetu. Władze konsekwentnie zalecają posiadanie takiego radia w domu – nie jako gadżet, ale jako element podstawowego wyposażenia kryzysowego każdego gospodarstwa domowego.

Rządowe wytyczne z gov.pl definiują też standard plecaka ewakuacyjnego – zestawu, który powinien umożliwić przetrwanie przez 72 godziny bez dostępu do żadnych usług zewnętrznych. Każdy domownik powinien mieć własny, osobny plecak. Państwowe instrukcje wskazują: woda (2 litry dziennie na osobę) z filtrami do uzdatniania, żywność o długim terminie ważności na 72 godziny, leki przyjmowane na stałe, latarka z zapasowymi bateriami, naładowany telefon z powerbankiem, radio na baterie lub korbkę, apteczka, dokumenty w papierowych i cyfrowych kopiach (pendrive), gotówka w małych nominałach – terminale nie będą działać, narzędzia wielofunkcyjne, drukowane mapy lokalne z kompasem i gwizdek sygnalizacyjny.

Rząd zaleca ponadto umieszczenie w plecaku kartki z imieniem, nazwiskiem i numerem kontaktowym. Bagaż przechowywać w łatwo dostępnym miejscu, regularnie weryfikować terminy ważności żywności i sprawność baterii.

Równie ważne jak sam plecak jest zachowanie podczas opuszczania mieszkania. Oficjalne procedury z gov.pl nakazują przed wyjściem: odciąć główny zawór wody, wyłączyć gaz i elektryczność, wygasić absolutnie wszystkie źródła ognia w tym piece i kominki. Służby kategorycznie odradzają oddawanie dokumentów osobom, które niespodziewanie oferują transport – w sytuacjach kryzysowych pojawiają się oszuści. jeżeli ktoś korzysta z niezorganizowanej podwózki, powinien natychmiast przesłać bliskim numer rejestracyjny pojazdu i udostępnić lokalizację.

Co to oznacza dla Ciebie? Masz 15 minut zanim system zadziała – i sam musisz je wypełnić

System ochrony ludności w Polsce jest gotowy proceduralnie – plany ewakuacyjne istnieją, łańcuch decyzyjny jest skrócony do minimum, finansowanie jest zagwarantowane ustawowo. Infrastruktura – schrony, które naprawdę chronią – pozostaje poważnym wyzwaniem na najbliższe lata. W tej luce między gotowością administracyjną a gotowością infrastrukturalną to przygotowanie indywidualne decyduje o tym, czy te pierwsze 15 minut zadziała na Twoją korzyść.

1. Znajdź i zapisz miejsca ukrycia – już dziś. Aplikacja gdziesieukryc.pl wskazuje najbliższe dostępne obiekty od Twojego domu i miejsca pracy. Pobierz dane do trybu offline – w sytuacji kryzysowej sieć może nie działać. Zapamiętaj: większość obiektów na liście to miejsca doraźnego schronienia, nie schrony. Chronią przed odłamkami i falą uderzeniową, ale nie przed atakiem chemicznym ani radiologicznym.

2. jeżeli mieszkasz w Warszawie, zapamiętaj najbliższą stację metra. W ramach projektu „Podziemna Tarcza” stacje mają pełnić funkcję miejsc ukrycia. Stacje I linii – od Kabat do Wierzbna – były projektowane z myślą o ochronie cywilnej i mają grodzie metalowe przy wyjściach. To realna ochrona przed zagrożeniami konwencjonalnymi. Nie schron w rozumieniu ustawy, ale bezpieczniejsze miejsce niż ulica.

3. jeżeli masz w rodzinie osobę z niepełnosprawnością lub seniora – zgłoś ją do urzędu dzielnicy lub gminy. Prawo gwarantuje tej grupie pierwszeństwo w ewakuacji zorganizowanej, ale tylko pod warunkiem, iż są wcześniej znane służbom. Nikt nie dotrze po kogoś, kto jest niewidoczny w systemie.

4. Skompletuj plecak ewakuacyjny według wytycznych gov.pl. Woda (minimum 2 litry na osobę na dobę), żywność na 72 godziny, niezbędne leki, latarka, powerbank, radio na baterie lub korbkę, kopie dokumentów, gotówka w małych nominałach. Każdy domownik – osobny plecak. Przechowywany w łatwo dostępnym miejscu, z regularnie sprawdzanymi terminami ważności żywności i baterii.

5. Kup radio na baterie lub korbkę. To jedyne urządzenie, które zadziała przy rozległej awarii zasilania – kiedy BTS-y padają, telefony milkną, a Alert RCB nie dotrze na żaden ekran. Radio na baterie lub z ręcznym generatorem pozostaje sprawne niezależnie od stanu sieci.

6. Ufaj wyłącznie oficjalnym źródłom. W czasie kryzysu mediami społecznościowymi rządzą dezinformacja i panika. Alert RCB, Polskie Radio, TVP i strony urzędowe to jedyne źródła, na których można polegać. Ustawa nakłada na samorządy obowiązek aktywnego prostowania fałszywych komunikatów – ale to wymaga czasu. Zanim oficjalna odpowiedź się pojawi, plotka zdąży obiec Facebooka kilkadziesiąt razy. Doświadczenia ukraińskie z 2022 roku pokazały, iż chaos informacyjny potrafi wyrządzić więcej szkód niż samo zagrożenie.

Idź do oryginalnego materiału